Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Samochód rodem z cyberpunka

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 16 lutego 2021, 07:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Samochód przyszłości nie musi być elektryczny, ale będzie inteligentny - będzie potrafił zaplanować trasę, umówić wizytę w serwisie, posłuży za biuro - uważa Dariusz Balcerzyk z Samaru. Jego zdaniem, najbardziej rewolucyjny będzie rozwój samochodowych systemów łączności (connectivity).

Jak wskazał ekspert Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, rewolucja w światowej motoryzacji już się zaczęła i obejmuje całą branżę. „Nasze rozumienie mobilności już za kilka, najdalej kilkanaście lat będzie różnić się diametralnie od tego, co znamy obecnie” - ocenił.

Wyznacznikami tych zmian - dodał - są trendy, które obserwujemy już dziś, począwszy od nowych rodzajów napędu, dynamicznego wzrostu znaczenia samochodowych systemów łączności (connectivity) i samochodów autonomicznych, przez rosnące znaczenie kontaktu online między klientem/użytkownikiem auta, a dealerem/serwisem, po pojawienie się nowych graczy na rynku motoryzacyjnym.

Według Balcerzyka, najbardziej widocznym dziś trendem jest rozwój elektromobilności. „Postępującym zmianom klimatycznym i idącym za tym rosnącym wymaganiom wobec emisji spalin, finalnie będą w stanie sprostać wyłącznie samochody ekologiczne. Ale uczciwie trzeba powiedzieć, że auta elektryczne nie są tak bezemisyjne, jak się z pozoru wydaje. Zwłaszcza, jeśli przyjrzeć się całemu procesowi produkcji, włącznie z wydobyciem i przetworzeniem niezbędnych surowców mineralnych oraz utylizacją zużytych baterii” - wyjaśnił.

Dlatego też trwają prace nad innymi alternatywnymi paliwami: od wodoru, po e-benzyny i e-diesle” - dodał.

Jak zaznaczył, producenci tradycyjnych silników nie składają broni, oferując produkty coraz bardziej oszczędne i neutralne dla środowiska. „Być może w długiej perspektywie czasowej, kształt przyszłej eko-mobilności nie jest przesądzony” - ocenił.

Według eksperta, tym co nie budzi wątpliwości co do kierunku, jest rozwój samochodowych systemów łączności (connectivity), oznaczający komunikację między człowiekiem, samochodem a otoczeniem. „Pierwsze próby łączenia auta ze światem zewnętrznym były podejmowane już w połowie lat 90-tych XX wieku, ale teraz to nabiera prędkości” - wskazał.

Wyjaśnił, że już dziś pojazdy komunikują się nie tylko z kierowcą, ale także z innymi użytkownikami dróg. „Nowe auto potrafi stale monitorować otoczenie, nadrabiając utratę uwagi kierowcy, co poprawia komfort oraz bezpieczeństwo podróży i to jest tylko fragment możliwości” - powiedział Balcerzyk.

Wskazał, że w przyszłości, rozwój tych systemów pozwoli np. ograniczyć zapotrzebowanie na nową infrastrukturę, poprzez zarządzanie przepływem ruchu może zmniejszyć potrzebę budowy nowej infrastruktury i koszty jej utrzymania, pozwoli na skuteczniejszą ocenę trasy i czasu przejazdu.

W efekcie samochód przestaje służyć wyłącznie do przemieszczania się z punktu A do punktu B, staje się mobilnym centrum łączności, w wielu wypadkach też biurem na czterech kołach” - zaznaczył.

Zdaniem Balcerzyka, naturalną konsekwencją rozwoju motoryzacji oraz przenikania elementów sztucznej inteligencji do życia codziennego, jest upowszechnienie się autonomicznych samochodów, do których należeć będzie przyszłość transportu naziemnego. „Takie auta są już testowane na szeroką skalę” - zaznaczył.

Jak podkreślił, powodzenie tego projektu zależy m.in. od zapewnienia bezpieczeństwa zarówno podróżującym samochodami „bez kierowcy”, jak i pozostałym uczestnikom ruchu drogowego. „Zważywszy, że to właśnie kierowca zdaje się być najsłabszym ogniwem procesu kierowania pojazdem, a przyczyną 90 proc. wypadków są ludzkie błędy, należy spodziewać się, że autonomiczny samochód przyszłości stanowić będzie lepsze i bezpieczniejsze rozwiązanie” - wskazał.

Można tylko wątpić, czy tak zdefiniowana motoryzacja będzie jeszcze wzbudzać jakiekolwiek emocje” - ocenił ekspert Samaru.

Jak zauważył, jednocześnie z obserwowanymi zmianami dochodzi do przetasowań wśród graczy na rynku motoryzacyjnym. „Z jednej strony rosnące koszty działalności powodują łączenie się koncernów motoryzacyjnych w większe organizmy. Z drugiej strony nowe wyzwania wobec branży i możliwości rozwoju przyciągają do niej nowych graczy, branżowych jak np. polski producent samochodów elektrycznych, oraz takich niezwiązanych z motoryzacją, np. firmy technologiczne, elektroniczne czy dostawcy software’u a nawet platform samochodowych” - wyjaśnił.

Dodał, że również sprzedaż nowych samochodów wychodzi poza tradycyjne sieci dealerskie - auta oferowane są np. w wirtualnych salonach czy w supermarketach.

Według eksperta, wzajemne oddziaływanie tych i innych trendów, zmian społecznych czy regulacyjnych może już niedługo prowadzić do zaskakujących efektów. „Zmiany na rynku motoryzacyjnym będą tylko przyspieszać” - stwierdził Balcerzyk.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Komentarze