Informacje

Rosyjski okręt podwodny / autor: Materiały prasowe
Rosyjski okręt podwodny / autor: Materiały prasowe

Niepokojący sygnał. Na Bałtyku najnowsze rosyjskie okręty podwodne

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 2 kwietnia 2021, 21:08

  • 6
  • Powiększ tekst

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że na Bałtyku ćwiczą dwa nowe okrętu projektu 636.3 typu „Warszawianka”. Komunikat ten jest o tyle niepokojący, że według Rosjan są to okręty należące obecnie do Floty Bałtyckiej, chociaż wcześniej zostały przydzielone do Floty Oceanu Spokojnego. Pozostaje więc pytanie, czy władze na Kremlu rzeczywiście, nagle postanowiły w ten sposób wzmocnić swoje siły podwodne właśnie na Bałtyku - pisze Maksymilian Dura na portalu Defence24.pl.

Komunikat rosyjskiego ministerstwa obrony pozornie w niczym nie odróżnia się od innych informacji o szkoleniu jednostek pływających Wojenno-Morskiej Floty poza jednym szczegółem – przynależnością „Warszawianek”. Resort obrony wyraźnie w nim bowiem wskazał, że „Wołchow” i „Pietropawłowsk Kamczacki” należą do Floty Bałtyckiej. Natomiast nigdzie nie umieszczono wskazówki, że obie te jednostki zostały przydzielone do Floty Oceanu Spokojnego – informuje Maksymilian Dura.

Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ chodzi o najnowszą wersję okrętów podwodnych projektu 636.3, które mają być lepsze od sześciu jednostek tego projektu, wprowadzonych wcześniej w skład Floty Czarnomorskiej. Ministerstwo obrony ujawniło, że dwie najnowsze „Warszawianki” zostały dodatkowo wyciszone, mają zaktualizowany system nawigacji inercyjnej, najnowszy system BIUS (zarządzania informacją bojową) oraz zmodernizowany system uzbrojenia rakietowego i torpedowego.

Dzięki tym zmianom okręty podwodne projektu 636.3 można skutecznie wykorzystywać do zwalczania celów nawodnych i podwodnych, stawiania min morskich, prowadzenia rozpoznania jak również zwalczania celów lądowych. Na Bałtyku pojawiły się bowiem wielozadaniowe okręty podwodne, które mają na swoim uzbrojeniu również rakiety manewrujące 3M14 systemu „Kalibr”, atakujące obiekty nawet w odległości ponad 2000 km. Co więcej start tych rakiet może nastąpić skrycie, spod wody i to z pozycji ogniowej zajętej na wiele dni naprzód. Okręty podwodne mogą bowiem przebywać na morzu przez 45 dni i bez wynurzenia przepłynąć dystans ponad 400 Mm.

Oczywiście zawsze istnieje możliwość, że służby prasowe resortu obrony popełniły nieświadomie lub świadomie błąd, tym bardziej, że komunikat o bałtyckich „Warszawiankach” ukazał się 1 kwietnia. Wskazywałby na to także przedruk tej informacji w rosyjskiej agencji Interfaks. W tym z kolei komunikacie nie wskazywano, jak w przypadku ministerstwa, na przynależność obu okrętów do Floty Bałtyckiej, a jedynie na to, że news został napisany przez służby prasowe tej floty. Interfaks zaznaczył dodatkowo, że „Pietropawłowsk-Kamczacki” i „Wołchow” to okręty podwodne zbudowane dla Floty Pacyfiku, które wykonują zadania na Bałtyku przed przeniesieniem się do bazy Floty Oceanu Spokojnego.

Ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej mogło więc popełnić błąd, ale być może zrobiło to świadomie i wcale nie z powodu Prima Aprilis. Zastanawia przede wszystkim sam fakt wyboru Bałtyku do przeprowadzenia zadania „Ł-2”. Zadanie to jest bowiem odbierane nie przez same okręty, ale przez sztab brygady – a ten dla obu „Warszawianek” teoretycznie znajduje się we Władywostoku - nie w Bałtijsku. Oczywiście Flota Bałtycka zabezpiecza standardowo badania państwowe budowanych w Sankt Petersburgu okrętów, jednak nie jest od przyjmowania zadań dla jednostek z innych flot. (..)

Komunikat resortu obrony mógł więc być sygnałem dla państw zachodnich, że w razie potrzeby okręty podwodne projektu 636.3 mogą się znaleźć na Morzu Bałtyckim i to praktycznie natychmiast, bez konieczności ich specjalnego zamawiania. Załogi „Warszawianek” są do tego przygotowywane, znają akwen i wiedzą jakie na nim panują warunki hydrometeorologiczne. Jest mało prawdopodobne, by skorzystano w tym przypadku z sześciu starszych okrętów podwodnych projektu 636.3 z Floty Czarnomorskiej, ponieważ są one tam Rosjanom bardzo potrzebne.

(..) Jeszcze w marcu 2021 roku dowódca rosyjskiej marynarki wojennej admirał Nikołaj Jewmienow potwierdzał, że cała ta seria sześciu jednostek projektu 636.3 „będzie zbudowana i przekazana w skład Floty Oceanu Spokojnego do 2024 r.” Komunikat resortu obrony z 1 kwietnia 2021 roku pokazuje jednak, że wcale tak być nie musi. Tak już raz zresztą było, gdy dwa okręty rakietowe projektu 21631 typu „Bujan-M” z Floty Czarnomorskiej („Zielonyj Doł” i „Sierpuchow”) z rakietami manewrującymi systemu „Kalibr”, nagle pojawiły się w Bałtijsku (w październiku 2016 roku) i zostały wprowadzone na stałe do Floty Bałtyckiej.

I wszyscy ci którzy uważają, że Marynarka Wojenna RP nie musi posiadać lotniczych i okrętowych sił zwalczania okrętów podwodnych, powinni o tym pamiętać – przestrzega Maksymilian Dura.

Defence24/RO

CZYTAJ TEŻ: „The Guardian”: służby specjalne „tylną furtką” do Facebooka

Powiązane tematy

Komentarze