Opinie
Główny wskaźnik tzw. bezrobocia rejestrowanego nie jest do końca wiarygodny / autor: Fratria / MK
Główny wskaźnik tzw. bezrobocia rejestrowanego nie jest do końca wiarygodny / autor: Fratria / MK

TYLKO U NAS

Kłopot z bezrobociem mają urzędy pracy i… ekonomiści

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej" i wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 19 marca 2026, 14:50

  • Powiększ tekst

Jak wysokie jest bezrobocie w Polsce? Wiadomo, że rośnie, jednak powszechnie komentowany wskaźnik tzw. bezrobocia rejestrowanego nie jest do końca wiarygodny. Nie dlatego, że ma jakieś strukturalne wady. Powód jest zupełnie inny: wskaźnik został zniekształcony przez zmiany ustawowe i działania czysto administracyjne. Doprowadziły one do tak dużych zaburzeń na rynku pracy, jakich nie widziano od 1990 roku.

Użyteczność wskaźnika bezrobocia rejestrowanego jest wyraźnie mniejsza niż zazwyczaj. Ekonomiści twierdzą, że spowodowały to dwa czynniki: pierwszy to zmiany regulacyjne, które zaczęły obowiązywać od czerwca 2025 roku. Wprowadziła je przyjęta w marcu ubiegłego roku Ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, reformująca funkcjonowanie urzędów pracy.

Radykalne zmiany w urzędach

Jak twierdzą analitycy Banku Pekao SA, największy wpływ na statystyki bezrobocia mają nowe zmiany ustawowe związane z procedurą wyrejestrowań. Bezrobotni nie otrzymują już co miesiąc wezwań do urzędu, by potwierdzili gotowości do pracy, ale są wykreślani z ewidencji dopiero po trzech miesiącach braku kontaktu. Zniknął też obowiązek osobistego stawienia się osoby zarejestrowanej w urzędzie. Nie traci się także – tak jak było wcześniej - statusu bezrobotnego po odrzucenia oferty pracy. Jednym słowem, urzędy straciły narzędzia do dyscyplinowania i wyciągania konsekwencji wobec zarejestrowanych bezrobotnych i tym samym nie ma wśród nich już tak dużej rotacji. W wyniku nowych regulacji, według Pekao SA, nie zwiększyła się liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych w systemie, ale za to zdecydowanie zmniejszyła się liczba bezrobotnych wyrejestrowywanych.

Drugi czynnik zaburzający dane o bezrobociu, miał charakter administracyjny. Od listopada do stycznia stopa bezrobocia poruszała się zgodnie ze wzorcem sezonowym, natomiast w lutym ponownie została zaburzona przez ograniczenie finansowania programów aktywizujących bezrobotnych. Według analityków Pekao, w tej chwili trudno powiedzieć, jaka część przyrostu liczby bezrobotnych jest pochodną ograniczenia finansowania, a jaka wynika z rzeczywistych zmian na rynku pracy. Mniejsze finansowanie oznacza mniej uczestników szkoleń, mniej wyrejestrowań z zasobu bezrobotnych i większy przyrost ich liczby.

Więcej obowiązków, mniej pieniędzy

W budżecie na 2026 r. na programy związane z promocją zatrudnienia, łagodzeniem skutków bezrobocia i aktywizacją zawodową zaplanowano 2,1 mld zł. To o 1,5 mld zł mniej niż rok wcześniej. Samorządowcy już na początku roku bili na alarm, gdyż – z jednej strony - Ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia nałożyła na urzędy szereg nowych obowiązków, natomiast z drugiej - rząd zdecydował o obcięciu środków na aktywizację bezrobotnych oraz wspieranie zatrudnienia u pracodawców z Funduszu Pracy.

Urzędy pracy znalazły się w dramatycznej sytuacji. W interpelacji poselskiej skierowanej do resortu pracy pojawił się przykład powiatu świdnickiego, który w 2025 roku dysponował środkami Funduszu Pracy w wysokości ponad 7,6 mln zł, a na 2026 rok otrzymał jedynie 1,7 mln zł. Zobowiązania z roku 2025 na kontynuację różnych form wsparcia w 2026 to ponad 1,8 mld zł, czyli więcej niż limit przyznany na ten rok. Brakujące środki na pokrycie zobowiązań zostały uzupełnione przez ministerstwo z rezerwy Funduszu Pracy, ale na bieżącą aktywizację nie pozostało nic. W interpelacji znalazła się taka oto konkluzja: sytuacja jest niespotykana od roku 1990, czyli od powstania publicznych służb zatrudnienia. Cytowana przez PulsHR Monika Fedorczuk, dyrektor urzędu pracy w Warszawie, mówiła, że trwa szukanie oszczędności wszędzie tam, gdzie jest to możliwe; wymusza to na urzędach brak finansów.

Dwie poważne zmiany – jedna w ubiegłym roku, a druga – w tym - wprowadziły duże zamieszanie na rynku pracy, które – z jednej strony – zaczynają sprawiać poważne problemy społeczne, a z drugiej – stwarzają duży kłopot interpretacyjny dla ekonomistów.

Analitycy Pekao SA uważają w związku z tym, że jedynym rzetelnym źródłem informacji o bezrobociu w Polsce jest BAEL.

Czym jest BAEL?

Cóż to takiego? BAEL, czyli Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności, realizuje Główny Urząd Statystyczny. Jest badaniem kwartalnym, ankietowym, obejmuje osoby w wieku od 15 do 89 lat, prowadzi się go w wylosowanych gospodarstwach domowych. BAEL bada m.in. liczbę osób pracujących i bezrobotnych, stopę bezrobocia, formy zatrudnienia, czas pracy i pracę dodatkową, sytuację młodych osób, aktywność zawodową kobiet oraz mężczyzn, porównuje regiony i sytuację Polski z innymi krajami Europy.

Zazwyczaj bezrobocie rejestrowane jest wyższe niż BAEL. Wynika to z kilku powodów: w urzędach pracy figurują osoby, które tak naprawdę nie chcą pracować, ale potrzebują statusu bezrobotnego dla zasiłku lub ubezpieczenia. BAEL ich „odsiewa”, bo nie szukają aktywnie pracy. Kolejny powód różnic to szara strefa: osoby dorabiające bez umowy w urzędzie są bezrobotnymi, ale w BAEL (jeśli przyznają się ankieterowi) są liczone jako pracujące.

BAEL to polski odpowiednik unijnego badania LFS (Labour Force Survey). Choć badanie przeprowadza nasz Główny Urząd Statystyczny, to robi to według ścisłych wytycznych unijnego urzędu Eurostat oraz Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP). W każdym kraju Unii Europejskiej realizowane jest takie samo badanie. W Polsce nazywa się ono BAEL, w Niemczech Mikrozensus, a we Francji Enquête Emploi.

Wszystkie one składają się na EU-LFS, co pozwala Eurostatowi porównywać sytuację na rynku pracy w Polsce i np. w Hiszpanii czy Szwecji.

Stagnacja z nieprzyjemnymi incydentami

Wskaźnik stopy bezrobocia według BAEL za IV kwartał 2025 był taki sam jak w III kwartale i wyniósł 3,2 proc. Okazał się natomiast wyższy niż w IV kwartale 2024, i to aż o 0,3 pkt. proc. Analitycy Pekao twierdzą, że lwia część tego wzrostu wydarzyła się w okresie, gdy nie mogliśmy polegać na odczytach stopy bezrobocia rejestrowanego, a mianowicie w II kwartale 2025.

Bezrobocie BAEL osiągnęło swoje minimum w kwietniu 2023 r., kiedy spadło do 2,7 proc. Obecnie jest ono wyraźnie wyższe, a wzrost odnotowało w dwóch okresach słabości krajowego rynku pracy: na przełomie lat 2024/2025 (wzrost o 0,3 pkt. proc.) oraz w III kwartale 2025 (wzrost o 0,2 pkt. proc.).

Co zadecydowało o wzroście bezrobocia? Według Pekao SA, w dużej mierze wynikał on z dynamiki w grupie wiekowej 45-54 lat. Spory udział mieli również młodzi bezrobotni w wieku 15-24 i 25-34. W przypadku grupy od 45 do 54 lat wzrost stopy bezrobocia wynikał w dużej mierze ze wzrostu aktywności zawodowej a nie spadku zatrudnienia. Natomiast młodzi byli bardziej narażenie na utratę czy niemożność zalezienia pracy.

Na lekkie pogorszenie sytuacji na polskim rynku wskazuje również rosnący odsetek osób pracujących w niepełnym wymiarze czasu, które chciałyby go zwiększyć. W IV kwartale 2025 było ich o 14 proc. więcej niż w II kwartale 2023. Problem niepełnego zatrudnienia dotyczy w dużej mierze młodych. Odsetek osób w wieku 15-24 pracujących na część etatu, lecz chcących pracować więcej, wyniósł w ubiegłym roku 3,7 proc., co jest wynikiem najwyższym od 2015 roku.

Eksperci Pekao przyjrzeli się danym BAEL także pod kątem automatyzacji pracy przez AI. Wynika z nich, że w gospodarce jest coraz mniej głównie pracowników na stanowiskach menedźerów oraz pracowników usługowych. Ubywa również, choć w wolniejszym tempie, pracowników biurowych – są oni najbardziej narażeni na wpływ AI bądź reshoring/offshoring. Specjaliści na razie wydają się niezagrożeni pod kątem przejęcia ich stanowisk przez sztuczną inteligencję. Z kolei pracownicy przy pracach prostych przeżywają renesans – w IV kwartale było ich o 7 proc. więcej niż przed rokiem.

Jaki jest obraz polskiego rynku pracy według BAEL? Analitycy Pekao SA twierdzą, że znajduje się on w „długotrwałej stagnacji przeplatanej incydentalnymi pogorszeniami koniunktury”.

Takich „incydentów” może w tym roku pojawić się więcej, z uwagi chociażby na nieliczne impulsy sprzyjające popytowi i ewidentne czynniki hamujące koniunkturę, na przykład wyższą inflację wywołaną wojną na Bliskim Wschodzie.

Stanisław Koczot

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Skandal! Do Polski dotarła urugwajska wołowina z hormonami

Szok! Niemcy ręcznie regulują rynek paliw

Teraz caryca Europy deklaruje: „To był błąd”

»»ETS trzeba zmienić! – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych