Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Jest rząd lewicy społecznej II - Bugaj, Mergler, Pańków: warto poznać ich recepty na polskie problemy społeczno-gospodarcze!

Krzysztof Wołodźko

Krzysztof Wołodźko

Redaktor „Nowego Obywatela”, publicysta „Gazety Polskiej Codziennie”, członek zespołu „Pressji”.

  • Opublikowano: 25 kwietnia 2013, 15:28

  • 4
  • Powiększ tekst

Najnowszy numer „Nowego Obywatela” przynosi dokończenie ankiety dotyczącej „gabinetu cieni”  wywodzącego się ze środowiska lewicy społecznej. Jej pierwszą część omówiłem niedawno na łamach wGospodarce.

Tym razem redakcja zaprosiła do udziału w swoim eksperymencie m.in. dr. hab. Ryszarda Bugaja, Lecha Merglera, współzałożyciela stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz dr. hab. Włodzimierza Pańkowa.

Ryszard Bugaj objął Ministerstwo Gospodarki Społecznej. Jego zdaniem, dla rozwoju polskiej gospodarki konieczne są zmiany w systemie podatkowym. „Powinna ona obejmować – twierdzi – likwidację podatku liniowego dla samozatrudnionych (ten podatek płacą tylko najbogatsi), niewielkie (o 1–2 punkty procentowe) obniżenie dolnej stawki podatku PIT i ustanowienie nowej górnej stawki od nadwyżki ponad bardzo wysokie dochody (np. ponad 50 tys. miesięcznie), stopniowe obejmowanie podatkiem PIT na ogólnych zasadach dochodów z rolnictwa (wliczając w nie dotacje obszarowe z UE), ograniczenie (przez wprowadzenie na szeroką skalę kategorii kosztu zryczałtowanego) zaniżania dochodów do opodatkowania dokonywanego przez sztuczne zaliczanie do kosztów wydatków konsumpcyjnych (np. na luksusowy samochód), opodatkowanie transakcji na rynku kapitałowym (pod warunkiem wprowadzenia takiego podatku w UE)”.

Z drugiej strony, publicysta i ekonomista uznaje za konieczne ograniczenie części wydatków publicznych. Jego zdaniem wiele instytucji jest nadto rozbudowanych. Stąd powinna zostać zmniejszona choćby liczba członków Trybunału Konstytucyjnego, Rady Polityki Pieniężnej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ograniczone powinny zostać także koszty administracyjne, nakłady na utrzymanie sejmu, senatu, urzędu prezydenta. Bugaj zrezygnowałby z trójszczeblowego systemu samorządów terytorialnych i zlikwidowałby samorządy powiatów. Postuluje również zmniejszenie dotacje do partii politycznych.

Z kolei Lech Mergler objął Ministerstwo Zrównoważonego Rozwoju Miast. Jego zdaniem podstawowy kapitał miasta to mieszkańcy. Stąd „trzeba znieść blokady energii mieszkańców, samorządności i samoorganizacji, a wspierać regulacje, które służą partycypacji i zaangażowaniu. Przykłady korzystnych działań w tym względzie to budżet obywatelski, konsultacje społeczne, referenda lokalne, uprawnienia decyzyjne jak najbliżej mieszkańców i inne”. Mergler podkreśla: „lokalny biznes, mały i średni, został »zdradzony« przez rządzące miastami elity na rzecz firm zagranicznych lub globalnych – w handlu, nieruchomościach, usługach. Trzeba to odwrócić, bo firmy rodzime sprzyjają akumulacji kapitału”.

Jako najważniejsze długofalowe cele swojego ministerstwa Mergler przedstawia: odrodzenie centrów dużych miast, podniesienie (odbudowa) ich atrakcyjności jako miejsca zamieszkania, powstrzymanie odpływu mieszkańców z miast oraz zahamowanie procesów suburbanizacji, zwiększenie dostępności mieszkań, zatrzymanie i odwrócenie procesów degradacji przestrzennej miast, preferencje systemowe dla inwestycji wysokiej jakości, przy blokadach dla tych o jakości niskiej. Istotny jest także zrównoważony transport: „uwolnienie, zwłaszcza centrów miast, od samochodów, jakościowy wzrost masowej komunikacji publicznej – transformacja miejskich systemów transportowych”.

Dr. hab. Włodzimierzowi Pańkowowi redakcja „NO” zaproponowała Ministerstwo Przezwyciężania Nierówności Regionalnych. Co jego zdaniem zasługuje na największą uwagę w polskich realiach? Bolączkę stanowią z pewnością rosnące nierówności cywilizacyjne, międzyregionalne (szczególnie między regionami centralnym i południowo-zachodnim a północnym i południowo-wschodnim) oraz pomiędzy terenami wiejskimi i małomiasteczkowymi a wielkimi miastami i „metropoliami”.

Jakie długofalowe cele stawia swojemu ministerstwu Pańków? Przede wszystkim za istotne uznaje doprowadzenie wspólnym wysiłkiem administracji rządowej i samorządowej do w miarę głębokiej dekoncentracji szeregu instytucji publicznych. Miałyby temu służyć, np. zachęty materialne (niższe czynsze, odpowiedni system podatków), udogodnienia komunikacyjne dla funkcjonowania instytucji niższego szczebla. Ponadto ważne jest podjęcie prac na rzecz wzmocnienia pozycji miast średniej wielkości, które kiedyś były ośrodkami wojewódzkimi, a teraz często są siedzibami powiatów. Ważne, by umożliwić im cywilizacyjne oddziaływanie na swoje otoczenie, powstrzymując w ten sposób degradację cywilizacyjną „prowincji”. Jako trzeci cel Pańków wymienia przygotowanie reformy struktur samorządowych w takim kierunku, by szczeble niższe – gminne i powiatowe – uczestniczyły w realnych procesach redystrybucji środków pochodzących z podatków i/lub funduszy europejskich. Jego zdaniem powinny one także dysponować środkami i zasobami niezbędnymi dla zapewnienia rozwoju cywilizacyjnego naszego kraju.

Jak zauważa minister „prospołecznego gabinetu cieni”: „zarówno instytucje centralne, jak i samorządowe powinny rozszerzyć swoje uprawnienia w zakresie wykorzystywania dostępnych środków finansowych, m.in. pochodzących z podatków i funduszy unijnych, na tworzenie instytucji wsparcia drobnego i średniego biznesu, szkolenie przedsiębiorców w zakresie korzystania z pomocy i zasobów tego rodzaju instytucji, stworzenie motywacji do korzystania z takiej pomocy itp.”.

Jak zauważa Remigiusz Okraska, naczelny „NO” we wprowadzeniu do najnowszego numeru pisma: „Polska ma złe doświadczenia z »dużym państwem« w okresie PRL. Ma też złe doświadczenia dzisiaj, gdy wiele publicznych instytucji nie działa sprawnie, uczciwie i rzetelnie, lecz pogrąża się w arogancji i bylejakości lub wprost służy wpływowym warstwom i klikom”. Jednak odpowiedzią na złe państwo nie jest jego brak, ale radykalne uzdrowienie, w horyzoncie prospołecznych zmian, także na gruncie gospodarczym. Socjaldemokratyczna, nowoczesna wizja państwa, jego instytucji nie ma nic wspólnego z PRL-owskimi realiami – przekonują ludzie ze środowiska lewicy społecznej.

Powiązane tematy

Komentarze