Opinie

Rumuński sojusznik Warszawy

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej"

  • Opublikowano: 31 stycznia 2019, 19:53

    Aktualizacja: 31 stycznia 2019, 19:53

  • 1
  • Powiększ tekst

Rumunii ostro zabrali się za nowelizację dyrektywy gazowej. Czy Bukaresztowi uda się zablokować Nord Stream 2?

Nowelizacja miałaby objąć morskie gazociągi z państw spoza Unii tzw. trzecim pakietem energetycznym, oddzielającym obrót i produkcję gazu od jego przesyłu. Jeżeli uda się ją przeprowadzić, unijnemu prawu musiałby się podporządkować Nord Stream 2, co w praktyce oznaczałoby jego zablokowanie. Gazociągu nie chce Polska i kilka innych państw unijnych, natomiast wspierają go Niemcy.

Gazociąg cieszy się też poparciem Austriaków (austriacki OMV należy do grupy finansującej budowę rury z Rosji do Niemiec), stąd podczas jej prezydencji nowelizacja leżała w szufladzie.

Kiedy prezydencję w Unii objęła Rumunia, klimat dla nowelizacji radykalnie się zmienił. Bukareszt zapowiedział przyspieszenie prac nad rewizją dyrektywy, co rzeczywiście się stało. Rumuni zaproponowali, żeby nowelizacji nie podlegały jedynie te gazociągu z krajów trzecich, które już istnieją. Reszta musiałaby się jej podporządkować.

Stanowisko Bukaresztu wspiera Polska, pozytywnie o propozycjach rumuńskich wypowiedział się też Słowak Marosz Szefczovicz, wiceszef Komisji Europejskiej do spraw unii energetycznej. Według niego, prace nad znowelizowaną dyrektywą mogą zakończyć się na tyle szybko, że Nord Stream 2 wpadnie w ramy jej regulacji.

Wyścig z czasem staje się coraz ostrzejszy. Niemcy naciskają na Rumunów, by spuścili z tonu, próbują też zebrać mniejszość blokującą, która pozwoliłaby zastopować prace nad nowelizację. Jednak – jak pisze portal BiznesAlert - Berlinowi brakuje jednego kraju. Rumuńska propozycja ma być głosowana na początku lutego. Najbliższe dni pokażą, czy Niemcom udało się zebrać wystarczająco liczną grupę państw, by zablokować rewizję dyrektywy.

Powiązane tematy

Komentarze