Opinie

USA-Chiny / autor: Microsoft
USA-Chiny / autor: Microsoft

Cybertrendy. Czy będzie cyfrowa żelazna kurtyna na Pacyfiku?

Brad Smith

Brad Smith

Microsoft President, dyrektor zarządzający ds. prawnych firmy Microsoft

  • Opublikowano · 9 stycznia 2020, 17:30

  • 1
  • Tagi: 2020 biznes Brad Smith cyber cyberbezpieczeństwo cyfrowa transformacja gospodarka IT Microsoft nowe technologie polityka prognozy prognozy 2020 transformacja cyfrowa
  • Powiększ tekst

Technologiczna zimna wojna, czyli cyber- żelazna kurtyna na Pacyfiku? Nierówności w płacach w sektorze związanym ze sztuczną inteligencją, czy ludzkość zapanuje nad maszynami? To tylko niektóre ważne kwestie, z którymi zmierzymy się - z niektórymi - już w tym roku oraz na przestrzeni najbliższej dekady. Brad Smith, Microsoft President, dyrektor zarządzający ds. prawnych firmy, przedstawia część drugą prognoz makro wyzwań w nowych technologiach według technologicznego giganta. Te trendy ukształtują rozpoczynający się rok 2020 oraz niedaleką przyszłość. Ukierunkują one akcenty debaty na tematy takie jak cyfrowe bezpieczeństwo, sztuczna inteligencja czy cyfrowa ekonomia

Technologiczna zimna wojna – czy zobaczymy cyfrową żelazną kurtynę na Pacyfiku?

Nowa dekada zaczyna się od pytania, które jeszcze dziesięć lat temu nie było na światowych radarach. Czy jesteśmy świadkami rozpoczęcia “zimnej wojny technologicznej” między Stanami Zjednoczonymi a Chinami? Choć na pewno jest jeszcze za wcześnie, by się o tym przekonać, to widać, że w ciągu ostatnich lat sytuacja rozwija się w tym kierunku. A lata 2020 przyniosą definitywną odpowiedź.

W latach 2010 – 2019 Chiny nałożyły więcej ograniczeń na technologie i dostęp do informacji na swoim rynku. Oparto go na zbudowanym dziesięć lat wcześniej Wielkim Chińskim Firewallu, z bardziej aktywnym filtrowaniem obcych treści i większymi ograniczeniami w dostępie do lokalnych licencji na technologie. W 2016 r. Stały Komitet Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych przyjął szeroko zakrojoną ustawę o bezpieczeństwie cybernetycznym, aby przyspieszyć lokalizację danych i umożliwić rządowi podjęcie “wszelkich niezbędnych” kroków w celu ochrony suwerenności Chin, w tym poprzez wymóg uczynienia kluczowej infrastruktury sieciowej i systemów informatycznych “bezpiecznymi i podlegającymi kontroli”. W połączeniu z innymi środkami zarządzania technologią cyfrową, które wzbudziły obawy związane z prawami człowieka, polityka ta skutecznie stworzyła lokalny ekosystem internetowy i technologiczny, który różni się od reszty świata.

Ten chiński ekosystem technologiczny w drugiej połowie dekady również stał się coraz bardziej konkurencyjny. Tempo i jakość innowacji były imponujące. W związku z tym, że firmy takie jak Huawei, Ali Baba i Tencent zyskują na znaczeniu na całym świecie, chińskie technologie są przyjmowane bardziej globalnie, podczas gdy ich własny rynek jest mniej otwarty. Jednocześnie podlegają one chińskiej polityce publicznej w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego.

W miarę zbliżania się końca dekady, Stany Zjednoczone podejmowały nowe wysiłki w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się chińskiej technologii. Nie różni się to całkowicie od amerykańskich wysiłków na rzecz powstrzymania rosyjskiej ideologii i wpływów w zimnej wojnie, która rozpoczęła się siedemdziesiąt lat temu. Napięcia napędzane częściowo przez amerykańskie działania mające na celu zniechęcenie innych rządów do przyjęcia sprzętu 5G z Chin wzrosły w 2019 r., kiedy Departament Handlu USA zakazał amerykańskim firmom technologicznym sprzedaży komponentów do swoich produktów Huawei.

Zarówno w Waszyngtonie, jak i w Pekinie, urzędnicy wkraczają w nową dekadę, przygotowując się na napięcia wokół technologii, które mają szansę się nasilić. Konsekwencje są ogromne. Bez wątpienia najlepszy czas na zastanowienie się nad zimną wojną technologiczną jest przed jej rozpoczęciem. Zimna wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim trwała ponad cztery dekady i dotknęła praktycznie każdy kraj na świecie. Kiedy patrzymy w przyszłość, strategiczne kwestie dla każdego kraju i implikacje dla świata są nie mniejsze.

Etyka sztucznej inteligencji – ludzkość musi rządzić maszynami

Świat od dawna przyzwyczajony jest do oglądania na srebrnym ekranie, jak roboty sieją spustoszenie. Ostatnie kilka lat przyniosło postęp w sztucznej inteligencji, która wciąż jest daleka od możliwości, jakie oferuje science fiction, ale znacznie wykracza poza to, co wydawało się możliwe w momencie rozpoczęcia dekady. Sztuczna inteligencja wchodzi w nową dekadę z rosnącą zdolnością dorównywania ludzkiej percepcji i umiejętności poznawania w zakresie widzenia, rozpoznawania mowy, tłumaczenia języka i technologii uczenia maszynowego w oparciu o coraz bardziej zaawansowane wzorce danych.

Miniona dekada coraz bardziej budziła niepokój o wpływ technologii. Nie dziwi więc fakt, że te postępy wywołały falę dyskusji skoncentrowanych na sztucznej inteligencji i jej wpływie na etykę i prawa człowieka. Jeśli mamy zamiar upoważnić maszyny do podejmowania decyzji, w jaki sposób chcemy, aby te decyzje były podejmowane? Jest to pytanie decydujące nie tylko dla nadchodzącej dekady, ale też dla wszystkich ludzi. Jako pierwsze pokolenie, które dało maszynom prawo do podejmowania decyzji, jesteśmy odpowiedzialni za osiągnięcie właściwej równowagi. Jeśli nam się nie uda, pokolenia, które po nas przyjdą, prawdopodobnie zapłacą wysoką cenę.

Dobra wiadomość jest taka, że przedsiębiorstwa, rządy i grupy społeczeństwa obywatelskiego na całym świecie przyjęły potrzebę opracowania zasad etycznych i praw człowieka dla sztucznej inteligencji. Firma Microsoft śledziła te trendy i w styczniu 2018 r. opublikowała zestaw sześciu zasad etycznych. Jesteśmy świadkami globalnego ruchu na rzecz coraz bardziej powszechnego zbioru zasad.

Myśląc o latach 2020 możemy dostrzec co najmniej dwa nowe trendy. Pierwszy z nich to przejście od artykułowania zasad do wdrażania etyki. Innymi słowy, nie wystarczy po prostu stwierdzić, jakie zasady organizacja chce stosować w odniesieniu do korzystania z AI. Musi ona zastosować to w bardziej precyzyjnych standardach popartych modelami zarządzania, wymogami inżynieryjnymi oraz szkoleniami, monitorowaniem i zgodnością. W Microsoft opublikowaliśmy nasz pierwszy Standard Odpowiedzialnej Sztucznej Inteligencji pod koniec 2019 roku, przedstawiając wiele z tych nowych elementów. Nie ma wątpliwości, że w ciągu najbliższych kilku lat będziemy go doskonalić, ponieważ uczymy się zarówno z własnych doświadczeń, jak i z pracy wielu innych, którzy podążają w podobnym kierunku.

Druga tendencja wiąże się z konkretnymi zagadnieniami, które określają, gdzie “kosa trafia na kamień” w kwestiach etycznych i praw człowieka. Pierwsza z tych kwestii wiąże się z rozpoznawaniem twarzy, co prawdopodobnie stało się globalnym problemem politycznym szybciej niż jakakolwiek wcześniejsza kwestia dotycząca technologii cyfrowych. Podobne zagadnienia omawiane są w odniesieniu do stosowania sztucznej inteligencji w przypadku śmiercionośnej broni autonomicznej. A rozmowy zaczynają się koncentrować na etyce i bardziej ogólnie na wykorzystaniu algorytmów. To dopiero początek. Do 2030 r. prawdopodobnie będzie wystarczająco dużo zagadnień, aby wypełnić spis treści długiej książki. Jeśli istnieje jeden wspólny temat, który pojawi się w początkowych wydaniach, to jest nim potrzeba zgromadzenia ludzi z różnych krajów, dyscyplin intelektualnych oraz sektorów gospodarczych i rządowych w celu wypracowania bardziej wspólnego słownictwa. Jest to jedyny sposób, w jaki ludzie mogą skutecznie komunikować się ze sobą, gdy pracujemy nad stworzeniem wspólnych i skutecznych praktyk etycznych dla maszyn.

Nierówność pracy i płacy w gospodarce opartej o AI – jak świat poradzi sobie z dekadą zmiany porządku?

Oczywiste jest, że lata 2020 przyniosą ciągłe zmiany w gospodarce, ponieważ dzięki sztucznej inteligencji maszyny mogą zastąpić wiele zadań i miejsc pracy, które są obecnie wykonywane przez ludzi. Jednocześnie AI stworzy nowe miejsca pracy, firmy, a nawet branże, które obecnie nie istnieją. Jak już wcześniej zauważyliśmy, wiele można się nauczyć z przejścia od gospodarki opartej na koniach do gospodarki opartej na samochodach, które miało miejsce sto lat temu. Podobnie jak w przypadku podstawowych technologii, AI prawdopodobnie stworzy coś w rodzaju ekonomicznego rollercoastera, z nierównomiernie rozłożonym dobrobytem w poszczególnych latach lub w konkretnych miejscach.

Stworzy to wiele problemów, a dwa są widoczne już teraz. Pierwszym z nich jest potrzeba wyposażenia ludzi w nowe umiejętności potrzebne do odniesienia sukcesu w gospodarce opartej na sztucznej inteligencji. W latach 2010. technologia napędzała globalizację i stworzyła więcej możliwości ekonomicznych dla ludzi w wielu rozwijających się gospodarkach na całym świecie, szczególnie w Indiach i Chinach. Wynikająca z tego rywalizacja o miejsca pracy doprowadziła nie tylko do presji politycznej, aby w niektórych krajach rozwiniętych zamknąć granice, ale także do uznania, że sukces gospodarczy w przyszłości wymaga większych inwestycji w edukację. Jak widzieliśmy w danych opublikowanych przez LinkedIn, w Stanach Zjednoczonych pojawiło się większe zainteresowanie podejściem Europy do praktyk zawodowych i umiejętności technicznych oraz dążeniem do uzyskania kwalifikacji po szkole średniej. Biorąc pod uwagę znaczenie tej tendencji, nie jest zaskoczeniem, że pojawiło się również szersze zainteresowanie polityczne rozwiązaniem problemu kosztów kształcenia dla osób dokształcających się w zakresie tych umiejętności.

Istnieją wszelkie powody, by sądzić, że w nadchodzącym dziesięcioleciu tendencje te ulegną dalszemu przyspieszeniu. Coraz szersze przyjmowanie się sztucznej inteligencji doprowadzi do ekonomicznych efektów falowania. Prawdopodobnie zarówno pracodawcy, jak i rządy będą inwestować w zwiększanie możliwości uczenia się. Stało się to warunkiem koniecznym do dotrzymania kroku tempu zmian na całym świecie.

Pod wieloma względami oznacza to raczej początek niż zakończenie toczących się debat gospodarczych. Cztery dekady zmian technologicznych już przyczyniły się do narastania nierówności w dochodach. Jest to zjawisko, które obecnie wpływa na politykę wielu społeczności i krajów, a jego zakres obejmuje takie kwestie jak przystępne ceny mieszkań, stawki podatkowe, inwestycje w edukację i opiekę zdrowotną oraz redystrybucja dochodów.

Wszystko to rodzi jedne z największych politycznych pytań na lata 2020. Przypomina nam to, że daty definiujące historię nie zawsze zbiegają się z początkiem nowej dekady. Na przykład jedna z najważniejszych dat w amerykańskiej historii politycznej przypada na 14 września 1901 roku. Był to dzień, w którym Theodore Roosevelt zastąpił nieżyjącego Williama McKinley’a na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ponad sto lat później widzimy, że był to koniec ponad trzech dekad, które połączyły postęp technologiczny z powściągliwością regulacyjną, co doprowadziło do rekordowych poziomów zarówno dobrobytu, jak i nierówności. Pod ważnym względem był to pierwszy dzień Ery Postępu w Stanach Zjednoczonych. Technologia nadal rozwijała się, ale już w nowej epoce politycznej, która obejmowała silniejsze regulacje prawne dotyczące działalności gospodarczej, przepisy dotyczące odpowiedzialności za produkt, egzekwowanie przepisów antymonopolowych, inwestycje publiczne i podatek dochodowy.

Wkraczając w lata 2020, przywódcy polityczni w wielu krajach debatują nad tym, czy rozpocząć podobną zmianę. Nikt nie ma kryształowej kuli. Ale coraz częściej wydaje się, że następna dekada zapoczątkuje nie tylko nową erę i gospodarkę AI, ale także nowe podejście do polityki i regulacji. Jak już wcześniej zauważyliśmy, jest takie powiedzenie, że “historia się nie powtarza, lecz rymuje”. Z naszego punktu widzenia wydaje się, że istnieje duża szansa, że następna dekada dla technologii i polityki będzie wymagała pewnej poezji historycznej.

Bezpieczeństwo cyfrowe – potrzeba ciągłej walki z rozwijającymi się zagrożeniami

Rok 2010 przyniósł powiew optymizmu związany z przekonaniem, że nowe technologie przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa w sieci i lepszej ochrony dzieci przed cyfrowym wykorzystywaniem. Dekada zakończyła się rokiem, w którym terroryści i przestępcy cyfrowi wykorzystywali jeszcze nowsze technologie do krzywdzenia niewinnych dzieci i dorosłych w sposób, który w początkowym okresie dekady wydawał się prawie niewyobrażalny. Mimo że sektor technologii i rządy zaczęły reagować, miniona dekada podkreśliła nieustanną walkę, którą trzeba toczyć, aby zwiększyć bezpieczeństwo cyfrowe.

Optymizm pojawił się na początku dekady po części za sprawą PhotoDNA, który w 2009 roku został opracowany przez Microsoft i Hany’ego Farida, ówczesnego profesora MIT. Branża zaadoptowała go do identyfikacji i porównania zdjęć online ze znanymi nielegalnymi obrazami wykorzystywania dzieci. Dzięki współpracy z kluczowymi organizacjami non-profit i organami ścigania, technologia ta przyniosła realną nadzieję na walkę z przerażającym wykorzystywaniem dzieci. Sektor technologii, zachęcony przez rząd brytyjski i inne podmioty, podjął dodatkowe kroki w skali globalnej, aby usunąć zdjęcia z pornografią dziecięcą z wyników wyszukiwania i innych usług.

Jednak jak donosił New York Times pod koniec 2019 roku, przestępcy wykorzystywali zaawansowane technologie wideo i transmisji na żywo, a także przyjęli nowe podejście do udostępniania plików i szyfrowania wiadomości, aby jeszcze bardziej wykorzystywać dzieci. W rezultacie presja polityczna ponownie zmusiła przemysł do zwiększenia wysiłków i nadrobienia zaległości. Jest to potężna lekcja na temat potrzeby ciągłej czujności.

Tymczasem zagrożenia bezpieczeństwa w Internecie stają się coraz bardziej wieloaspektowe. Jeden z najbardziej tragicznych dni dekady nadszedł 15 marca 2019 roku. Terrorysta i biały supremacjonista transmitował na żywo masowe strzelaniny w dwóch meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, zabijając 51 niewinnych cywilów.

Pod przewodnictwem premier Jacindy Ardern rząd Nowej Zelandii zainicjował ogólnoświatowe, wielostronne działania na rzecz stworzenia Christchurch Call. Połączył on rządy i firmy technologiczne, aby dzielić się informacjami, uruchomić protokół zdarzeń kryzysowych i podjąć inne kroki w celu ograniczenia możliwości korzystania z Internetu w podobny sposób w przyszłości.

Wszystko to doprowadziło również do nowej debaty na temat dalszych zalet zwolnienia platform mediów społecznościowych z odpowiedzialności prawnej za treści zamieszczane na ich stronach. Obecne przepisy określone w sekcji 230 amerykańskiej ustawy Communications Decency Act chronią platformy technologiczne przed odpowiedzialnością, z jaką spotykają się bardziej tradycyjni wydawcy. Trudno jest uwierzyć, że to podejście przetrwa następną dekadę bez zmiany.

Nierówność w dostępie do Internetu – świat posiadających i tych, którzy nie mają

W 2010 r. mniej niż jedna trzecia ludności świata miała dostęp do Internetu. Przez dziesięć lat liczba ta wzrosła do ponad połowy. Jest to prawdziwy postęp, choć znaczna część świata wciąż nie ma podłączenia do Internetu. A dostęp do szybkich łączy szerokopasmowych pozostaje znacznie w tyle, zwłaszcza na obszarach wiejskich.

W erze sztucznej inteligencji dostęp do Internetu i łączy szerokopasmowych stał się niezbędny dla osiągnięcia sukcesu gospodarczego. W związku z tym, że dyskusje publiczne coraz częściej skupiają się na nierównościach ekonomicznych, musimy zdać sobie sprawę z tego, że różnice w poziomie zamożności są po części zakorzenione w nierównym dostępie do Internetu.

Istnieje wiele dowodów, które pozwalają nam optymistycznie założyć, że w nadchodzącym dziesięcioleciu nastąpi szybszy postęp. Będzie on jednak wymagał nie tylko więcej pieniędzy, ale i nowego podejścia.

Wszystko zaczyna się od pracy z lepszymi danymi oraz od tego, kto ma obecnie dostęp do interesujących go informacji i z jaką prędkością. Wystarczy wyobrazić sobie próbę przywrócenia energii elektrycznej do domów po wielkiej burzy bez dokładnych danych o tym, gdzie jest ona wyłączona. Taka jest jednak rzeczywistość w Stanach Zjednoczonych podczas dyskusji nad zniwelowaniem różnic w dostępie do łączy szerokopasmowych. Kraj ten wydaje miliardy dolarów rocznie bez danych potrzebnych do skutecznego inwestowania. A ta luka w wiedzy nie ogranicza się w żaden sposób do Ameryki Północnej.

Pełniejsze dane mogą wnieść większą wartość, jeżeli zostaną połączone z nową i lepszą technologią. W następnym dziesięcioleciu pojawi się świat nowych technologii komunikacyjnych: od 5G (i ostatecznie 6G) do tysięcy satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej i technologii naziemnych, takich jak np. TV White Spaces. Są to rozwiązania używające niewykorzystane niskie pasma, np. do dostarczania bezpłatnego dostępu do szerokopasmowej sieci. To dobra wiadomość. Jednak konieczne będzie skupienie się na tym, gdzie każda z tych technologii może być najlepiej wykorzystana, ponieważ nie ma jednego, uniwersalnego podejścia do technologii komunikacyjnych. Na przykład, sieć 5G zmieni świat, ale jej sygnały pokonują krótsze odległości, sprawiając, że technologia ta nie jest najbardziej optymalna na obszarach wiejskich.

Dzięki lepszej jakości danym i nowym technologiom, do 2030 r. możliwe jest doprowadzenie szybkiego Internetu do 90 procent populacji światowej. Może to zabrzmieć ambitnie, ale przy lepszych danych i solidniejszych inwestycjach jest to osiągalne. Równość w Internecie wymaga wysokich ambicji.

Brad Smith, Microsoft President, dyrektor zarządzający ds. prawnych firmy Microsoft

news.microsoft.com

CZYTAJ TEŻ: Prognozy 2020. Technologia znajduje się na rozdrożu

Komentarze