Wywiad gospodarczy

Wywiad Gospodarczy, M.Wysocki i P. Gąsiorowski, Autobaza.pl / autor: Fratria
Wywiad Gospodarczy, M.Wysocki i P. Gąsiorowski, Autobaza.pl / autor: Fratria

WIDEO. Szaleństwo cenowe na rynku samochodów!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 19 kwietnia 2022, 15:10

    Aktualizacja: 20 kwietnia 2022, 16:24

  • 4
  • Powiększ tekst

Na rynku motoryzacyjnym historia zatoczyła niemal koło i wróciła do PRL-u. Samochód używany już nie tylko nie traci na wartości, ale zyskuje. Mało tego! Jeśli ktoś chce w miarę pewnej lokaty kapitału ze stopą zwrotu na poziomie 30-40 proc., to może rozważyć kupno nowego auta i… odsprzedaż go jako używanego z takim właśnie przebiciem. Jak długo ceny aut, także używanych, będą jeszcze rosnąć zamiast spadać? Maksymilian Wysocki rozmawiał z Przemysławem Gąsiorowskim, ekspertem Autobaza.pl

Samochód jako inwestycja? Okazuje się, że można zarobić nawet na takim samochodzie jak Renault Clio i to kilka tysięcy złotych w skali roku. Starsi czytelnicy mogą pamiętać taką sytuację z czasów PRL, gdy samochód po opuszczeniu fabryki był więcej wart niż w chwili jego zakupu. Tak dzieje się teraz.

Jeśli mają państwo miejsce w garażu, to warto teraz kupić dobry samochód, poczekać rok i sprzedać z zyskiem. O ile uda się go dostać. Wybór jest coraz mniejszy - komentuje Przemysław Gąsiorowski, ekspertem Autobaza.pl

ZOBACZ CAŁY WYWIAD GOSPODARCZY:

W pierwszych trzech miesiącach 2022 r. zauważalne były także wzrosty cen samochodów z drugiej ręki oraz coraz większa obecność na rynku wtórnym w Polsce aut z napędem hybrydowym i elektrycznym. Jeszcze w 2021 r. ofert samochodów używanych było o 15 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 r. – wynika z danych autobaza.pl. To sprawiło, że cena pojazdu „z drugiej ręki” już wtedy znacząco wzrosła, a liczba dostępnych aut w 2022 r. może być jeszcze mniejsza. Wojna w Ukrainie najpewniej wzmocni negatywne efekty i wprowadzi niemały „chaos” na rynku. Podwyżka cen komponentów sprowadzanych z Ukrainy lub ich brak – neonu, palladu czy stali – oraz sankcje nałożone na Rosję odbiją się na polskim rynku.

CZYTAJ TEŻ: Rosja upadnie? Szok! Jest termin możliwego bankructwa

CZYTAJ TEŻ: Sprzedaż do Niemiec rosła szybciej niż cały polski eksport

Mało ofert, drogo, coraz drożej! Wojna w Ukrainie, wciąż zerwane łańcuchy dostaw czy brak półprzewodników – to główne czynniki obecnej sytuacji na rynku motoryzacji. W I kwartale 2022 r. na rynku było aż o 20 proc. mniej ofert samochodów używanych niż w analogicznym okresie w przed pandemicznym 2019 r. – wynika z najnowszych danych autobaza.pl. A dość spory kamyczek do ogródka i tak napędzających się cen na rynku samochodowym. Dzieje się tak, ponieważ sprzedaż spada przez coraz mniejszą dostępność aut na rynku, czyli podaż, za to popyt jest coraz wyższy – wielu ludzi już od dwóch lat odkłada decyzje o zakupie nowego lub nowszego auta, wyczekując końca negatywnych trendów. Tych jednak jeszcze długo nie zobaczymy.

Jest coraz mniejszy wybór tych samochodów. Częściowo przygotowała już nas na to pandemia COVID-19, która dość mocno namieszała. Zostały totalnie zerwane łańcuchy dostaw. Branża mogła przygotować się na te zmiany, które teraz następuje, ale jakby tego było mało, jeden z gigantycznych graczy na rynku dostawców komponentów zaatakował drugiego dużego dostawcę komponentów, czyli Rosja zaatakowała Ukrainę. Nagle straciliśmy dwa duże źródła komponentów do produkcji samochodów – wyjaśnia Gąsiorowski, ekspert Autobaza.pl.

Wnioski dla rynku wtórnego są takie: kto kupił dobry używany samochód, ten go nie sprzedaje, bo jeszcze w perspektywie kilku lat nie ma co liczyć na zmianę nowego trendu. Wnioski dla rynku aut nowych – będzie jeszcze drożej, bo aut będzie tylko mniej, ponieważ wojnę toczy ze sobą dwóch głównych poddostawców komponentów motoryzacyjnych dla Europy. Jak długo taki trend jeszcze potrwa? Jaki wpływ sankcje nałożone na Rosję i jak długo chcący kupić używane auto powinni czekać, zanim ceny zaczną spadać?

Niestety, tu nie mam dobrych wiadomości. Była jeszcze w lutym tego roku taka ankieta KPMG, czyli jeszcze przed wojną, gdy ludzie myśleli, że pandemia już dogasa i to koniec, w której menedżerowie odpowiedzialni za sprzedaż i dystrybucję pojazdów jasno deklarowali, że sytuacja gospodarcza w Polsce jest zła i w ciągu kilkunastu miesięcy będzie jeszcze gorsza. Szefostwo Volkswagena samo też powiedziało, że ten kryzys związany z dostępnością materiałów, surowców do produkcji samochodów, może trwać nawet do 2026 roku. Widzimy to też w gospodarce. Raty kredytów rosną, siła pieniądze maleje, więc cena samochodu będzie szła do góry, bo to jest taki towar, który jest potrzebny. Lepiej jest trzymać pieniądze w samochodzie, skoro wartość pieniądze traci, niż trzymać je na koncie.

Dlatego tak ważne dziś jest sprawdzanie historii pojazdu. Wobec braku dostatecznej podaży aut na rynku, coraz więcej jest samochód powypadkowych, a nawet tzw. składaków. I tak było źle, teraz jest jeszcze gorzej. Z danych Autobaza.pl wynika, że co drugie sprzedawane auto jest samochodem powypadkowym!

Choć rynek samochodów używanych się skurczył, my notujemy cały czas wzrost, bo ludzie częściej sprawdzają historię pojazdów. Według danych za zeszły rok, połowa samochodów, które były u nas sprawdzone, była „bita”. Rynek aut używanych jest jak rzut monetą – ocenia ekspert autobaza.pl.

Coraz więcej problemów

Jak dodaje, komponenty z Rosji i Ukrainy były niezbędne dla wyposażania aut choćby w ekrany dotykowe, czy systemy Bluetooth, ale nie tylko. Chodzi tez o surowce. To już poważne zagrożenie dla elektromobilności.

Pallad, nikiel, lit, wykorzystywane są do produkcji akumulatorów. Okazuje się nagle, że cała Europa idzie w kierunku elektromobilności, a okazuje się, że może zabraknąć baterii do samochodów elektrycznych. Problem jest naprawdę duży – ocenia. - Pojawia się też inny problem. W Chinach znów rozszalał się COVID-19. W fabrykach Toyoty i Vokswagena wstrzymuje się produkcję. Okazuje się, że nie tylko wojna, ale inne zagrożenia nadal na nas czekają – dodaje ekspert autobaza.pl.

Wojna a rynek samochodów

Ford, Toyota czy Renault. Wszystkie te marki łączy jedno – mają one swoje zakłady w Rosji. W wyniku sankcji nałożonych na ten kraj firmy wstrzymały produkcję lub zawiesiły działalność. Co więcej, producenci wskazanych samochodów mierzyli się już z problemami ze względu na pandemię i braki półprzewodników – w Polsce w 2021 r. na rynku wtórnym ofert pojazdów tych marek było odpowiednio o 12 proc., 13 proc. i 20 proc. mniej niż dwa lata wcześniej.

Warto również wiedzieć, że wojna w Ukrainie spowodowała, że stanęły zakłady w tym kraju, które dostarczały komponenty do Europy Zachodniej. Efekt jest widoczny bardzo szybko – Volkswagen, SKODA, Porsche, Audi, BMW, czy Mini ograniczyły lub częściowo wstrzymały swoją pracę. Sytuacji może nie przeżyć w ogóle firma Renault.

Jak ocenia, najbardziej na wojnie i sankcjach nałożonych na Rosję cierpi właśnie grupa VAG, czyli koncern Volkswagen, który właśnie z braku komponentów z Rosji i Ukrainy już wstrzymał produkcję w Polsce. Tak samo Opel w Gliwicach i Fiat w Tychach.

Wpływ na swoje działania mogą w dłuższej perspektywie odczuć także producenci elektryków. Z Rosji pochodzi około 30 proc. światowych dostaw palladu, który jest niezbędny do wytwarzania akumulatorów litowo-jonowych – wynika z danych Techcet.

Ukraina to światowy potentat w produkcji gazów – neonu, argonu czy kryptonu – potrzebnych do wytwarzania półprzewodników. Prolog tego, jak może to obecnie wyglądać, mieliśmy w 2014 r. po agresji Rosji na Krym, kiedy to ceny neonu wzrosły aż 7-krotnie, ponieważ nasz wschodni sąsiad jest odpowiedzialny za 70 proc. ogólnoświatowej produkcji tego gazu.

Nieunikniony wzrost cen

Najszybciej odczuwalną kwestią dla kierowców jest cena paliwa, która momentami przekraczała nawet 7 zł za litr, warto jednak wiedzieć, że sytuacja ta powoli się uspokaja. W dłuższym terminie widocznym efektem dla konsumentów może okazać się niedostateczna podaż pojazdów i ich rosnąca wartość. Zamknięcie fabryk w Rosji zwiększy problem – w 2021 r. w tym kraju wyprodukowano blisko 1 400 000 egzemplarzy pojazdów – wynika z danych OICA.

Przyszłości koniunktury na rynku motoryzacyjnym jest uzależniona od wielu zmiennych, które będą kształtowały się w najbliższym czasie. Dobrym przykładem jest m.in. cena paliw czy dostępność półprzewodników, która zależy od decyzji politycznych czy wprowadzanych sankcji.

Ciekawa sytuacja na rynku samochodów używanych sprawiła, że eksperci autobaza.pl przyjrzeli się także najczęściej występującym markom pojazdów na rynku samochodów używanych.

Na rynku wtórnym, w I kwartale 2022 r., najłatwiej znaleźć samochód marki Opel, który nieznacznie wyprzedził markę Volkswagen, liderującą w tym zestawieniu w 2021 r. Następnymi, najczęściej dostępnymi samochodami używanymi był: Ford i francuski Renault, a pierwszą piątkę rankingu zamyka Audi.

ZOBACZ CAŁY WYWIAD GOSPODARCZY:

mw

CZYTAJ TEŻ: Wjazd do Turcji od dziś bez paszportu!

CZYTAJ TEŻ: Stellantis wstrzymuje produkcję samochodów w Rosji

Powiązane tematy

Komentarze