Analizy

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Słabsze dane z Chin i Europy tylko przejściowo zaszkodziły złotemu. Dane z Europy zahamowały wzrosty EUR/USD

źródło: Joanna Bachert, Biuro Strategii Rynkowych PKO BP

  • Opublikowano: 21 lutego 2014, 09:11

  • Powiększ tekst

Czwartkowa sesja rozpoczęła się od silnej przeceny euro względem dolara i złotego względem obydwu tych walut. Nominalnie  kurs EUR/USD spadł poniżej 1,37 zaś EUR/PLN i USD/PLN wzrosły odpowiednio do: 4,185 i 3,055. W oczekiwaniu na publikacje z USA rynek ustabilizował się, a momentami pojawiał się nawet popyt na przecenione wcześniej aktywa, chociażby kurs euro/złoty spadł poniżej 4,175.

Poranne przeceny będące konsekwencją obawy o sytuację na rynkach wschodzących wywołały ponowne publikacje słabych danych z Chin. Optymizm inwestorów zachwiały również rozczarowujące doniesienia z Europy.

Wstępny odczyt PMI dla sektora przemysłowego w Chinach pokazał spadek indeksu w lutym  do 48,3 pkt, czyli do poziomu najniższego od 7 miesięcy. Tym samym rozbudzone w styczniu obawy o zbyt szybkie hamowanie chińskiej gospodarki, co w konsekwencji musi znaleźć negatywne przełożenie nie tylko na inne azjatyckie rynku, ale też  na gospodarkę Australii, potwierdziły się.

Parę godzin później niepokojące, podobne  dane opublikował też Europa. We Francji zarówno sektor przemysłowy, jak i usługowy  skurczyły się w lutym kolejny miesiąc.  Z kolei  publikacje dla całej strefy euro oraz przemysłowy indeks PMI dla Niemiec nie sprostały rynkowym oczekiwaniom. Doniesienia te rozbudziły wśród inwestorów obawy, że strefa euro będzie potrzebowała mocniejszego wsparcia ze strony EBC, podczas gdy Rezerwa Federalna USA powoli, ale sukcesywnie zamierza wycofywać się ze swojego programu wsparcia ilościowego. O utrzymaniu taperingu Fed zapewniła nas wczorajsza publikacja protokołu ze styczniowego posiedzenia amerykańskiego banku centralnego. Co więcej ekonomiści zaczynają też zastanawiać się, czy widoczne spowolnienie w Chinach może wywołać trzecia fala globalnego kryzysu finansowego, który zaczął się w latach 2007-2008 wskazując na krach na Wall Street jako pierwszą falę i na kryzys w strefie euro, jako drugą falę.

Na rynki powrócił więc strach, co zwiększyło zainteresowanie aktywami bezpiecznymi. Kurs EUR/CHF momentami zbliżał się już do 1,218 zaś USD/JPY powrócił ponad opór na 102,0. W przypadku waluty Kraju Kwitnącej Wiśni silniejszej aprecjacji jena przeszkodziły informacje o rekordowo wysokim deficycie handlowym po tym jak przez wiele dekad kraj słynął z nadwyżki. Japoński eksport rósł w styczniu 2,5-raza wolniej niż import, co świadczy o tym, że dotychczasowe osłabienie jena nie pomaga gospodarce w takim stopniu, na jaki liczył premier S.Abe wprowadzając tzw. Abenomikę.

W czwartek po południu na rynek napłynęły dane z USA. Roczna inflacja CPI okazała się lekko powyżej rynkowych oczekiwań (1,6%) miesięczna zaś poniżej (0,1%). Na rynku pracy zarejestrowano zaś o 3 tys. mniej nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych niż prognozowano. Niemniej nadal zwiększa się liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku. Publikacje te istotnie nie zmieniły jednak obrazu rynku euro/dolara, niemniej euro lekko przyspieszyło wzrost.  Podobnie było z późniejszymi  doniesienia o wzroście indeksu PMI aktywności przemysłowej do 56,7 pkt.

Joanna Bachert

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych