Zakopane tańsze od Szczyrku, w Alpach ceny szczytują
19 stycznia rozpoczynają się w Polsce ferie zimowe, a z analizy Rankomat.pl wynika, że w 2026 roku zimowy wypoczynek w górach nadal częściej opłaca się spędzić w kraju niż za granicą. Tygodniowy pobyt rodziny 2+1 w polskich kurortach można znaleźć już od ok. 2,5 tys. zł, podczas gdy w Alpach ceny startują od ponad 5 tys. zł i sięgają nawet 9 tys. zł. Zakopane okazuje się tańsze niż Białka Tatrzańska czy Szczyrk, a niektóre miejscowości w Polsce potaniały w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jednocześnie za granicą, zwłaszcza w Livigno, ceny noclegów wyraźnie wzrosły. Do kosztów noclegu trzeba doliczyć drożejące skipassy, które w alpejskich kurortach potrafią kosztować ponad 1,5 tys. zł za 5 dni szusowania po stokach.
Jako pierwsi z wolnego skorzystają mieszkańcy pięciu województw: pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego i świętokrzyskiego. Z tej okazji eksperci Rankomat.pl sprawdzili koszty tygodniowego wyjazdu w polskie oraz zagraniczne góry. Pod lupą znalazły się ceny hoteli i kwater prywatnych ze śniadaniami oraz wydatki na zakup 5-dniowego skipassu. Rankomat.pl porównał także ceny noclegów w okresie ferii zimowych przed rokiem w wybranych polskich i zagranicznych miejscowościach wypoczynkowych położonych w górach.
Ferie 2026: Zakopane tanie nawet w Polsce
Odpoczynek zimowy w górach będzie w tym roku z reguły tańszy w Polsce niż za granicą. Z analizy Rankomat.pl wynika, że tygodniowy pobyt dla dwójki dorosłych z 10-letnim dzieckiem na sześć nocy będzie kosztował w hotelu 3-gwiazdkowym ze śniadaniem od 2 533 zł - to cena w Karpaczu.
Najbardziej kosztowny jest Szczyrk, gdzie stawki hotelowe dla tych samych parametrów zaczynają się od równo 5 tys. zł. Kojarzone z drożyzną Zakopane (3 156 zł za tydzień) wypada znacznie taniej w porównaniu z Białką Tatrzańską czy wspomnianym Szczyrkiem.
Podobne stawki do tych zakopiańskich oferuje po czeskiej stronie Szpindlerowy Młyn – od 3 022 zł za 6 nocy w hotelu. W Alpach jest już zdecydowanie drożej, a najtańsza oferta w austriackim Kitzbühel to aż 9 232 zł dla 3-osobowej rodziny. Znacznie taniej jest we francuskim Val Thorens (5 354 zł) a także w szwajcarskim Zermatt (6 542 zł), choć to minimalne ceny i trzeba liczyć się z większymi kosztami dojazdu.
Zazwyczaj tańsze od hotelu jest nocowanie w kwaterach prywatnych, zwłaszcza w Białce Tatrzańskiej, Zakopanem czy Szczyrku. We Włoszech i Austrii pensjonaty są nawet dwukrotnie mniej kosztowne od hoteli 3-gwiazdkowych. W Karpaczu czy Szpindlerowym Młynie ceny między hotelem a kwaterą prywatną są najbardziej spłaszczone. W Zermatt wyjątkowo kwatery prywatne są droższe od hoteli, ale wynika to ze specyfiki lokalnego rynku i często bardzo atrakcyjnego położenia nie-hoteli.
Gdzie ferie tańsze niż przed rokiem?
Dobra informacja dla wybierających się do hotelu w góry jest taka, że ceny nie podskoczyły znacząco w porównaniu z poprzednim rokiem. W niektórych miejscowościach pojawiły się nawet lekkie obniżki. Analiza Rankomat.pl pokazuje, że taniej niż w minione ferie jest w Szklarskiej Porębie i Szczyrku (mniej od 118 do 300 zł za 6 nocy). Mimo że Szczyrk potaniał w Polsce najbardziej, to w zestawieniu Rankomat.pl jest najdroższą miejscowością na ferie zimowe w Polsce spośród analizowanych miejscowości.
Tygodniowy pobyt ze śniadaniami w hotelu 3-gwiazdkowym w Zakopanem dla rodziny 2+1 to wydatek o prawie 200 zł więcej niż w ubiegłym roku. 300 zł więcej zapłaci rodzina za hotel w Zieleńcu, a 500 zł trzeba dopłacić za wypoczynek w Białce Tatrzańskiej w porównaniu z poprzednim okresem ferii.
Za granicą niektóre hotele też potaniały, jak w Szpindlerowym Młynie (o prawie 400 zł) w porównaniu do roku 2025, a nawet w drogim Zarmatt w Szwajcarii (mniej o ok. 500 zł). Praktycznie nie zmieniła się stawka w Kitzbühel, za to ceny wyraźnie wzrosły we francuskim Val Thorens, gdzie jest obecnie drożej o ok. 800 zł niż przed rokiem. W Livigno za najtańszy hotel trzeba wydać o 2,6 tys. zł więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Ta włoska miejscowość leży dokładnie w połowie drogi między Mediolanem i Cortiną, gdzie od 6 do 22 lutego będą odbywały się Zimowe Igrzyska Olimpijskie, a efekt olimpiady może być odczuwalny dla kieszeni turystów w wielu alpejskich kurortach z uwagi na zwiększony popyt na noclegi.
Ile kosztuje szusowanie ze skipassem?
Noclegi w hotelu czy kwaterze prywatnej to tylko część wydatków w czasie ferii. Aktywni turyści wybiorą też narty czy snowboard, a najkorzystniej jest wykupić kilkudniowy skipass. W porównaniu sprzed roku 5-dniowe karnety dla osoby dorosłej podrożały w Białce Tatrzańskiej z 735 do 800 zł, Szklarskiej Porębie z 705 do 750 zł, w Szczyrku z 830 zł do 900 zł. Drożej jest także w Zakopanem, bo było prawie 650, a jest 800 zł.
Za granicą skipassy są droższe od polskich. Wyraźnie więcej trzeba zapłacić w Szpindlerowym Młynie (1 100 zł), a najwięcej w szwajcarskim Zarmatt, bo po przeliczeniu aż 2 180 zł, choć dla dziecka w wieku 10 lat to już 50% mniej. W pozostałych kurortach ceny są porównywalne jak przed rokiem i przekraczają 1 000 zł dla osoby dorosłej, jak i dla dziecka.
Ubezpieczenie na narty w cenie kawy
W całkowitym budżecie ferii koszt ubezpieczenia narciarskiego wypada bardzo korzystnie – dzień ochrony dla jednej osoby to wydatek rzędu ok. 9 zł, czyli tyle, co mała kawa na mieście. Ważniejsze od niskiej ceny jest jednak dopasowanie polisy do swoich planów i sposobu spędzania czasu na stoku. Poza Polską koszty ratownictwa górskiego ponosi poszkodowany, dlatego nawet z pozoru niegroźny wypadek, wymagający pomocy medycznej czy użycia śmigłowca, może oznaczać wysokie rachunki. Równie kosztowne mogą być skutki spowodowania wypadku na stoku bez ubezpieczenia OC.
„Nawet w krajach Unii Europejskiej karta EKUZ nie gwarantuje pokrycia wszystkich kosztów leczenia po wypadku. Podobnie bywa z polisami oferowanymi przez biura podróży – wszystko zależy od zakresu ochrony i sumy ubezpieczenia. Aby mówić o realnym zabezpieczeniu w górskich kurortach, suma ubezpieczenia powinna wynosić co najmniej 50 000 euro. W przypadku narciarzy szczególnie istotne jest także rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka. I nie chodzi wyłącznie o aktywności typowo ekstremalne – do tej kategorii zaliczają się również zjazdy poza wyznaczonymi trasami czy jazda na snowboardzie” - mówi **Magdalena Kajzer, ekspertka ds. ubezpieczeń turystycznych w Rankomat.pl.
Materiały prasowe Rankomat.pl, oprac. sek
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.