Analizy

Pierwsze symptomy odrodzenia dolara

źródło: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz DM TMS Brokers

  • Opublikowano: 10 czerwca 2016, 10:33

  • 0
  • Powiększ tekst

Prysł apetyt na ryzykowne aktywa i waluty, dolar amerykański odzyskał rezon. Więcej w tym korekty napędzanej awersją do ryzyka niż aprecjacji wynikającej z sytuacji fundamentalnej. Rynek amerykańskich obligacji skarbowych nadal znajduje się w newralgicznej sytuacji.

Dochodowość papierów dziesięcioletnich z wielkimi problemami broni pułapu 1,65 proc. Jego przełamanie stanie na drodze umocnienia dolara amerykańskiego. Odmienny scenariusz sugeruje historia. Obecny przebieg notowań bardzo mocno przypomina ten obserwowany w 2012 roku. Wtedy dochodowość papierów USA również kilkukrotnie atakowała lokalne minima by finalnie mocno odbić. Oczywiście jeśli historia miałaby się powtórzyć dolar wznowiłby aprecjację.

Bacznie należy śledzić też losy dolara australijskiego. W tym roku wielokrotnie AUD/USD z wyprzedzeniem reagował na zmiany szerszego, dolarowego sentymentu. Ekstrema tej pary walutowej poprzedzały zwroty indeksu dolarowego czy też efektywnego kursu dolara amerykańskiego. Dlatego też istnieje spora szansa, że potencjalny zwrot w notowaniach dolara australijskiego zasygnalizuje rodzenie się popytu na dolara i zwrot innych par. Zejście pod 0,7380 otwierać będzie drogę do głębszego cofnięcia AUD/USD.

EUR/USD odpadł od 1,1420 i obecnie jest najniżej w tym tygodniu (okolice 1,13). Spodziewamy się kontynuacji zniżki, dla której kluczem będzie zakończenie tygodnia poniżej 1,1330. Dla zwolenników siły dolara cały czas atrakcyjne wydają się też poziomy kursu USD/JPY. EUR/PLN zrealizował cel 4,31 a teraz odbija do 4,35. Uważamy, że wzrosty nie mają potencjału by dojść do 4,40 i wartość złotego powinna być stabilna w przedziale 4,32-4,36.

Wczorajsze dane z rynku pracy USA wykazały skromy spadek liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Oczywiście to nie neguje słabych danych z rynku pracy za maj, ale daje nadzieje na rewizje w górę zmiany zatrudnienia i przede wszystkim nie sugeruje dramatycznego pogorszenia kondycji rynku pracy. Dziś najistotniejszymi danymi będzie indeks uniwersytetu Michigan, który oddaje nastroje gospodarstw domowych. Przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Fed należy także zwrócić uwagę na oczekiwania inflacyjne będące częścią raportu.

Powiązane tematy

Komentarze