Informacje

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Kto zarobi, a kto straci na darmowym podręczniku od Tuska?

Money.pl

  • Opublikowano: 24 stycznia 2014, 07:53

    Aktualizacja: 24 stycznia 2014, 07:54

  • Powiększ tekst

Już 1 września pierwszoklasiści otrzymać mają nowy podręcznik. Liczba pojedyncza nie jest tutaj przypadkowa. - Będzie obowiązywał tylko jeden podręcznik w pierwszej klasie. Zastąpi on pakiet, w tym również zeszytów do ćwiczeń, który kosztuje czasami kilkaset złotych - podkreślił szef rządu na specjalnej noworocznej konferencji. Zapowiedź premiera zawiera jeszcze jeden atrakcyjny dla wszystkich rodziców przymiotnik. Podręcznik ma być też darmowy i to dla wszystkich, bez względu na zasobność portfela. Jednak, jak przekonują wydawcy, pomysł może zatrząść rynkiem wydawniczym w Polsce, którego ponad 30 procent to właśnie książki szkolne.

W roku szkolnym 2015/2016 zarówno uczniowie klasy pierwszej i drugiej zostaną w podręcznik wyposażeni przez państwo. Zmieni się też oczywiście tryb postępowania z taką książka. Właścicielem przestanie być przecież uczeń, czy jego rodzic. Podręczniki w nowym rozwiązaniu będą własnością szkoły, która będzie je udostępniać kolejnym rocznikom. - Z całą pewnością ta decyzja powinna uczynić obowiązek szkolny wobec najmłodszych zdecydowanie łatwiejszy do zniesienia - dodał szef rządu. Zwracając też uwagę, że ulga nie dotyczy tylko rodziców, ale i maluchów, które nie będą musiały już dźwigać ciężkich kompletów książek.

W zamian pojawi się jedna superksiążka, zawierająca potrzebną wiedzę ze wszystkich wymaganych w pierwszej klasie przedmiotów. - Podręcznik będzie ciężki. Teraz książki do pierwszej klasy są podzielone na małe, zeszytowe i nie trzeba nosić wszystkiego razem. Nie trafia do mnie argument dotyczący ciężaru plecaka - przekonuje jednak w Money.pl Piotr Marciszuk, przewodniczący Sekcji Wydawców Edukacyjnych Polskiej Izby Książki.

Zaskoczony zapowiedzią jest też doktor Mirosław Dąbrowski, autor blisko setki podręczników i zeszytów ćwiczeń, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. - Od 1999 roku usiłujemy budować rynek książek szkolnych z różnymi podręcznikami i różnymi koncepcjami nauczania, a teraz ma nastąpić kompletne tego odwrócenie? Nie rozumiem tego - dodaje. Rzeczywiście, jeszcze w maju 2013 w komunikacie ministerstwa Wybór podręcznika wyrazem autonomii nauczyciela mogliśmy przeczytać: założenie, że powinien funkcjonować jeden, identyczny dla wszystkich podręcznik do każdego przedmiotu jest sprzeczne z ustaleniami współczesnej pedagogiki, która kładzie nacisk na indywidualizację nauczania.

MEN nie chce teraz odnosić się do tak znaczącej zmiany frontu. - Podczas konferencji prasowej będzie można o to zapytać, dziś niestety nic nie mogę powiedzieć na ten temat. Prace są na finiszu, a szczegóły dotyczące bezpłatnego podręcznika zostaną zaprezentowane jeszcze w tym miesiącu - wyjaśnia Paweł Jurek z MEN.

Zapowiedź szefa rządu oznaczać może spore oszczędności dla rodziców dzieci rozpoczynających edukację. Według najnowszych badań CBOS, jedna czwarta rodziców na szkolne wydatki przeznacza od 500 do 800 zł, a połowa badanych rodziców wydaje ponad 800 zł. Gdy przemnożyć tę sumę przez dwójkę, czy trójkę dzieci, okazuje się, że wrzesień w wielu domach to trudny miesiąc.

- Każdy zawsze powie, że podręczniki są za drogie, to naturalne. Pomysły premiera bardzo nas niepokoją. Nie rozumiem dlaczego idą w stronę darmowych podręczników dla wszystkich, a nie poprawienia działania programu wspierającego najuboższych w przygotowaniu dzieci do szkoły. Skoro jest tak dobrze, że nie wykorzystuje się połowy zaplanowanych w programie Wyprawka Szkolna pieniędzy, to skąd ten darmowy projekt? - zauważa Piotr Marciszuk.

Rzeczywiście, jak wynika z danych przesłanych nam przez MEN. Dużym problemem jest spożytkowaniem wszystkich środków przeznaczonych na ten program. W 2012 roku zaplanowano na dofinansowanie aż 128 milionów złotych. Uruchomionych przez MEN, zgodnie z zapotrzebowaniem zgłoszonym przez gminy, zostało prawie 80 mln, a ostatecznie gminy wydały tylko niecałe 70 mln zł. Oznacza to wykorzystanie zaledwie 55 procent zaplanowanych środków.

Wydatki na program Wyprawka Szkolna
Rok Planowana w programie rządowym kwota środków
Środki uruchomione przez MEN, zgodnie z zapotrzebowaniem zgłoszonym przez gminy Środki wydatkowane przez gminy
2013 179,5 mln zł 119,8 mln zł
brak danych
2012 128,0 mln zł 79,8 mln zł 69,6 mln zł
2011 115,0 mln zł 69,5 mln zł 54,2 mln zł
2010 103,4 mln zł 85,6 mln zł 52,6 mln zł
2009 104,0 mln zł 72,6 mln zł 49,2 mln zł
2008 50,3 mln zł 39,5 mln zł 29,9 mln zł

źródło: Ministerstwo Edukacji Narodowej

- Z informacji przekazanych przez gminy wynika, że otrzymana dotacja na zakup podręczników szkolnych w ramach rządowego programu "Wyprawka szkolna" nie jest w całości wykorzystana ze względu na różnicę wynikającą z szacowanej liczby uczniów uprawnionych, a rzeczywistą liczbą uczniów, którzy spełniali kryterium do otrzymania pomocy. Ustalenie ostatecznych danych możliwe jest dopiero po upływie terminu składania wniosków - mówi Paweł Jurek z MEN. Ministerstwo wskazuje też inne przyczyny takiego stanu rzeczy. Z przekazanych Money.pl wyjaśnień wynika, że nie wszyscy, którzy mogą, składają wnioski o udzielenie pomocy finansowej.

Problemem może być też niedoinformowanie samych zainteresowanych. W programie na rok szkolny 2013/14 z pieniędzy skorzystać mogły nie tylko ubogie rodziny, ale i wielodzietne (troje lub więcej dzieci) oraz te z problemem alkoholowym, chwilowym bezrobociem czy niepełnosprawnym dzieckiem. W ujęciu finansowym w sytuacji, gdy szkołę dziecko dopiero zaczyna, dochód w rodzinie powinien maksymalnie wynosić 539 zł. Rodzice dziecka w klasach I-III szkoły podstawowej liczyć mogli na 225 złotych.

Według opracowań Biblioteki Analiz, rynek związany ze sprzedażą książek szkolnych stanowi ostatnio nawet ponad 31 procent całego rynku księgarskiego w Polsce. - Rynek dotyczący książek dla klasy pierwszej to 68-70 milionów złotych. Dla klas 1-3 to nawet 200-230 milionów złotych. Źle się stanie, jeśli te pieniądze znikną nagle z rynku - mówi w Money.pl Jarosław Matuszewski z Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.



źródło: Biblioteka Analiz

Cały rynek podręczników w 2012 roku szacowany był na 840 milionów, nie ma jeszcze wyliczeń za 2013, ale zakładając, że tendencja jest stała, widać jak bardzo ważny jest ten sektor dla polskich wydawców. - Będzie ciężko, ale my jakoś sobie poradzimy bo mamy szerokie portfolio książek edukacyjnych. Dla mniejszych wydawców, to może być koniec biznesu, jeżeli głównie żyją z podręczników dla klas 1-3 - dodaje Matuszewski.

W sporym kłopocie mogą być też księgarnie, które tylko dwa razy w roku mają okres wzmożonego obrotu. Co roku przed świętami bożego narodzenia utarg szybuje w górę. Jest to jednak niczym w porównaniu do okresu przed początkiem roku szkolnego. - Z tego głównie utrzymują się małe, nie sieciowe księgarnie rozsiane po całej Polsce. Jeśli w dłuższej perspektywie znikną podręczniki do nauczania początkowego, to znikną i te księgarnie - zauważa Paweł Waszczyk.



źródło: Biblioteka Analiz

Jako że nie znane są szczegóły rządowego projektu na razie trudno ocenić kto i ile na tym straci, bo też i nie wiadomo, kto i za ile miałby wydrukować nowe podręczniki. Dla rodziców pierwszoklasistów będą one darmowe, ale przecież budżet państwa będzie musiał zapłacić za ich zaprojektowanie i wydrukowanie, tyle, że nie wiadomo na razie komu i na jakich zasadach.

Jest jednak coś co i uradowanych z potencjalnych oszczędności rodziców powinno martwić. Premier ogłosił swój pomysł 10 stycznia, ministerstwo od tego dnia konsekwentnie odmawia jakichkolwiek komentarzy w tej sprawie. Szczegóły dotyczące bezpłatnego podręcznika zostaną zaprezentowane podczas konferencji prasowej jeszcze w tym miesiącu - słyszą niezmiennie wszyscy zainteresowani tą sprawa. Zakładając nawet, że są już jakieś zręby tej koncepcji, to w środowisku wydawniczym nie ma żadnych przecieków, dotyczących owego podręcznika. Można więc założyć, że prace nad nim jeszcze się nie zaczęły. Pytanie więc, czy można stworzyć podręcznik z 7 różnych przedmiotów, tak by uwzględniając cykl produkcyjny położyć 1 września na ławkę szkolną coś wartościowego i dobrego?

- Robienie czegoś bardzo szybko musi rzutować na jakości. Szczególnie ta staranność jest ważna przy nauczaniu początkowym i rozwoju małych dzieci. Napisałem ponad 100 różnych podręczników, może zbyt rzetelnie traktuje swoją prace, ale mogę zapewnić, że nie podjąłbym się napisania takiego podręcznika w czasie, który umożliwiłby jego przekazanie dzieciom we wrześniu tego roku - przekonuje doktor Mirosław Dąbrowski, autor, recenzent i pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego.

Krzysztof Janoś, Money.pl

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych