Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Franklin Graham / Twitter
zdjęcie ilustracyjne / autor: Franklin Graham / Twitter

Po latach napięć, Biały Dom wyciąga rękę do rządu Wenezueli

Adrian Reszczyński

Adrian Reszczyński

Student SGGW, zainteresowany szeroko pojętą ekonomią i gospodarką światową. Związany ze środowiskami prawicowymi, wolnościowymi i narodowymi. W czasie wolnym pasjonat sztuki klasycznej jak i współczesnej, kalisteniki oraz gier komputerowych.

  • Opublikowano: 10 marca 2022, 23:10

  • 0
  • Powiększ tekst

W obliczu sankcji nałożonych na rosyjską ropę, a przez to rosnących cen surowca, administracja Bidena ma rzekomo proponować Wenezueli zdjęcie części sankcji, jeśli w zamian wenezuelska ropa trafi na amerykański rynek. Tak przynajmniej wynika z doniesień Reuters.

Jest to dosyć nagły zwrot w dotychczasowej polityce amerykańskiej. Sankcje nałożone na Wenezuelę trwają nieprzerwanie od 2019 roku, kiedy to Nicolas Maduro ponownie objął urząd prezydencki. Zdaniem wielu państw świata, w tym i Stanów Zjednoczonych, wybory zostały sfałszowane, a sam Maduro stoi niedaleko od pozycji dyktatora. Z tego też powodu rząd amerykański wystosował wobec Wenezueli sankcje, wymierzone głównie w rynek ropy naftowej, będącej głównym źródłem dochodów z eksportu. Wenezuela, mimo znalezienia nowych odbiorców w postaci przede wszystkim Chin, poważnie ucierpiała na amerykańskich sankcjach.

W obliczu rosyjskiej inwazji, Stany Zjednoczone poszukują nowych partnerów. Według anonimowych doniesień z Białego Domu, już teraz trwają rozmowy w Caracas (stolica Wenezueli), lecz póki co nie przyniosły one żadnych konkretnych skutków.

Część osób wyraża obawy, że Maduro nie zechce podjąć współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Szukanie nowych partnerów handlowych jest przyznaniem się do porażki i smutną koniecznością w obliczu rosyjskiej agresji. W takim wypadku, prezydent Wenezueli może zwyczajnie nie chcieć powrócić do handlu z Waszyngtonem.

Jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że gospodarka wenezuelska jest w opłakanym stanie. Z kolei zasoby ropy kryją w sobie dalej olbrzymi potencjał. Jeśli tylko Stany Zjednoczone oraz inne państwa otworzyły się na ropę z Wenezueli, niewątpliwie byłaby to droga do wyjścia z panującego kryzysu oraz szalejącej inflacji. Być może jest to nawet jedyna nadzieja na to, by gospodarka wyszła na prostą, bowiem poza ropą Wenezuela nie ma na dzień dzisiejszy zbyt wiele do zaoferowania dla światowych potęg gospodarczych.

Na dzień dzisiejszy nie jest pewne, czy rozmowy między Waszyngtonem a Caracas w ogóle mają miejsce. Pogłoski na ten temat są jednak coraz głośniejsze i liczniejsze, a obecna sytuacja geopolityczna sprzyja powstawaniu niecodziennych umów.

Czytaj też: Premier: Baltic Pipe i gazoport dają nam niezależność od Rosji

Powiązane tematy

Komentarze