Informacje

Orlen / autor: Fratria
Orlen / autor: Fratria

Gazociąg jamalski jako magazyn?

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 13 października 2023, 14:22

  • Powiększ tekst

Orlen przejął kontrolę nad spółką, będącą właścicielem rurociągu jamalskiego, który tranzytem słał rosyjski gaz do Niemiec i na polskie potrzeby. Teraz gazociąg może stać się wielkim magazynem „błękitnego paliwa”.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał zgodę na to, by Grupa Orlen, do której należy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, przejęła kontrolę nad EuRoPol Gazem. Równocześnie EuRoPol Gaz został – decyzją Ministra Rozwoju i Technologii – właścicielem pakietu 48 proc. swoich akcji, które wcześniej należały do rosyjskiego koncernu Gazprom. (Pozostałe akcje czyli pakiet 48 proc. należał do PGNiG a 4 – proc. do Gas Tradingu.)

Można to traktować jako historyczne wydarzenie i w wymiarze prestiżowo-wizerunkowym, ale znacznie ważniejsze są  kwestie techniczne – mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. – Rurociąg o tak dużej pojemności może być czasem lokalnym magazynem gazu, doświadczenia innych krajów dowodzą, że jest to możliwe. Można by go wykorzystywać szczególnie w szczycie zapotrzebowania.

Ekspert dodaje, że w tym kontekście niezwykle istotny jest także fakt, że są w sąsiedztwie trasy gazociągu - a zatem praktycznie do niego przyłączone - duże zakłady, jak choćby Anwil Włocławek.

Tym bardziej więc rola magazynu szczytowego dla rurociągu byłaby odpowiednia – mówi prezes Sikora. I wskazuje na jeszcze strategiczne znaczenie gazociągu dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, ze względu na tzw. rewers. Gazociąg może – zgodnie z unijnymi wymogami - od ponad dekady tłoczyć gaz nie tylko do Niemiec ale i w przeciwnym kierunku czyli do naszego kraju. Zatem w sytuacji kryzysowej i wystąpienia jakichkolwiek zakłóceń dostaw z innych kierunków możliwe jest sprowadzenie do polski gazu z Zachodu, szczególnie rozbudowanych, niemieckich terminali pływających. - Na pewno spółka Gaz System jako operator systemu gazowego w naszym kraju bierze to pod uwagę – dodaje ekspert.

Konflikty i spory wokół wielkiej rury

Patrząc na ostatnie dwie z trzech dekad działalności spółki EuRoPol Gaz, to były głównie konflikty z rosyjskim udziałowcem czyli właśnie Gazpromem, zwłaszcza o wysokość stawek za przesyłanie gazu do Niemiec. Wpływy z tego tytułu stanowiły główne źródło przychodów spółki. PGNiG wykorzystywał zaledwie około 10 proc. mocy gazociągu, resztę – Gazprom, śląc około 27 mld m sześc. gazu rocznie do Niemiec. Nie jest zaskoczeniem więc, że Gazprom jako udziałowiec EuRoPol Gazu nie zgadzał się często na podwyżkę opłat tranzytowych, co prowadziło do sytuacji patowych, trwających czasem wiele miesięcy.

Prezes Instytutu Studiów Energetycznych przypomina, że budowa gazociągu była jednym z elementów uzgodnionych przez prezydentów Lecha Wałęsę i Borysa Jelcyna w porozumieniu związanym z wyprowadzeniem wojsk rosyjskich z Polski.

Do tego czasu Polska traktowana była jako kraj niepewny w Bloku Wschodnim, a więc – oprócz naftociągu „Przyjaźń” nie budowano tu praktycznie żadnej strategicznej infrastruktury – mówi Andrzej Sikora. Jego zdaniem na początku lat 90. ubiegłego wieku faktycznie decyzję o budowie rurociągu jamalskiego - wobec wyprowadzenia wojsk sowieckich - można było uznać za sukces. A dla Rosji to była doskonała okazja – uzyskania dostępu bezpośredniego do wschodnioniemieckich rurociągów a zatem i wielkiego – po zjednoczeniu Niemiec – rynku zbytu gazu. – Gazprom wzmocnił swoją pozycję i niejako na naszych plecach przejął i później rozbudował sieć gazociągową i magazynową Niemiec Wschodnich.

W tamtym czasie – w opinii Andrzeja Sikory – polscy politycy i eksperci liczyli, że mając rurociąg, który zaopatruje Niemcy, Polska jest bezpieczna i Rosjanie nie zakręcą nam gazowego kurka. - I nie należy się temu dziwić, bo sądzono, że Rosja będzie się cywilizować i ciążyć ku Zachodowi, ale prezydentem został Władimir Putin i znów zaczęły się rządy autokratyczne a nawet dyktatorskie i wraz z nimi wykorzystywanie surowców energetycznych do uprawiania polityki – mówi ekspert. – Rok 2014 i zajęcie Krymu definitywnie rozwiało wszelkie wątpliwości w tej sprawie.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych