Ech, gdybyśmy dziś mieli CPK... Ucieka okazja dekady
Gwałtowny wzrost popytu na fracht lotniczy jest miarą rosnącego niepokoju wśród firm i spedytorów w związku z kryzysem żeglugowym na Morzu Czerwonym. Specjaliści od logistyki przewidują radykalny wzrost znaczenia lotniczego transportu cargo w łańcuchach dostaw, zwłaszcza z Azji do Europy. Bo mimo znacznie wyższych kosztów od kontenerowych przewozów oceanicznych, transport towarów drogą powietrzną jest szybki i przewidywalny. A skoro będzie więcej lotów, to będzie więcej lądowań w Europie. Ech, gdybyśmy dziś mieli gotowy CPK… Okazja dekady właśnie przechodzi nam koło nosa!
Wydłużenie czasu transportu morskiego i znaczna podwyżka stawek frachtu morskiego za sprawą ryzyka ataków jemeńskich bojowników Huti na Morzu Czerwonym przyniosło ogromny skok w innym sektorze transportu: lotniczej spedycji cargo.
O atakach Huti na żeglugę i ich konsekwencjach czytaj więcej tutaj:
Terror Huti gorszy niż pandemia?
No i się wydało! Kogo Huti nie będą nękać?
Portal CNBC.com** donosi o gwałtownym wzroście wolumenu przewozów lotniczych.
Amerykański portal powołuje się na opinię Nialla van de Wouw, dyrektora ds. frachtu lotniczego w firmie Xeneta, platformie porównawczej stawek za fracht morski i lotniczy, który stwierdza, że przełom roku (ostatni tydzień grudnia i pierwsze tygodnie stycznia) w sektorze frachtu lotniczego są zwykle spokojne po przedświątecznym szczycie. Ale w tym roku jest zupełnie inaczej: „Sprzedawcy detaliczni zaczynają rozważać fracht lotniczy jako sposób na bezpośrednie dostarczenie produktów do klientów” – powiedział portalowi van de Wouw.
Panika w kontenerach
Zdaniem amerykańskich mediów koszty transportu ładunków samolotami znacznie wzrosną wraz z narastaniem niepokoju wśród europejskiego przemysłu o stabilność i koszty dostaw do przemysłu, który zaczyna coraz mocniej odczuwać opóźnienia w dostawach ważnych komponentów do produkcji. Chodzi tu jak na razie głównie o koncerny motoryzacyjne; problemy z płynnością dostaw sygnalizują np. Tesla i Volvo.
Jednak grono firm poszkodowanych przez kryzys bliskowschodni szybko może się powiększyć. Wszak około 28 proc. światowego handlu kontenerowego odbywa się przez Kanał Sueski/Morze Czerwone. Co więcej, jak podaje CNBC.com powołując się na dane Bank of America prawie 30 proc. towarów w tych kontenerach to meble, artykuły gospodarstwa domowego oraz odzież.
Długa droga towarów wokół Afryki
Według eksperta Xenety obecny wzrost wykorzystania frachtu lotniczego dotyczy przede wszystkim wolumenu ładunków kierowanych z Azji do Europy – wskazuje CNBC.com. Coraz więcej firm chce bowiem uniknąć kierowania zamówionych towarów zamiast zagrożoną trasą przez Morze Czerwone do Kanału Sueskiego o wiele dłuższym szlakiem wokół Afryki. Liczba dni żeglugi między Azją a Europą może potencjalnie wzrosnąć o 30 proc., a większość ruchu przez Kanał Sueski kierowana jest do Europy. Transport morski wokół Przylądka Dobrej Nadziei z ominięciem Morza Czerwonego wydłuża bowiem czas rejsu w jedną stronę o jeden do dwóch tygodni .
Kryzys na Morzu Czerwonym zwiększył obawy przed znacznym wzrostem kosztów w łańcuchu dostaw, ale jeszcze bardziej znaczący jest „gwałtowny wzrost wielkości przewozów, większy niż kiedykolwiek w jakimkolwiek innym okresie 2023 r.” - twierdzi Niall van de Wouw, cytowany przez CNBC.com
Nadchodzi boom lotniczych przewozów cargo
Loty w obszarze cargo są już zapełnione średnio w 93 proc. Ta sytuacja spowoduje, że stawki frachtu lotniczego wzrosną o znacznie więcej niż 10 proc., jeśli obecny wzrost popytu będzie się utrzymywał – szacuje van de Wouw.
„Zdecydowanie jesteśmy świadkami przejścia na transport lotniczy wszystkiego, od odzieży po części samochodowe” – ocenia cytowany przez CNBC.com Brian Bourke, globalny dyrektor handlowy SEKO Logistics.
Wygląda więc na to, że transport lotniczy będzie wkrótce odgrywał coraz większą rolę w ekosystemie łańcucha dostaw. Przyczyny są proste: fracht lotniczy może skrócić czas dostaw z Azji do Europy z wielu tygodni, jakie zajmuje transport morski do kilku dni.
Wątek polski
Dodajmy do analizy amerykańskiego portalu element polski o nazwie Centralny Port Komunikacyjny. Przecież CPK prócz funkcji pasażerskiej ma zaplanowany bardzo mocny komponent spedycyjno-logistyczny. Sygnalizowany raptowny wzrost towarowych przewozów lotniczych z Azji oznacza znacznie intensywniejszy ruch cargo na lotniskach europejskich.
Gdyby dziś CPK zamiast w planach - zresztą otwarcie kontestowanych przez obecny rząd - był już zrealizowany, to liczący się odsetek tego zwiększonego ruchu towarów trafiałby na polskie lotnisko i był rozwożony do innych krajów Europy przez polską kolej, na czym Polska zarabiałaby krocie.
Znamienne i smutne zarazem jest, że w dniach gdy to wszystko się dzieje, u nas pełnomocnik rządu ds. CPK zajmuje się udowadnianiem… totalnej szkodliwości i bezsensowności projektu CPK, bo ocenia, że Radom, Modlin i inne lotniska regionalne nam w zupełności wystarczą.
Ech, ręce nie mają gdzie opadać!
O działaniach nowego rządu ws. CPK czytaj tu:
Zaczyna się! „CPK? Ryzykowne. Nierealne. Ewentualnie”
Co dalej z CPK? Znamy szczegóły
Miotła Tuska. Prezes CPK Mikołaj Wild odwołany
Oprac. Sek
»» Cały raport o skokowym wzroście przewozów lotniczych czytaj na CNBC.com