TYLKO U NAS
Czechy zażądały od Brukseli: ETS2 do zamrażarki!
Nowy podatek od emisji – ETS2, który podniesie koszty paliwa do ogrzewania i samochodów, powinien zostać opóźniony – uważa premier Czech Andrej Babiš. W oficjalnym liście do Komisji Europejskiej i szefów rządów państw członkowskich wzywa do pilnej korekty przepisów. Liczy też, że władze unijne w końcu coś zrobią, by obniżyć ceny energii dla przemysłu, które wywindowała polityka klimatyczna.
List premiera Babiša nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem, tym bardziej że od wielu miesięcy krytykuje on politykę klimatyczną UE, która podnosi koszty i uderza w konkurencyjność wielu branż gospodarki. Teraz oczekuje, że władze w Brukseli zadziałają tak, by ograniczyć koszty uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu ETS. Przemysł ciężki i tradycyjna energetyka muszą kupować te pozwolenia, co jest kosztowne i negatywnie wpływa na ich rentowność, zwłaszcza że wycena emisji jest znacznie wyższa od prognozowanych choćby dekadę temu. W styczniu tona CO2 „kosztowała” ponad 90 euro, ostatnio spadła do 80 euro. Nie jest tajemnicą, ze wiele sektorów – w tym stalowy, chemiczny, cementowy i motoryzacyjny mają duże problemy w Unii – właśnie z powodu wymagań dotyczących redukcji emisji, a cena energii na kontynencie jest o wiele wyższa niż w Chinach czy USA.
Ceny energii zabijają całe branże
Wczoraj w Ostrawie, gdy związkowcy z Europy Centralnej protestowali w obronie miejsc pracy, Babiš zapewnił, że będzie starał się działać w Unii tak, by uzyskali wsparcie. Związkowcy z Czech, Słowacji, Polski i Węgier protestowali, bo w efekcie polityki klimatycznej zakłady tracą konkurencyjność, a informacje o redukcji są porażające. Wystarczy podać przykład hutnictwa, które zwolniło kilkanaście tysięcy ludzi w 2024 roku. W sektorze producentów samochodowych części zamiennych „ubyło” z kolei 100 tys. miejsc pracy.
Czesi chcą zamrożenia ETS2
Premier Czech w swoim liście do KE i szefów rządów państw Unii zaproponował także odroczenie – przynajmniej do końca dekady wdrożenie ETS2, czyli podatku od emisji, który ma obciążyć transport i budownictwo a w praktyce paliwo do ogrzewania i samochodów.
Wszystko wskazuje jednak na to, że Komisja Europejska nie zamierza odpuszczać w kwestii ETS. Pozstanie przy obecnym harmonogrami bez względu na opinie nie tylko czeskiego premiera ale i wielu ekspertów, ostrzegających przed drożyzną, jaką nowy podatek spowoduje tak samo jak przyczynił się do podwyżek cen energii wielu krajach. Zaledwie wczoraj władze unijne poinformowały o nowej – finansowej zachęcie dla państw członkowskich, by wdrażały przepisy wprowadzające podatek od emisji w transporcie i ciepłownictwie. Chodzi o ofertę Europejskiego Banku Inwestycyjnego w wysokości 3mld euro na tzw. wczesne finansowanie inwestycji na rzecz ETS2.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Wszyscy zostali zarażeni, nawet złoto
KSeF nie działa. Amatorszczyzna ekipy Tuska
Rolnicy palą w piecach… zbożem
»»Elektryki biją rekordy – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.