Wojna obnażyła słabość UE. Nie ma strategii antykryzysowej
Europejska gospodarka pilnie potrzebuje taniej energii, ale konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej po raz kolejny potwierdza w jak kiepskim stanie się ona znajduje. Odnawialne źródła, w które zainwestowano grube miliardy euro, nie zmieniają faktu, że ropa i gaz są ciągle potrzebne.
Choć szefowa KE, Ursula von der Leyen, na najbliższym szczycie unijnym ma przedstawić pomysły na obniżenie cen energii, to nie ma pewności, że rzeczywiście to zrobi. Tym bardziej, że dzisiejsze (6.03.2026 r.) spotkanie ministrów krajów członkowskich dotyczące tego tematu najpewniej również nie przyniesie rezultatów – pomimo tego, że na rozwiązaniu jednego z głównych problemów gospodarki unijnej, jakim jest drogi prąd, zależy wszystkim. Szczególnie w obecnej sytuacji, gdy konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej wywindował w ciągu zaledwie czterech dni notowania gazu. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć w kolejnych tygodniach, jeśli nie uda się odblokować transportów ropy i gazu przez Cieśninę Ormuz.
Stworzenie strategii nie wystarczy
Bieżąca sytuacja po raz kolejny pokazuje, że – z jednej strony – Unia, sprowadzająca surowce z zagranicy, musi liczyć się ze skokami cen, gdy pojawiają się konflikty w newralgicznych regionach. Z drugiej zaś – że całkowite uniezależnienie się od ropy i gazu (lub ich zmarginalizowanie) wcale nie jest proste, tanie i… realne. Doświadczenia z ostatnich czterech lat pokazują to szczególnie dobitnie.
Już po kryzysie energetycznym w 2022 roku, wywołanym napaścią Rosji na Ukrainę – gdy ropa zdrożała do 120 dolarów za baryłkę, a wiele państw UE musiało szybko znaleźć alternatywne wobec rosyjskich dostawy gazu – władze w Brukseli miały plan przyspieszonego odejścia od paliw kopalnych. Okazało się jednak, że samo opublikowanie strategii REPower EU nie wystarczy. Tym bardziej, że ani farm wiatrowych i słonecznych, ani pomp ciepła ani aut elektrycznych nie przybywa w takim tempie, jakie urzędnicy wpisali do strategii.
Różne pomysły w różnych stolicach
Teraz także nie brakuje opinii, według których obecny kryzys dowodzi tylko tego, że kontynent musi przyśpieszyć transformację, czyli przejście na OZE i zelektryfikować wszystko, co się tylko da. Tradycyjnie w Komisji Europejskiej szczególnie mocno te pomysły wspiera jedna z wiceprzewodniczących – Teresa Ribera z Hiszpanii, od lat skupiona na polityce klimatycznej. I to pomimo tego, że „trzeszczy ona w szwach” i nawet branże czystych technologii przezywają problemy. Dlatego władze unijne muszą szukać rozwiązań – ułatwień proceduralnych i dotacji, by te sektory mogły szybciej realizować inwestycje.
Po przeciwnej stronie znajdują się kraje naszej części Europy (choć nie tylko), które wzywają do reformy Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS), czyli głównego narzędzia do uprawiania unijnej polityki klimatycznej. Według Brukseli, jest to zachęta do obniżania emisji i realizacji eko-inwestycji, a w praktyce – bardziej podatek od emisji CO2. Przedsiębiorstwa wielu branż muszą bowiem kupować uprawnienia CO2, a ich cena wymknęła się spod kontroli, jeszcze w ubiegłej dekadzie kosztowały kilkanaście euro za tonę CO2, w 2020 – ponad 30 euro, zaś w ostatnich latach zbliżyły się do 100 euro. Wpływają one nie tylko na ceny energii, ale również są obowiązkowe w przemyśle ciężkim, więc obciążają koszty działalności wielu zakładów, przez co ich produkty nie są konkurencyjne cenowo wobec wytwarzanych poza UE, gdzie nie ma restrykcyjnej polityki klimatycznej.
EU ETS wymaga zmian
Co do tego nie mają wątpliwości rządy 11 krajów, w tym Włoch, Austrii, Polski, Czech, Słowacji czy Węgier. Jednak jedność w kwestii reformy ETS nie będzie łatwo, bo różne kraje mają różne podejście do tej kwestii – np. Niemcy opowiadają się głównie za złagodzeniem systemu, ale Włochy chcą jego zawieszenia. Formalnie Komisja Europejska ma w drugim półroczu ogłosić własną koncepcję reformy EU ETS.
Póki co, w najbliższych miesiącach kraje unijne będą musiały zadbać o dodatkowe fundusze na zakup gazu do napełnienia magazynów przed kolejną zimą, a kierowcy muszą szykować się na droższe tankowanie. Gaz jest ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego wielu krajów unijnych, a po europejskich drogach ciągle jeżdżą miliony aut spalinowych. Biorąc pod uwagę sytuację na Bliskim Wschodzie, tanio nie będzie.
Agnieszka Łakoma
Czytaj też: https://wgospodarce.pl/informacje/155176-kierowcy-ryzykuja-i-tankuja-paliwo-na-zapas
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje*
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Zmiany w przepisach dla kierowców 65+
Złota dźwignia NBP i atak furii „wyznawców” SAFE
Gorąco w banku centralnym Europy. „Chodzi o oszczędności Polaków”
»»Masakra polskiej branży transportowej - oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Links:
[1] https://wgospodarce.pl/informacje/155157-zmiany-w-przepisach-dla-kierowcow-65
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.