TYLKO U NAS
To białoruskie ciągniki zatopiły Ursusa?!
Ursus to kultowa polska marka, będąca w czasach PRL-u i transformacji gospodarczej lat 90. symbolem rozwoju przemysłu i rolnictwa. Po latach balansowania na krawędzi opłacalności produkcji, firma musiała stoczyć nierówną walkę z ciągnikami Belarus, będącymi oczkiem w głowie Alaksandra Łukaszenki. Dlaczego wynik tej rozgrywki – czy, jak kto woli, ustawki – był z góry przesądzony?
Po 2016 roku zza wschodniej granicy wjechało do Polski od 7 do 10 tys. ciągników nieposiadających europejskiej homologacji. Ich wartość oszacowano na 2 mld zł. Proceder ten miał doprowadzić do bankructwa kilku producentów: Ślązaka, Farmera, Crystala i właśnie Ursusa. W marcu ub.r. Karol Zarajczyk, były prezes Ursusa, na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przyznał wprost, że upadek marki to efekt nieuczciwej konkurencji. Padły nawet słowa o „ewidentnym, systemowym działaniu”.
„Ewidentne, systemowe działanie”
Jeden ze sprzedawców ciągników MTZ w Polsce przyznał w rozmowie z Pulsem Biznesu, że Białorusini jawnie naruszali unijne przepisy, które weszły w życie w 2016 roku. Chodzi o rozporządzenie blokujące homologację traktorów, które nie spełniają norm – m.in. w zakresie emisji spalin. Mimo zakazu ciągniki tego typu trafiły do Polski z białoruskimi „papierami”. Maszyny przechodziły badania techniczne i były rejestrowane jako używane. Dzięki temu można je było sprzedawać o wiele taniej niż analogiczne pojazdy innych marek. Firma MTZ trafiła na listę sankcyjną w 2023 roku, ale białoruskie maszyny nadal można kupić w Polsce. O całej sprawie miały wiedzieć państwowe instytucje, w tym Ministerstwo Infrastruktury oraz prokuratura, ale nie zareagowały.
Afrykański ostatni zryw
Ursus próbował odbić się m.in. w Afryce, gdzie zaczął walczyć o kontrakty m.in. w Tanzanii czy Etiopii, ale niewiele mógł wskórać. W 2024 roku fabrykę w Lublinie przejęła za 74 mln zł ukraińska spółka M.I. Crow, której prezesem jest biznesmen Oleg Krot. Ukrainiec zapewniał wówczas, że fabryki w Lublinie i Dobrym Mieście nie zostaną zamknięte. Kontynuowana w nich będzie produkcja maszyn rolniczych, na które spływają już zamówienia z Polski, Czech czy Ukrainy. W lutym br. firma zapowiedziała, że wróci na rynek z własnymi ciągnikami. Póki co odtwarza park maszynowy, ale w najbliższych miesiącach będzie również instalować nowe linie, które w Ursusie nigdy nie istniały. W przyszłości mają być na nich produkowane silniki elektryczne i spalinowe.
Grzegorz Szafraniec
Na podst.: PAP, TVP Info w likwidacji, M.I. Crow, Puls Biznesu, Wiadomości Agro wPolsce24 TV
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.