Informacje
Ciągniki Ursus C-380 (z lewej) i Belarus 952.4 / autor: Ursus, MTZ; montaż GS
Ciągniki Ursus C-380 (z lewej) i Belarus 952.4 / autor: Ursus, MTZ; montaż GS

TYLKO U NAS

To białoruskie ciągniki zatopiły Ursusa?!

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 8 maja 2026, 19:03

  • Powiększ tekst

Ursus to kultowa polska marka, będąca w czasach PRL-u i transformacji gospodarczej lat 90. symbolem rozwoju przemysłu i rolnictwa. Po latach balansowania na krawędzi opłacalności produkcji, firma musiała stoczyć nierówną walkę z  ciągnikami Belarus, będącymi oczkiem w głowie Alaksandra Łukaszenki. Dlaczego wynik tej rozgrywki – czy, jak kto woli, ustawki – był z góry przesądzony?

Po 2016 roku zza wschodniej granicy wjechało do Polski od 7 do 10 tys. ciągników nieposiadających europejskiej homologacji. Ich wartość oszacowano na 2 mld zł. Proceder ten miał doprowadzić do bankructwa kilku producentów: Ślązaka, Farmera, Crystala i właśnie Ursusa. W marcu ub.r. Karol Zarajczyk, były prezes Ursusa, na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przyznał wprost, że upadek marki to efekt nieuczciwej konkurencji. Padły nawet słowa o „ewidentnym, systemowym działaniu”.

„Ewidentne, systemowe działanie”

Jeden ze sprzedawców ciągników MTZ w Polsce przyznał w rozmowie z Pulsem Biznesu, że Białorusini jawnie naruszali unijne przepisy, które weszły w życie w 2016 roku. Chodzi o rozporządzenie blokujące homologację traktorów, które nie spełniają norm – m.in. w zakresie emisji spalin. Mimo zakazu ciągniki tego typu trafiły do Polski z białoruskimi „papierami”. Maszyny przechodziły badania techniczne i były rejestrowane jako używane. Dzięki temu można je było sprzedawać o wiele taniej niż analogiczne pojazdy innych marek. Firma MTZ trafiła na listę sankcyjną w 2023 roku, ale białoruskie maszyny nadal można kupić w Polsce. O całej sprawie miały wiedzieć państwowe instytucje, w tym Ministerstwo Infrastruktury oraz prokuratura, ale nie zareagowały.

Afrykański ostatni zryw

Ursus próbował odbić się m.in. w Afryce, gdzie zaczął walczyć o kontrakty m.in. w Tanzanii czy Etiopii, ale niewiele mógł wskórać. W 2024 roku fabrykę w Lublinie przejęła za 74 mln zł ukraińska spółka M.I. Crow, której prezesem jest biznesmen Oleg Krot. Ukrainiec zapewniał wówczas, że fabryki w Lublinie i Dobrym Mieście nie zostaną zamknięte. Kontynuowana w nich będzie produkcja maszyn rolniczych, na które spływają już zamówienia z Polski, Czech czy Ukrainy. W lutym br. firma zapowiedziała, że wróci na rynek z własnymi ciągnikami. Póki co odtwarza park maszynowy, ale w najbliższych miesiącach będzie również instalować nowe linie, które w Ursusie nigdy nie istniały. W przyszłości mają być na nich produkowane silniki elektryczne i spalinowe.

Grzegorz Szafraniec

Na podst.: PAP, TVP Info w likwidacji, M.I. Crow, Puls Biznesu, Wiadomości Agro wPolsce24 TV

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych