Norwegia stawia na Arktykę
Władze Norwegii zdecydowanie stawiają na dalszy rozwój wydobycia ropy i gazu - nie tylko tradycyjnym terenie Morza Północnego ale również na Morzu Brentsa i to pomimo krytycznej opinii Komisji Europejskiej w sprawie wierceń w Arktyce.
Powstaje wrażenie, że Bruksela staje się coraz bardziej osamotniona w walce z paliwami kopalnymi a zwłaszcza z ropą i gazem. W gronie państw nastawionych na eksploatację surowców są już nie tylko członkowie OPEC oraz USA pod wodzą Donalda Trumpa, ale także Chiny, zamierzające maksymalnie wykorzystywać własne złoża naftowe oraz Australia jako jeden z liderów eksportu gazu skroplonego (LNG) i Kanada, gdzie wydaje się coraz więcej pozwoleń na wiercenia. Jednocześnie najbliższy parter Unii – Norwegia także nie zamierza biernie czekać na spadek wydobycia na Morzu Północnym z tradycyjnych swoich złóż i szuka nowych możliwości. A te daje Arktyka a konkretnie Morze Barentsa. Najpierw władze w Oslo w maju zapowiedziały, że .. a teraz stanowisko to powtórzył minister energii Terje Aasland w wywiadzie dla agencji Reuters. Jego zdaniem dalsza eksploatacja złóż w tym rejonie „służy zarówno norweskim, jak i europejskim interesom”, zwłaszcza „w obecnej sytuacji geopolitycznej i bezpieczeństwa”.
To ważny i jednoznaczny sygnał dla władz w Brukseli, które sprzeciwiają się nowym odwiertom. A jednocześnie są w mało komfortowej sytuacji, gdyż ciągle – pomimo realizacji polityki klimatycznej - Unia korzysta z importu surowców tak ropy jak gazu, a na dodatek Norwegia od dekad jest naturalnym i wyjątkowo stabilnym ich dostawcą. Jednocześnie wydaje się, że kwestia nowych poszukiwań na Morzu Barentsa jest przesadzona i rząd w Oslo nie będzie oglądał się na sprzeciw Komisji Europejskiej. Minister Aasland wskazał bowiem, że Norwegia „ma suwerenne prawo” podjąć tego typu decyzje.
Zagospodarujemy te obszary, a następnie Unia Europejska będzie musiała zdecydować, czy wprowadzić moratorium na zakup gazu, czy ropy naftowej
– dodał.
A poza tym wcześniej władze wyjaśniały, że tam gdzie trwają prace nie ma lodu, tak jak na Morzu Północnym.
Władze norweskie jednoznacznie wspierają eksploatację złóż w Arktyce, gdyż obawiają się spadku wydobycia na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który wprawdzie jeszcze ma duże zasoby, ale wymagają dodatkowych prac poszukiwawczych i przygotowawczych.
Jak informuje portal Oilprice, powołując się na najnowszy raport Dyrektoriatu ds. Wydobycia Morskiego, który wskazuje na ryzyko gwałtownego spadku po 2030 roku. Gdyż obecnie eksploatacja złóż następuje szybciej, niż branża znajduje nowe złoża. Dlatego też Morze Barentsa nabiera nowego znaczenia. Na dodatek Norwegia ma tam już swój terminal do eksportu LNG - Hammerfest. I jest w pełni wykorzystywany przez złoże Snøhvit. Natomiast gdyby powstały kolejne, to pozwoli przyspieszyć produkcję z istniejących złóż i przyszłych odkryć.
Agnieszka Łakoma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.