Informacje
Prezydent Donald Trump / autor: PAP
Prezydent Donald Trump / autor: PAP

Sankcje czyli nowa odsłona wojny USA z Iranem

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 25 sierpnia 2026, 11:26

  • Powiększ tekst

Nie ma szoku na rynku naftowym po tym, jak władze Stanów Zjednoczonych ogłosiły nowy pakiet sankcji antyirańskich. Choć rząd w Teheranie zdaje się zbytnio nimi nie martwić, to jednak kluczowa będzie postawa jego partnerów – zwłaszcza potężnych Chin.

Po tym, jak przez ostatnie dwa miesiące nie udało się przedstawicielom USA i Iranu osiągnąć porozumienia, które miało przywrócić żeglugę z newralgicznej dla świata Cieśninie Ormuz, prezydent Donald Trump zapowiedział silne uderzenie w gospodarkę Iranu. A szczegóły ogłosił wczoraj wieczorem Sekretarz Skarbu Scott Bessent, o czym szeroko informują światowe i amerykańskie media. To operacja „Gospodarcze Wygnanie” a w praktyce zapowiedź sankcji wtórnych wobec firm współpracujących z Iranem. I są bardzo poważne - mają bowiem zostać wykluczone z amerykańskiego systemu finansowego, a na początek obejmują kilkadziesiąt osób, podmiotów oraz statków. (Chodzi o tzw. flotę cieni – jednostek, które transportują irańską ropę.)

Rozpoczynamy atak ekonomiczny na irańskie powiązania finansowe na całym świecie –

zapowiedział Sekretarz Skarbu, cytowany m.in. przez CNBC.

Ponadto nowe sankcje uderzają w irańskie sektory aktywów cyfrowych, technologii, złota, lotnictwa i żeglugi, zaś Departament Skarbu zyskał możliwość nakładania sankcji na podmioty zagraniczne działające w tych sektorach. (Bo już wcześniej Amerykanie obłożyli sankcjami irański sektor finansowy, naftowy i petrochemiczny. )

Ale – jak wynika z informacji agencji Reuters - na liście sankcyjnej nie ma żadnej z głównych chińskich instytucji finansowych, o który wiadomo nieoficjalnie, że pomagają Iranowi handlować ropą. Nie ma też koncernów powiązanych z władzami w  Pekinie, które odbierają ten surowiec. Zaś analitycy wskazują, że amerykańska Administracja nie chce narażać się na chiński odwet.

Natomiast sekretarz Bessent poinformował, ze prezydent Trump kontaktuje się bezpośrednio ze światowymi przywódcami w sprawie zaprzestania współpracy z Iranem. I zapowiedział, że  Stany Zjednoczone prześlą poszczególnym krajom harmonogramy dotyczące „zamknięcia zidentyfikowanych przez nas działań”, czyli w praktyce wprowadzenia sankcji wtórnych. Reakcja na amerykańskie sankcje w Teheranie była taka, jakiej należało się spodziewać. Minister finansów Ali Madanizadeh zapewnił, że kraj jest przygotowany i sobie z nimi poradzi. I dodał, że choć „wrogowie zamierzają przeprowadzić na nas atak terrorystyczny o charakterze ekonomicznym”, to Iran ma „narzędzia” i wie, „jak grać w tę grę”. Ale też media informują o wysłannikach Pakistanu i Omanu, którzy przyjeżdżają na rozmowy do Teheranu.

Trudno przewidzieć, czy amerykańskie sankcje odniosą pożądany skutek. I czy Teheran ugnie się pod presją i zdecyduje zawrzeć porozumienie z Waszyngtonem. A to jest klucz do otwarcia Cieśniny Ormuz, której blokada uderza tak samo eksporterów ropy z Bliskiego Wschodu z Arabią Saudyjską na czele jak importerów - tak w Azji jak Europie, którzy musza płacić coraz wyższa cenę.

Na ogłoszenie sankcji przez USA rynki naftowe zareagowały spokojnie – ropa tylko minimalnie tanieje, ale nadal baryłka Brent, będąca wyznacznikiem cen dla Europy, kosztuje ponad 91 dolarów. Nadziei na szybki spadek cen paliw nie widać więc.

Agnieszka Łakoma

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych