Informacje

fot. Pexels.com
fot. Pexels.com

Ekspert: bez radykalnych zmian wiek emerytalny wyniesie 70 lat, a emerytury będą głodowe

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 19 lipca 2016
  • 12:24
  • 2
  • Tagi: biznes emerytury gospodarka OFE pieniądze reforma emerytalna system emerytalny ZUS
  • Powiększ tekst

Wicepremier Mateusz Morawiecki niedawno zaprezentował nowe rozwiązania dotyczące systemu emerytalnego oraz OFE. Czy proponowane zmiany jednak są korzystne dla emerytów i systemu emerytalnego? O tym w wywiadzie dla wGospodarce.pl mówi Marek Kułakowski, ekspert Stowarzyszenia Koliber, twórca koncepcji systemu repartycyjno-alimentacyjnego.

Arkady Saulski: Wicepremier Morawiecki przedstawił plan zmian w OFE i tzw. Program Budowy Kapitału, który zakłada m.in. przekazanie od 1 stycznia 2018 roku 75 proc. aktywów OFE na Indywidualne Konta Emerytalne wszystkich 16,5 mln uczestników OFE, czyli ok. 6,3 tys. zł na osobę, a także przekazanie pozostałych 25 proc. aktywów OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Jak ocenia Pan te propozycje?

Marek Kułakowski: Te propozycje to zapowiedzi o dużym poziomie ogólności. Sam kierunek przeniesienia środków z OFE do IKE oceniam pozytywnie. Gdyby do tego doszło ponad 100 mld zł oszczędności emerytalnych, zmieniłoby status ze środków publicznych na prywatne, a to poważna różnica. Wątpliwości budzi fakt „uśrednienia” kwoty, jaka zostanie przekazana do IKE. Oznacza to ukaranie tych, którzy odłożyli więcej.

Natomiast przekazanie jednej czwartej środków OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej to inna historia. Działanie to de facto nacjonalizacja blisko 35 mld zł. Środki z FRD mogą posłużyć do zmniejszenia deficytu ZUS, co obniży wysokość dotacji z budżetu państwa, jaką otrzymuje ta instytucja. W budżecie zostanie więcej pieniędzy, aby pokryć kosztowne programy rządu jak np. 500+. Drugą opcją jest powtórka „manewru” z czasów PRL-u, gdy rząd inwestował składki emerytalne w budowę fabryk. Jak się to skończyło to chyba wszyscy wiemy.

Niedawno prof. Robert Gwiazdowski postulował radykalne działania w sektorze emerytalnym. Postulował między innymi przejście do systemu emerytury obywatelskiej. Państwo także są twórcami kilku koncepcji emerytalnych. Czy zmiany, na chwilę obecną, są możliwe? Jeśli tak, to ile czasu zajęłoby ich wprowadzenie?

Zmiany oczywiście są możliwe, ale wymagają radykalnych, z politycznego punktu widzenia, działań. Emerytura obywatelska jest pewnym elementem modelu, który postulujemy. Jednak samodzielnie nie może być uznawana za cudowne lekarstwo. Filar ten musi być uzupełniony bądź to o element kapitałowy, bądź o taki, który uwzględnia dzietność. Szczegółowe propozycje zmian systemu emerytalnego są zawarte w raporcie Stowarzyszenia KoLiber „Demografia a system emerytalny”, gdzie postulujemy model repartycyjno-alimentacyjny oraz „Programie Nowego Pokolenia” Fundacji Progresywnej.

Jaka będzie "żywotność" obecnego systemu emerytalnego? Reformy są niezbędne? A może mamy jeszcze czas?

To zależy co rozumiemy przez pojęcie żywotność. System przy obecnych parametrach, takich jak wiek emerytalny czy wysokość emerytur w stosunku do ostatniej pensji, nie przetrwa zmian demograficznych. ZUS jednak przetrwa. Wiek emerytalny będzie wynosił ponad 70 lat dla ludzi z mojego pokolenia, a emerytury będą „głodowe”. To cena za zachowanie powszechnego systemu. Nie jest to żadna złowieszcza wróżba, lecz apolityczna matematyka. Jeśli chcemy to zmienić, reformy są niezbędne. Każdy czas jest dobry, aby je przeprowadzić.

Czy nowe IKE mogą w jakiś sposób wpłynąć na wysokość emerytur dla Polaków? Jeśli tak, czy przyczynią się one do wzrostu świadczeń?

Będzie to zależało od tego jakie stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału będą możliwe do osiągnięcia. Wpływ na ich wysokość ma wiele czynników, które składają się na klimat inwestycyjny kraju: otoczenie regulacyjne, skuteczność wymiaru sprawiedliwości, poziom opodatkowania, czy skuteczność w zwalczaniu korupcji.

Komentarze