Informacje

autor: fot. Pixabay
autor: fot. Pixabay

Kanada zakazuje wydobycia ropy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 3 grudnia 2018, 07:29

  • 3
  • Powiększ tekst

Rząd Alberty narzuci firmom naftowym w tej prowincji, położonej na południowym zachodzie Kanady, zmniejszenie wydobycia ropy do czasu sprzedaży zapasów - poinformowała w niedzielę wieczorem premier Alberty Rachel Notley.

Redukcje zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2019 r. i wyniosą 325 tys. baryłek dziennie, czyli 8,7 proc. produkcji. Przyczyny decyzji to wielkość zapasów, trudności z transportem kanadyjskiej ropy na rynki i niska cena za baryłkę, spadająca nawet do 13,46 USD w pierwszej połowie grudnia. Decyzja była oczekiwana; w listopadzie rząd Alberty sygnalizował, że może zapaść.

Notley, podczas niedzielnego wystąpienia transmitowanego w mediach, podkreśliła, że odpowiedzialność za problemy Alberty ze sprzedażą ropy naftowej spoczywa także na polityce rządów federalnych, które od lat nie są w stanie doprowadzić do rozbudowy systemu rurociągów. Głównym odbiorcą kanadyjskiej ropy są rafinerie w USA, płacące niższe ceny uwzględniające dyferencjał, który jeszcze w poprzednich dwóch latach kształtował się na poziomie 13 USD, niestanowiącym problemu dla producentów, a zaczął rosnąć na początku br., sięgając w najgorszych dniach 50 USD.

Skala redukcji wydobycia ma być analizowana co miesiąc i dostosowywana do bieżącej sytuacji, ale zmniejszona produkcja będzie utrzymywana tak długo, aż obecne zapasy wynoszące 35 mln baryłek zostaną przetransportowane do odbiorców. Rząd Alberty szacuje, że zajmie to czas do wiosny.

Pod koniec 2019 r. ograniczenia produkcji mają zostać zmniejszone z 325 tys. baryłek dziennie o 90 tys. baryłek dziennie. Wówczas planowane jest włączenie do eksploatacji nowego rurociągu - tzw. Line 3. Prowincja zamierza też kupić w przyszłym roku 80 lokomotyw i 7000 cystern do transportu ropy - ma to być rozwiązanie średnioterminowe. Alberta chce, by rząd federalny wspomógł finansowo rząd prowincji w tej kwestii.

Ograniczenia w produkcji będą dotyczyć 25 dużych firm, zaś producenci wydobywający poniżej 10 tys. baryłek dziennie nie będą podlegać redukcjom. Firmy naftowe nie były jednolite w poparciu dla planów rządu.

Według danych rządu Alberty prowincja traci codziennie 80 mln dolarów kanadyjskich z powodu obecnej niskiej ceny ropy kanadyjskiej. Zastosowane środki mają zwiększyć dochody prowincji, jeszcze w 2018 r. do budżetu Alberty ma wpłynąć dodatkowo 1,1 mld CAD.

Kiedy w listopadzie pojawiły się informacje o planowanych cięciach produkcji, cena kanadyjskiej ropy zaczęła rosnąć i, jak podawał Bloomberg, ubiegłotygodniowy wzrost ceny wyniósł 49 proc. Nadal jednak cena baryłki kanadyjskiej ropy była o 29 USD niższa niż amerykański benchmark.

Przyczyn problemów firm naftowych z Alberty jest wiele: wysoka produkcja, kłopoty z transportem poza prowincję, także niewystarczająca liczba rafinerii w Kanadzie. Np. w Albercie są cztery rafinerie przerabiające dziennie niecałe pół mln baryłek, reszta produkcji jest eksportowana poza prowincję. „Powinniśmy przerabiać nasze produkty na miejscu” - podkreśliła Notley.

Naftowe i gazowe rurociągi mają w Kanadzie długość 840 tys. km., jednak kanadyjski system rurociągów od lat nie był wystarczająco rozbudowywany, brakuje możliwości eksportu na inne rynki niż USA. Rurociąg Northern Gateway został zaakceptowany przez poprzedni rząd Kanady Stephena Harpera, ale Justin Trudeau po wygranych w 2015 r. wyborach zablokował ten projekt.

Nawet plany zwiększenia przesyłu ropy do USA napotkały trudności, gdy amerykański sąd wstrzymał rozbudowę rurociągu Keystone XL, zwracając uwagę na konieczność dodatkowych analiz wpływu na środowisko. Jak podawał Bloomberg, w piątek Departament Stanu USA poinformował, że projekt Keystone XL przejdzie kolejny przegląd potencjalnego wpływu na środowisko. Z kolei rurociąg Trans Mountain został w maju br. odkupiony przez rząd federalny od firmy Kinder Morgan, która zagroziła porzuceniem projektu w związku z protestami w Kolumbii Brytyjskiej.

Rząd Alberty narzucił cięcia produkcji ropy po raz pierwszy 38 lat temu, kiedy premierem tej prowincji był konserwatysta Peter Lougheed, a premierem Kanady Pierre Elliott Trudeau, ojciec obecnego premiera. Rząd Alberty, będąc w sporze z Ottawą na temat ówczesnego Narodowego Planu Energetycznego (NEP), narzucił firmom naftowym ograniczenia wydobycia.

Notley powiedziała, że kwestia wydobycia i sprzedaży ropy w Albercie ma „kolosalny” wpływ na całą Kanadę. Dodała, że wkrótce będzie rozmawiać o problemie z premierem Trudeau.

PAP/ as/

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze