Informacje

Wall Street zadowolone / autor: fot. Pixabay
Wall Street zadowolone / autor: fot. Pixabay

Po nerwowym dniu giełda USA kończy wzrostami!

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 9 stycznia 2020, 06:45

  • 0
  • Tagi: Biznes Donald Trump giełda gospodarka Iran prezydent USA Wall Street
  • Powiększ tekst

Indeksy na Wall Street zakończyły środową sesję umiarkowanymi wzrostami. Rynki obawiają się wybuchu wojny między USA a Iranem po tym, jak Iran ostrzelał bazy USA w Iraku, ale nastroje poprawiły się po oświadczeniu wygłoszonym przez prezydenta Trumpa.

Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł 0,56 proc. i wyniósł 28.745,09 pkt. S&P 500 zyskał 0,49 proc. i wyniósł 3.253,05 pkt. Nasdaq Comp. poszedł w górę 0,67 proc., do 9.129,24 pkt.

Głównym wydarzeniem, na które patrzą inwestorzy na całym świecie, jest rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nastroje nieco poprawiły się po wypowiedziach prezydenta Donalda Trumpa, ale w końcówce środowej sesji indeksy nieco oddały zyski po niepotwierdzonych informacjach o wybuchach rakiet w stolicy Iraku, Bagdadzie.

Trump zapowiedział w oświadczeniu wygłoszonym w Białym Domu po ataku rakietowym Iranu na bazy USA w Iraku, że Stany Zjednoczone nałożą dodatkowe sankcje ekonomiczne na reżim w Iranie. Dodał, że Iran „wydaje się wycofywać” w niecały dzień po tym, jak kraj zaatakował bazy irackie, w których znajdują się siły USA.

Trump nazwał generała Kasema Sulejmaniego, który został w zeszłym tygodniu zabity w ataku rakietowym USA w Bagdadzie, „jednym z najważniejszych terrorystów na świecie”.

Ręce Sulejmaniego były ubrudzone krwią Amerykanów i Irańczyków. Powinien zostać wyeliminowany już dawno. Przez jego śmierć, wysłaliśmy potężny sygnał dla terrorystów” - powiedział. Trump oskarżył Sulejmaniego o szkolenie armii terrorystów i napędzanie konfliktów zbrojnych i krwawych wojen domowych w regionie.

Jak dodał prezydent USA:

Dziś zamierzam poprosić NATO o większe zaangażowanie w działania na Bliskim Wschodzie”

Prezydent Donald Trump ocenił, że Stany Zjednoczone są gotowe do pokoju z każdym, kto go szuka. W przemówieniu w Białym Domu stwierdził, że Iran powinien współpracować z USA tam, gdzie są wspólne priorytety, w tym w walce z Państwem Islamskim (IS).

W nocy z wtorku na środę z terytorium Iranu wystrzelono ponad 22 pociski rakietowe na cele Stanów Zjednoczonych w Iraku - bazę wojskową Ain Al-Asad, położoną 160 km na zachód od Bagdadu, oraz bazę w Irbilu, w irackim Kurdystanie na północy kraju.

Według irańskich władz, ostrzał baz to pierwsza część odwetu za zabicie przez wojska amerykańskie w ubiegłym tygodniu w Bagdadzie generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej irańskiej jednostki wojskowej Al-Kuds.

Analitycy są podzieleni w przewidywaniu możliwych konsekwencji ataku Iranu.

W ocenie starszego badacza Middle East Institute Alexa Vatanki, odpowiedź Iranu była „zbyt szybka, zbyt wściekła”, tym samym stwarza „realne zagrożenie”, że sytuacja wymknie się spod kontroli.

Najważniejsze pytanie brzmi: co zrobi prezydent Trump? Sprawa dotyczy jego reelekcji, dlatego będzie musiał szybko podjąć decyzję, czy wojna z Iranem i cały chaos, jaki przyniesie na Bliskim Wschodzie, pomoże mu wygrać listopadowe wybory” - powiedział Vatanka.

Niektórzy wskazują na możliwość ataku na infrastrukturę produkcji ropy naftowej.

Jeśli Iran będzie dążył do dalszych działań odwetowych za zabicie Sulejmaniego, a nie będzie chciał naruszyć +czerwonych linii+ nakreślonych przez USA, infrastruktura energetyczna może być atrakcyjnym celem” - powiedział Jason Bordoff, były urzędnik administracji Obamy.

Według wiceprezesa Center for Global Policy Faysala Itaniego ostrzał baz był „przemyślaną odpowiedzią”.

Reakcja Iranu musiała być na tyle dramatyczna, by zachować twarz, ale na tyle ograniczona, aby uniknąć uruchomienia cyklu eskalacji, który mógłby doprowadzić do interwencji wojskowej USA” - wskazywał Itani.

USA wcale nie muszą odpowiadać na te atak, zakładając, że nie zginął w nim żaden Amerykanin - Iran dał USA szansę na deeskalację napięć” - powiedziała Heather Williams, starsza badaczka w Rand Corp.

Ze spółek podczas środowej sesji na Wall Street akcje Macy’s rosły o 4,5 proc. Porównywalna sprzedaż w listopadzie i grudniu spadła o 0,6 proc., powyżej oczekiwań.

Akcje Boeinga straciły prawie 2 proc. Media podają, że przyczyny techniczne są jak na razie uznawane za możliwą przyczynę katastrofy Boeinga 737 ukraińskich linii lotniczych ze 176 osobami na pokładzie, który rozbił się po starcie z lotniska w Teheranie.

Walgreens Boots Alliance spadł o 4,5 proc. - kwartalny zysk na akcję wyniósł 1,37 USD vs konsensus rynkowy 1,41 USD.

W firmach w USA przybyło w grudniu 202 tys. miejsc pracy - wynika z raportu prywatnej firmy ADP Employer Services. Analitycy oceniali, że raport ADP wskaże na wzrost miejsc pracy w USA o 160 tys.

PAP/ as/

Komentarze