Informacje

Rafineria, ropa naftowa / autor: Pixabay
Rafineria, ropa naftowa / autor: Pixabay

Czarny scenariusz na rynku ropy. Czy Rosja wytrzyma?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 20 marca 2020, 15:50

  • 10
  • Tagi: cena paliw cena ropy koronawirus pandemia prognozy ropa brent
  • Powiększ tekst

Koronawirus bije w rynek ropy naftowej – dzisiaj jej cena mieści się jeszcze w granicach 29-30 dolarów za baryłkę, jednak duży spadek popytu na paliwa, spowodowany obserwowanym już spowolnieniem w poszczególnych branżach – transportowej, turystycznej i produkcyjnej, obniża jej notowania.

Goldman Sachs przewiduje, że w drugim kwartale tego roku jej cena może spaść nawet do 20 dolarów za baryłkę. To zdecydowanie nie podoba się Rosji. Jakie będą skutki tego niezadowolenia?

Zapotrzebowanie na ropę spada z powodu rozprzestrzeniającego się koronawirusa. Wygląda to coraz bardziej gwałtownie - , zapowiedział już tydzień temu Goldman Sachs w notatce prognozującej spadek ceny Brent do nawet 20 dol. w drugim kwartale.

Dzisiaj ropa brent kosztuje ok. 30 dolarów za baryłkę, a ceny w kontraktach terminowych są najniższe od kilkunastu lat. Kontrakty na nowojorskiej Nymex spadają od stycznia tego roku – od ok. 54 dol. za baryłkę do ok 20 dolarów z 18 marca.

Spadek cen spowodowany jest, jak ocenia Goldman Sachs, rekordową nadwyżką produkcji tego surowca, ocenianą na 6 mln baryłek dziennie. To również efekt działań Arabii Saudyjskiej, która w wojnie cenowej z Rosją, gwałtownie obniża ceny i zapowiada uruchomienie jeszcze większej produkcji.

To powoduje jednocześnie wzrost zapasów czarnego złota, i nawet wzrost zapotrzebowania na surowiec, który może nastąpić w III i IV kwartale tego roku, spowodowany lekkim odbiciem gospodarczym, może sprawić, że ceny ropy gwałtownie nie wzrosną.  

Główny powód spadku popytu na ropę naftową na całym świecie to koronawirus, który bije w poszczególne branże  - od transportowej po produkcyjną. Zawieszające tysiące lotów linie lotnicze nie potrzebują tyle  paliwa, co przed laty, gospodarka chińska nie zużywa tyle ropy, co wcześniej, podobnie jak gospodarka amerykańska czy europejska.

Czytaj:RAPORT: jak koronawirus pogrąża gospodarkę i regiony

Do tego dochodzi, jak zawsze, walka cenowa między największymi dostawcami surowca na świecie, napędzana rozbieżnymi interesami. Rosja jak zawsze walczy o jak największa cenę, wynoszącą ok. 80 dol. za baryłkę, gdyż tylko ten poziom cen może uchronić jej niewydolną gospodarkę przed zapaścią,  podczas gdy Arabię Saudyjską satysfakcjonuje obecny, 30 dolarowy poziom.

Reuters przypomina, że, trzyletni pakt między Organizacją Krajów Eksportujących Ropę naftową (OPEC) a Rosją zakończył się w piątek przed tygodniem, gdy Moskwa odmówiła poparcia głębszych cięć ropy, a OPEC zareagował zniesieniem wszelkich ograniczeń własnej produkcji.

Business Insider podał z kolei dwa dni temu, że przez pandemię koronawirusa ceny ropy spadają do poziomów niewidzianych od.. II wojny światowe, jeśli wziąć pod uwagę inflację – tak wyliczył serwis macrotrends.

Panika spowodowana pandemią koronawirusa, zablokowanie linii transportowych powodują, że popyt na paliwa skokowo maleje, a za tym idą i ceny. Ceny europejskiej ropy naftowej Brent zeszły w środę poniżej poziomu 25 dolarów za baryłkę (-4 proc.), a amerykańskiej WTI nawet poniżej 26 dol. (-8 proc.). W pierwszym przypadku to 17-letnie minimum, a w drugim nawet 18-letnie – podaje portal Busieness Insider.

I zastanawia się - kto to  wytrzyma?

Rosja, czyli trzeci największy światowy producent ropy (po USA i Arabii Saudyjskiej), może mieć poważne problemy - odwierty rosyjskie są już poniżej granic zyskowności wydobycia. Wyliczenia EIA wskazywały trzy lata temu, że przy cenie 30 dol. za baryłkę w Rosji tylko połowa odwiertów jest ekonomicznie opłacalna.

Arabia Saudyjska, największy eksporter ropy – ma w teorii lepsza sytuację. . Saudi Aramco podawał, że próg rentowności to dla niego 10 dol. za baryłkę. Portal przypomina jednak, że z w rzeczywistości zyski spółki zeszły do „tylko” 13 mld dol. przy cenach z 2016 roku, gdy oscylowały wokół 45 dol. za baryłkę.

W USA koszty wydobycia i pracy odwiertów łupkowych to  między 48 a 54 dol. za baryłkę - podał kilka dni temu CNN. Pracuje tam ich obecnie 683 – i wszystko wskakuje, ze część bedze zamykana. Pytaniem pozostaje - ile?

Niskie ceny ropy wpływają, co może cieszyć konsumentów, na obniżki na stacjach paliw. Te sytuację ocenia wicepremier minister , aktywów państwowych Jacek Sasin.

Mimo niższych cen, sprzedaż paliw na stacjach benzynowych spadła o połowę - mówił w piątek. Zwrócił też uwagę na trudną sytuację PLL LOT; to spółka, która praktycznie teraz nie działa - ocenił.

Wicepremier pytany na antenie TVP 1 o to, czy epidemia koronawirusa odbije się na spółkach Skarbu Państwa, odpowiedział, że negatywne skutki na pewno będą.

Co do tego nie ma żadnej wątpliwości - przyznał.

Czytaj też: Sasin: sprzedaż paliw na stacjach niższa o połowę

Reuters.com, Bloomberg, Business Insider, PAP, opr. Grażyna Raszkowska

Komentarze