Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

TYLKO U NAS

Ekspert: Rosja lubi pokrywać swoje problemy agresją WYWIAD

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 22 kwietnia 2020, 17:00

  • 3
  • Powiększ tekst

Rosja ma to do siebie, że lubi przykrywać poważne problemy wewnętrzne agresją - bądź to w swej retoryce, bądź w działaniach. Wiemy już teraz, że państwo Wladimira Putina ucierpi gospodarczo na pandemii. A i bez niej Rosja radziła sobie średnio, zaliczając kolejne wpadki w handlu węglowodorami - mówi w wywiadzie dla wGospodarce.pl Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki. 

Arkady Saulski: Na rynku ropy mamy do czynienia z sytuacja bezprecedensową - ceny spadły poniżej zera. Co to oznacza dla rynku energetycznego na świecie? Co może oznaczać dla Polski?

Jakub Wiech: Oznacza to przede wszystkim, że surowca na rynkach jest tak dużo, iż producenci gotowi są dopłacać konsumentom za jego pobór, byleby tylko zwolnić przestrzeń magazynową i nie wyhamowywać wydobycia. To potężny kryzys dla światowego rynku naftowego, porównywalny z tym, co działo się w 1973 roku, gdy kraje arabskie nałożyły embargo na uzależniony od ich ropy Zachód.

CZYTAJ TEŻ: Już nie „czarne złoto”

Myślę, że obecnie sytuacja jest znacznie poważniejsza, bo wynika z niekontrolowanych całkowicie czynników, tj. rozwoju pandemii i jej wpływu na kluczowe gospodarki świata. Przekłada się to na cały szereg sektorów, od wartości koncernów naftowych począwszy, na stanie wielu funduszy inwestycyjnych skończywszy. Dla Polski skutki tej sytuacji zaowocują przede wszystkim w kondycji spółek paliwowych. W krótkiej perspektywie można mówić np. o spadkach cen paliw na stacjach, ale całokształt skutków jest trudny do przewidzenia.

Sporo zaczęło mówić się o ewentualnych ruchach Rosji w związku z zawirowaniami w segmencie ropy. Niektórzy prezentują prawdziwie alarmistyczne prognozy - czy nasz sąsiad istotnie może podjąć jakieś niekorzystne dla nas kroki? Niekoniecznie ekonomiczne.

Rosja ma to do siebie, że lubi przykrywać poważne problemy wewnętrzne agresją - bądź to w swej retoryce, bądź w działaniach. Wiemy już teraz, że państwo Wladimira Putina ucierpi gospodarczo na pandemii. A i bez niej Rosja radziła sobie średnio, zaliczając kolejne wpadki w handlu węglowodorami. USA zablokowały układanie Nord Stream 2, a wiec storpedowały rosyjskie plany związane z przeniesieniem tranzytu z Ukrainy na Bałtyk, Gazprom przegrał arbitraż z PGNiG w Sztokholmie, poczuł tez moc swego chińskiego partnera, który dyktował Moskwie ceny gazu słabego połączeniem Siła Syberii. To wszystko działo się bez żadnego wpływu koronawirusa. A teraz na dodatek Moskwa musi przełożyć paradę z okazji zakończenia II Wojny, czyli zrezygnować z bardzo prestiżowego wydarzenia, swoistych igrzysk dla Rosjan. Czy to wystarczy, by Kreml kompensował swoje porażki taką czy inną agresją? Nie można tego wykluczyć. Niemniej - paradoksalnie - tonować takie nastroje może powszechność problemów po pandemii, gdyż dotknęła ona praktycznie cały świat.

A Polska? Czy niższe ceny ropy mogą odbić się z korzyścią dla nas? Zwłaszcza, że gospodarka może być wkrótce pogrążona w większym kryzysie?

Niskie ceny ropy w krótkiej perspektywie mogą pomóc w rozruszaniu gospodarki, pytanie: jaki skutek przyniosą w skali makro oraz jak wpłynie to na kondycję naszych naftowych gigantów - Orlenu i Lotosu.

Czy tendencja do niskiej ropy utrzyma się? A może to chwilowe wahanie?

Obecne trendy w zakresie cen ropy są trudne do ustalenia - dość powiedzieć, że po najbardziej spektakularnym w historii cięciu wydobycia przez kraje formatu OPEC+ nie udało się powstrzymać cen ropy od drastycznego spadku, który przyniósł ceny ujemne w kontraktach na maj. Wszystko zależy od tego, w jakim tempie i czasie odzywać będzie dotknięta koronawirusem światowa gospodarka. Kluczową rolę odgrywają oczywiście najwięksi konsumenci - Chiny oraz USA.

Rozmawiał Arkady Saulski.

Powiązane tematy

Komentarze