Informacje

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

WYWIAD

Niemcy to cały czas największy na świecie konsument węgla

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 27 maja 2020, 18:40

  • 4
  • Powiększ tekst

W Niemczech węgiel cały czas odgrywa bardzo ważną rolę w energetyce, odpowiada za ok. 30% miksu. Pandemia, wstrzymanie produkcji przemysłowej i kryzys gospodarczy ograniczyły ten udział, ale to anomalia, chwilowe zaburzenie.” - mówi w wywiadzie dla wGospodarce.pl Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki.

Arkady Saulski: Pandemia koronawirusa najmocniej uderzyła w… gospodarkę. Nie globalne ocieplenie lecz lockdown doprowadził do kryzysu. Teraz gospodarki niepewnie wychodzą z zamrożenia ale - no właśnie - co z energetyką? Będzie powrót do ostrej retoryki proekologicznej?

Jakub Wiech: Globalne ocieplenie i związany z nim kryzys klimatyczny będą miały skutki zupełnie inaczej rozłożone w czasie niż pandemia koronawirusa. W przypadku Covid-19 stosunkowo prosto policzyć ilość ofiar, pokazać utrudnienia i koszty, jakie w związku z tym ponosimy, uwidocznić związek między uderzeniem choroby, a sytuacją na rynkach. To wszystko odbyło się na małej przestrzeni czasowej, było bardzo dokładnie relacjonowane przez media i ekspertów, stało się to tematem numer jeden praktycznie we wszystkich krajach świata. Z kryzysem klimatycznym jest inaczej - jego skutki będziemy odczuwać przez dekady, w przypadku globalnego ocieplenia mówimy przecież o perspektywie do 2050, a czasem nawet do 2100 roku. I myślę, że straty spowodowane przez to zjawisko znacznie przewyższą te spowodowane pandemią koronawirusa. Dlatego też spodziewam się, że już wkrótce tematy klimatyczne znów wrócą na czołówki mediów. Będzie to widoczne zwłaszcza w Unii Europejskiej, która jest w środku prac na tzw. Zielonym Ładem. Dla UE to budowanie polityki tożsamościowej, nowego spoiwa, bardzo potrzebnego po porażce, jaką dla Brukseli był Brexit. Myślę więc, że na polu ochrony klimatu nie powinniśmy spodziewać się szczególnej zmiany akcentów. Niektóre prace i cele mogą zostać opóźnione, ale czymś praktycznie niewyobrażalnym jest obecnie zrezygnowanie przez UE ze swojego Zielonego Ładu.

Coraz wyraźniej widać, że globalni liderzy skłaniają się do porzucenia dotychczasowych celów energetycznych - czy odrodzi się węgiel z którym tak długo walczono?

Nie zgodzę się z tym, że globalni liderzy zamierzają porzucić cele w zakresie np. redukcji emisji gazów cieplarnianych. Oczywiście, pojawiają się głosy, by poluzować restrykcje klimatyczne czy przemodelować niektóre mechanizmy ochrony klimatu w postaci np. systemu handlu emisjami. Te głosy nie dobiegają jednak z samych ośrodków decyzyjnych, a raczej z ich otoczenia, bliższego lub dalszego. Myślę, że na zbyt duże luzowanie tego typu mechanizmów nie ma - nomen omen - klimatu.

CZYTAJ: Uwaga! Nowe mandaty wchodzą do taryfikatora!

A co do węgla - surowiec ten nie musi się odradzać, gdyż jest on głównym paliwem dla światowej energetyki. W Chinach, czyli kraju, który emituje do atmosfery najwięcej gazów cieplarnianych, w 2019 roku przybyło 37 GW mocy w elektrowniach węglowych. Cała Polska posiada niewiele więcej mocy w elektrowniach zawodowych! To są ogromne rzędy wielkości, a z sygnałów, jakie wysyła Pekin wynika, że Państwo Środka będzie zaspokajać swoje potrzeby energetyczne węglem jeszcze przez dekady. To bardzo niebezpieczne dla globalnej walki ze zmianą klimatu.

A jak wygląda sytuacja u naszego zachodniego sąsiada? Mówi się o tym, że po cichu Niemcy zwracają węgiel do ich miksu energetycznego. Czy oznacza to dla nas koniec kampanii przeciw Polsce, jeśli chodzi o naszą energetykę?

W Niemczech węgiel cały czas odgrywa bardzo ważną rolę w energetyce, odpowiada za ok. 30% miksu. Pandemia, wstrzymanie produkcji przemysłowej i kryzys gospodarczy ograniczyły ten udział, ale to anomalia, chwilowe zaburzenie. Niemcy to cały czas największy na świecie konsument węgla brunatnego, ostatnio trwają tam prace nad podłączeniem do systemu nowej elektrowni węglowej na węglu kamiennym, czyli Datteln IV. Pod budowę odkrywek wyburza się wioski i wycina lasy.

CZYTAJ TEŻ: Mężczyzna sprzedawał krem przeciw 5G!

Choć Berlin zamierza odejść od wykorzystania tego surowca w ciągu następnych 18 lat, to jednak wciąż wiele elementów tego planu pozostaje niewiadomymi. Trudno określić, jak zachowa się niemiecki system elektroenergetyczny, gdy znikną z niego stabilne i duże moce w energetyce jądrowej - a te mają być wyłączone już w 2022 roku. Można też zastanawiać się, czy nowe instalacje w OZE będą pojawiać się na tyle szybko, by załatać dziurę spowodowaną ubytkiem węgla i atomu - obawy co do tego wyraził swego czasu m. in. federalny minister gospodarki Peter Altmaier. Ostatnio w Niemczech pojawił się pomysł, że źródła odnawialne mogłyby być wsparte w rozwoju przez… elektrownie na węglu kamiennym, co brzmi naprawdę absurdalnie w kontekście przechodzenia na czystą energię, co przecież ma być celem niemieckiej transformacji energetycznej. To wszystko sprawia, że poważnie zastanawiam się, czy Niemcy sprostają swoim celom dekarbonizacyjnym.

Na koniec chciałem zapytać o… wodór. Coraz głośniej mówi się o pozyskiwaniu energii właśnie z tych źródeł - zarówno Orlen jak i Lotos mają związane z tym plany. Będziemy, wodorowo, drugą Japonią?

Wodór wskazywany jest przez wielu ekspertów jako paliwo przyszłości, nic więc dziwnego, że polscy czempioni paliwowi zaczęli się nim interesować. Lotos ma już całkiem zaawansowane badania na tym polu. Program badawczy dotyczący wodoru w transporcie działa też w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Mam nadzieję, że Polska, duży producent tego surowca, wykorzysta drzemiący w nim potencjał, który może pomóc w transformacji energetycznej. Powinniśmy na tym polu gonić naszego zachodniego sąsiada - Niemcy - które mają już zarys strategii wodorowej.

Rozmawiał Arkady Saulski.

Powiązane tematy

Komentarze