Informacje

Chiny walczą z nawrotem epidemii ASF / autor: Pixabay
Chiny walczą z nawrotem epidemii ASF / autor: Pixabay

Chiny walczą z nową falą ASF

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 30 kwietnia 2020, 20:40

  • 0
  • Tagi: Afrykański Pomór Świń ASF Chiny epidemia świnie
  • Powiększ tekst

Ledwo epidemia koronowirusa w Chinach zaczęła wygasać, to kraj dopadła kolejna plaga, a raczej jej nawrót. Chińscy rolnicy znów muszą zmagać się z falą Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF)

Chiny walczą z ASF od sierpnia 2018 r. i końca tej walki nie widać. Epidemii, która zdziesiątkowała pogłowie świń w Państwie Środka nie udało się dotąd całkowicie powstrzymać a jedynie nieznacznie spowolnić. Gdy siły i środki szły na walkę z koronawirusem ASF rozszalał się na dobre.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy w Chinach wykryto dziesiątki nowych ognisk ASF. Jak przy każdej epidemii, szczególnie ważne jest izolowanie chorych osobników i nie dopuszczenie do kontaktów ze zdrowymi. Właśnie dlatego, jako jeden z czynników ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa wprowadzono zakaz transportu i przemieszczania świń bez odpowiednich badań i zezwoleń.

Niestety nie wszyscy tego przestrzegają. W ostatnich dniach podczas rutynowej kontroli ciężarówki w środkowych Chinach inspektorzy znaleźli 100 zwierząt, które padły z powodu afrykańskiego pomoru. Świnie podróżują po całym kraju przewożone przez handlarzy i jak twierdzą chińskie władzę – przestępców.

Jak donosi South China Morning Post przestępcy wykorzystują epidemię ASF do zastraszania hodowców. Posuwają się nawet do celowego rozprzestrzeniania choroby, aby zmusić rolników do sprzedaży świń za niską cenę. Zwierzęta przemycają później w inne części kraju gdzie cena skupu jest wyższa i sprzedają jako zdrowe. W wyniku niedoborów, ceny wieprzowiny wzrosły ponad dwukrotnie.

Państwowa agencja informacyjna Xinhua twierdzi, że gangi rozpowszechniają pogłoski o wirusie, który jest śmiertelny dla świń, ale w bardziej ekstremalnych przypadkach używają dronów, aby zrzucać zainfekowane przedmioty na farmy. Zdarzają się też przypadki że w pobliżu gospodarstw pozostawiają martwe świnie na poboczu drogi, aby rolnicy wierzyli, że infekcja się rozprzestrzenia.

Tylko w południowo-zachodniej prowincji Yunnan władze przechwyciły transporty 10 tys. żywych świń. Część z nich była zakażona wirusem a mimo to były przewożone do innych prowincji. Zdaniem policji gangi potrafią przemycić nawet 4 tys. świń dziennie. Często zdarza się, że przemytnicy przekupują inspektorów i fałszują certyfikaty kwarantanny, aby przemycać zwierzęta przez granice prowincji.

W jednym z nowych ognisk w Lichuan, mieście w środkowej prowincji Hubei, choroba rozprzestrzeniła się po tym obszarze właśnie dlatego, że trafiły tam zakażone zwierzęta z podrobionymi przez lekarza weterynarii certyfikatami zdrowia.

Oficjalnie ASF zredukował stado trzody chlewnej w Chinach o około 40 proc. Władze w Pekinie przyznają, że z powodu pomoru padło bądź zabito 100 mln świń. Nieoficjalne oceny ekspertów wskazują jednak, iż rzeczywisty spadek pogłowia wyniósł aż 60 proc.

W pierwszym kwartale 2020 r. produkcja wieprzowiny spadła tam do 10,4 mln ton. Jest to aż o 29 proc. mniej rok do roku. Do rzeźni przez cały 2019 rok trafiło 131,3 mln świń, o ponad 30 proc. mniej niż rok wcześniej. W całym 2020 r. Chiny wyprodukują prawdopodobnie o 20 proc. wieprzowiny mniej w porównaniu z 2019 r.

Chińskie rezerwy wieprzowiny szacuje się na 280 tys. ton. Aby zapobiec wzrostowi cen Pekin zdecydował się w ostatnich dniach sprzedać na aukcji 10 tys. ton mięsa.

Magazyn AgroFood, South China Morning Post/ Maciej Kamiński

CZYTAJ TAKŻE: Chiny już myślą o tym, co po kryzysie

Komentarze