Informacje

Transport miejski  / autor: Pixabay
Transport miejski / autor: Pixabay

Rewolucja w miastach i puste budżety przez COVID-19

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 16 maja 2020, 10:30

  • 0
  • Tagi: biznes budżet ekonomia epidemia finanse gospodarka infekcje izolacja Kanada koronawirus kwarantanna pandemia transport wirus zakażenia
  • Powiększ tekst

Miasta na całym świecie dyskutują o zmianach w czasach po pandemii koronawirusa. Jedno z najważniejszych pytań w dużych miastach w Kanadzie dotyczy transportu miejskiego i zaufania pasażerów.

Według badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Toronto, 69 proc. osób, które korzystały z transportu miejskiego w Toronto (TTC) do połowy marca, obecnie omija TTC. Z tej grupy 63 proc. zamierza wrócić do miejskich przejazdów, gdy wszystkie ograniczenia zostaną zniesione, ale 25 proc. chce czekać na szczepionkę przeciwko koronawirusowi. 82 proc. ankietowanych chce, by ograniczenia liczby podróżujących były egzekwowane, a 72 proc. czułoby się lepiej, gdyby współpasażerowie wkładali maski ochronne.

Zmniejszenie obaw związanych z używaniem transportu miejskiego będzie krytyczne dla sukcesu lub niepowodzenia procesu powrotu do działania” - zwrócił uwagę szef Association for Canadian Studies Jack Jedwab, komentując inne badanie na temat korzystania z komunikacji miejskiej, przeprowadzone w kwietniu przez Leger Marketing. To badanie wskazywało, że nawet wśród Kanadyjczyków chcących wracać do pracy, ponad 38 proc. będzie obawiało się korzystać z metra, autobusu czy tramwaju.

Premier Ontario Doug Ford przedstawiając w czwartek plany stopniowego znoszenia restrykcji w prowincji zaapelował, by - o ile to możliwe - pracować w domu. Burmistrz Toronto John Tory w rozmowie z lokalną telewizją CP24 przyznał, że TTC to jedno z największych wyzwań dla miasta. Władze Toronto liczą, że powrót do pracy będzie stopniowy, a miasto chce ułatwić poruszanie się na piechotę i korzystanie z rowerów.

Pandemia oznacza dla systemów transportu miejskiego straty: np. TTC traci co tydzień 65 mln CAD w związku z brakiem pasażerów. W budżecie Toronto 32 proc. wpływów pochodzi z podatku od nieruchomości, prawie 20 proc. - z subwencji federalnej i prowincji, 9,4 proc. - z biletów TTC, ale w wydatkach ponad 15 proc. to transport miejski.

Canadian Urban Transit Association (CUTA- Kanadyjskie Stowarzyszenie Transportu Miejskiego), które zrzesza większość kanadyjskich systemów transportu miejskiego, przypomniało na początku maja, że w całej Kanadzie liczba podróżujących spadła o 90 proc.

Pod koniec kwietnia Federacja Kanadyjskich Miast poinformowała, że niedobór w miejskich budżetach może wynieść od 10 do 15 mld CAD i zwróciła się o pomoc do rządu federalnego. Kanadyjskie prawo nie zezwala miastom na deficyty budżetowe, a w orzeczeniu w sprawie wyborów miejskich w Toronto Sąd Apelacyjny Ontario stwierdził w 2019 r., że miasta są „tworzone przez legislację prowincji”. Także premier Kanady Justin Trudeau, pytany w środę o wsparcie federalne dla transportu miejskiego przypomniał, że pozostaje on w gestii prowincji, choć zapewnił o gotowości współpracy.

Kanadyjskie miasta podejmują obecnie decyzje uwzględniające mniejszy ruch samochodów. W Toronto grupa organizacji miejskich zaapelowała o stworzenie 100 km nowych ścieżek rowerowych. W Toronto, Markham i Hamilton przygotowywane są rozporządzenia pozwalające „poszerzyć” restauracje o sąsiednie chodniki i parkingi, aby klienci mogli zachowywać wymaganą odległość. W środę taką inicjatywę uchwalili radni Vancouver. Chętnie cytowane są przykłady z Europy, takie jak Paryż i Mediolan, gdzie poszerza się strefy tylko dla pieszych. W Montrealu, Calgary i Toronto zamykane są obecnie dla ruchu samochodów niektóre ulice, by zwiększyć przestrzeń dla pieszych.

Miasta wspierają też przenoszenie aktywności gospodarczej do internetu. Np. Toronto w ramach pomocy małym biznesom i artystom wyszło z inicjatywą ShopHERE, oferując pomoc w bezpłatnym stworzeniu trzech tysięcy sklepów przy wirtualnej Ulicy Głównej (Main Street).

Kanadyjskie miasta uczestniczą w pracach działającej od 2005 r. grupy C40, 96 miast z całego świata, w których mieszka 700 mln osób. Grupa powołała „zespół odbudowy” po COVID-19 i w ubiegłym tygodniu wystosowała apel, by nie powracać do „biznesu jak zwykle”, tylko skorzystać z pandemii i przebudować funkcjonowanie miast.

SecDev, firma z Ottawy zajmująca się cyberbezpieczeństwem, zauważa w raporcie z tego tygodnia, że COVID-19 niesie duże i niespodziewane konsekwencje dla miast. „Technologia sprawia, że można pracować, robić zakupy i spotykać się ze znajomymi pozostając w domu, więc idea przeprowadzki poza miasto ma właśnie swój czas. Pomimo strat w dochodach miasta przeżyją pandemię, niektóre przejdą dekoncentrację, a najsprytniejsze z nich wykorzystają obecną sytuację, by zbudować lepszą jakość na przyszłość” - napisali autorzy raportu, podkreślając, jak krytycznego znaczenia nabiera obecnie stabilność łączności internetowej.

Czytaj też: Technologie wygrywają z kryzysem COVID-19

PAP/kp

Komentarze