Informacje

Kemping / autor: Pixabay.com
Kemping / autor: Pixabay.com

Na pandemii skorzysta... caravaning

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 20 maja 2020, 16:30

  • 0
  • Tagi: Biznes caravaning kemping Koronawirus Pandemia Turystyka
  • Powiększ tekst

Wiele wskazuje na to, że pandemia koronawirusa, a tym samym niektóre restrykcje nie skończą się przed wakacjami. Tym samym dużo kierunków i form wypoczynku nie będzie dostępne dla turystów.

Turyści są zatem zmuszeni do poszukiwania innych opcji. I może się to wydawać zaskakujące, ale epidemia Covid-19 przyśpieszyła popularność przyczep kempingowych.

Oczywiście, branża caravaningowa rośnie z roku na rok – notujemy średnie przyrosty na poziomie 50 proc. w stosunku do roku poprzedzającego. Teraz także zauważalny jest ogromny wzrost zainteresowania w związku z epidemią koronawirusa – czy to jeśli chodzi o sprzedaż, czy też wynajem pojazdów turystycznych – mówi Radosław Gogulski, właściciel centrum sprzedaży i wynajmu sprzętu kempingowego CarGO!.

Gogulski dodaje, że może nastąpić inny problem dla tej branży - popyt, który przerośnie podaż. Podkreśla iż np. GarGO! nie posiadają dostępnych żadnych nowych pojazdów i póki co nie mają także możliwości zamówienia kolejnych. Sytuacja może być też o tyle zaskakująca, że wydatki na zakup wszelkiego sprzętu związanego z utrzymaniem przyczepy jest są spore. To może powodować, iż do tej pory w Polsce caravaning nie był zbyt popularny.

Polska branża caravaningowa – nie ma co ukrywać – jest trochę z tyłu za naszymi zachodnimi sąsiadami. Budujemy obecnie kolejne pokolenia, które zaczynają rozumieć taką formę wypoczynku i zapewne będą tym hobby zarażać swoje dzieci – komentuje Gogulski.

Problem z brakiem przyczep występuje nie tylko w Polsce.

Zazwyczaj pojazdy kempingowe zamawiamy z wyprzedzeniem ok. 5-7 miesięcy – produkcja pojazdów turystycznych przypomina manufakturę, a wiele pojazdów konfigurowanych jest indywidualnie, co dodatkowo wydłuża czas produkcji. Zamknięcie fabryk średnio na ok. 1,5 miesiąca, licząc od 20 marca, jest zatem dużym problemem. Oczywiście powoli wszystko zaczyna wracać na swój tor, ale straconego czasu już nie odzyskamy. W efekcie procesy produkcyjne uległy opóźnieniu, a rozpoczęcie produkcji kolejnych pojazdów, przeznaczonych głównie na zapas, zostało przesunięte na sezon 2021 lub wręcz odwołane – mówi Gogulski.

Ekspert podkreśla też, że Ci którzy do tej pory decydowali się na tą formę wypoczynku, to byli głównie przedsiębiorcy w wieku 35-55 lat. Pozwala to im na zatrzymanie się z dala od ludzi i odpoczynek od szybkiego tempa codziennego życia.

Czytaj też: Biznes przenosi się do sieci

KG/300gospodarka.pl

Komentarze