Informacje

Flaga UE / autor: Pixabay
Flaga UE / autor: Pixabay

Zwlekają z pomocą dla Polski, ale nie dla Niemiec

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 25 maja 2020, 21:49

  • 8
  • Tagi: biznes firma koronawirus PFR pieniądze Piotr Bujak PKO BP Polska pomoc pomoc publiczna Tarcza Finansowa UE
  • Powiększ tekst

Musimy czekać na decyzję Komisji Europejskiej już 6 tygodni. A stawką tej decyzji są setki tysięcy, a nawet miliony miejsc pracy w Polsce, które dzięki środkom z Tarczy Finansowej PFR można by ocalić - powiedział Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP

Co chwilę się dowiadujemy, że w kolejnych unijnych krajach są opracowywane programy pomocy dla dużych przedsiębiorstw i zazwyczaj bardzo szybko, czasami w ciągu kilku dni, pojawia się zgoda się Komisji Europejskiej - powiedział Bujak. - W przypadku polskiego programu przeznaczonego dla dużych firm, musimy czekać na decyzję KE już 6 tygodni. Wydaje się to dziwne, zwłaszcza że wartość polskiej Tarczy Finansowej dla dużych firm jest mniejsza, niż pomoc kilku pojedynczym korporacjom z Europy Zachodniej - dodał.

Ekonomista wskazał jako przykład Lufthansę, która ma być beneficjentem pomocy w wysokości ok. 8 mld euro, czy francusko-holenderskie linie lotnicze, które mają już zatwierdzoną przez KE pomoc publiczną w wysokości 7 mld euro.

W takim świetle nie dziwi zniecierpliwienie i frustracja polskich przedsiębiorców, nie wspominając o organizatorze tej pomocy, czyli Polskim Funduszu Rozwoju” - ocenił Bujak. „Zwłaszcza, że stawką są setki tysięcy, a nawet miliony miejsc pracy w Polsce - dodał

Zdaniem głównego ekonomisty PKO BP dobrze by było, aby KE poinformowała, czemu zwleka z podjęciem decyzji, ponieważ „być może po naszej stronie jest coś do zrobienia, aby zgoda Komisji pojawiła się szybciej”.

Chodzi nie tylko o brak dotychczasowej zgody, ale też o brak przejrzystości procesu podejmowania decyzji, zwłaszcza że polska strona przedstawia szybko wyjaśnienia, których KE oczekuje - powiedział.

Bujak zaznaczył, że jest to inny rodzaj pomocy od tych, które Komisja Europejska już akceptowała: w przypadku Tarczy Finansowej PFR mamy inną sytuację, niż pomoc finansowa ukierunkowana tylko na jeden podmiot.

Ale nie jest to olbrzymi program, który swoją skalą i wartością przekracza wszystko, z czym Komisja miała do czynienia - ocenił ekonomista.

Zwłaszcza, że poszczególne instrumenty pomocowe zawarte w Tarczy Finansowej dla dużych firm to rozwiązania spotykane też w innych krajach unijnych. Wydaje się, że urzędnicy w Brukseli mogliby się już z tym uporać i wydać zgodę - podsumował.

Reguły jednolitego rynku unijnego wymagają akceptacji przez KE pomocy publicznej, kierowanej do przedsiębiorstw przez rządy państw członkowskich.

Na początku kwietnia Polski Fundusz Rozwoju przedstawił program pomocowy, nazwany Tarczą Finansową, o wartości 100 mld zł. Pomoc ma być skierowana do przedsiębiorstw, które ucierpiały wskutek pandemii koronawirusa. Z tej puli 60 mld zł ma stanowić pomoc bezzwrotną. PFR liczy, że z programu skorzysta 350-400 tys. firm.

PAP, mw

Komentarze