Informacje

Jadwiga Emilewicz / autor: fot. Fratria
Jadwiga Emilewicz / autor: fot. Fratria

Minister Emilewicz odpowiada na atak Lisa

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 29 czerwca 2020, 08:53

  • 2
  • Powiększ tekst

„Mamy świadomość tego, że zaangażowanie w życie publiczne wiąże się z wieloma ograniczeniami nie tylko dla polityka, ale przede wszystkim dla jego najbliższych” - pisze w oświadczeniu wicepremier Jadwiga Emilewicz. W ten sposób minister rozwoju i jej mąż Marcin Emilewicz odpowiadają na zarzuty Tomasza Lisa.

Jadwiga i Marcin Emilewiczowie odnoszą się do zarzutów naczelnego „Newsweeka”, dotyczących kariery zawodowej męża wicepremier. Poniżej pełna treść oświadczeń.

Oświadczenie Jadwigi Emilewicz

Od kilku dni Tomasz Lis zapowiada na Twitterze atak na mnie i moją rodzinę w tygodniku Newsweek. Nie po raz pierwszy redaktor Lis w brzydki sposób uderza w rodziny osób pełniących wysokie funkcje publiczne. Dobrze pamiętamy jego atak na córkę prezydenta Andrzeja Dudy.

Tym razem – w charakterystyczny dla siebie sposób - próbuje pokazać w krzywym zwierciadle moją rodzinę. Nie mam problemu z tym, że moja działalność polityczna jest przedmiotem krytyki. Takie są reguły tej gry. Jednak kiedy ktoś – z braku innych zarzutów – próbuje poniżać najbliższych mi ludzi, burzy się we mnie wszystko i nie mogę tego zostawić bez odpowiedzi.

Jest to dla mnie tym bardziej bolesne, że mój mąż, świetny specjalista w kilku dziedzinach, który znakomicie radził sobie zawodowo zanim prawica doszła w Polsce do władzy, od kiedy weszłam do rządu ma znacznie ograniczone możliwości właśnie dlatego, by nie być oskarżanym o korzystanie z mojej pozycji politycznej.

Mamy świadomość tego, że zaangażowanie w życie publiczne wiąże się z wieloma ograniczeniami nie tylko dla polityka, ale przede wszystkim dla jego najbliższych. Bycie partnerem aktywnego polityka znacząco zawęża też przestrzeń aktywności zawodowej. Współmałżonek polityka ciągle jest na cenzurowanym – niemal każda jego aktywność może budzić zastrzeżenia. Praca w spółce skarbu państwa rodzi podejrzenia, że otrzymano ją „po znajomości”, a nie dzięki kompetencjom, własna firma – na pewno żeruje na rządowych zamówieniach i z pewnością omijają ją kontrole. Praca w zagranicznym koncernie może prowokować zarzuty o konflikt interesów, a praca naukowa - podejrzenie o korzystanie z państwowych grantów. Mój mąż odmówił kilku ciekawym propozycjom pracy z prywatnych podmiotów właśnie dlatego, by nie budzić tego rodzaju podejrzeń.

Przyjmujemy tę sytuację z pokorą i zrozumieniem, ale nie mogę milczeć, kiedy posługując się insynuacjami próbuje się zmistyfikować rzeczywistość odbierając dobre imię moim bliskim.

Nie mamy sobie nic do zarzucenia i nic do ukrycia, dlatego spotkaliśmy się z autorami tekstu i odpowiedzieliśmy na wszystkie ich pytania. Niestety – trudno jest uniknąć wrażenia - że tekst miał z góry założoną tezę a podane przez nas fakty nie miały dla wymowy artykułu żadnego znaczenia.

Chcę jasno podkreślić: Nie mamy wątpliwości, że dziennikarze mają prawo zadawać pytania politykom, a wszelkie obszary aktywności życia polityków powinny być transparentne. Zgadzamy się na takie zasady decydując się na aktywność publiczną.

Zawsze kierowaliśmy się uczciwością i dbaliśmy o transparentność naszego życia zawodowego, a każde z nas swoją aktywność zawodową zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie i swoim kompetencjom. Stan naszego majątku jest powszechnie znany, gdyż ze względu na to, że nie mamy rozdzielność majątkową jest on publikowany w ogólnie dostępnym oświadczeniu majątkowym. Mamy swoją historię zawodową, która zaczęła się przed zwycięstwem Zjednoczonej Prawicy w 2015 r.. Marcin Emilewicz zaczął pracę w spółce Skarbu Państwa na ponad dwa lata przed zwycięstwem prawicy nie dlatego, że jest czyimś mężem czy znajomym, ale dlatego, że jest dobrym fachowcem. Newsweek zarzuca mu, że pracuje teraz dla spółki Skarbu Państwa. To absurd! Czy praca w spółce Skarbu Państwa jest grzechem? Dlatego, aby nie budzić żadnych wątpliwości, postanowiliśmy opublikować informacje o wszystkich aktywnościach zawodowych w ostatnich latach mojego męża, Marcina Emilewicza.

Jadwiga Emilewicz

Oświadczenie Marcina Emilewicza Praca w Grupie Azoty

Współpracę z Grupą Azoty Marcin Emilewicz rozpoczął w marcu 2013 roku, czyli przed dojściem do władzy Zjednoczonej Prawicy. Pracował w niej do marca 2017 roku, jako doradca ds. europejskich a później specjalista w departamencie strategii i rozwoju. Zajmował się tam między innymi relacjami z instytucjami europejskimi oraz europejskim przemysłem – kontaktami Grupy z CEFIC Europejską Radą Przemysłu Chemicznego. Z Grupy odszedł w 2017, po przejściu spółki pod nadzór Ministra Rozwoju, w którym wiceministrem była Jadwiga Emilewicz. Powodem odejścia było właśnie chęć uniknięcia zarzutu o konflikt interesu, ponieważ jego żona pełniła funkcję wiceministra rozwoju

Fundusz Witelo

Marcin Emilewicz zasiadał w Komitecie Selekcyjnym Funduszu Witelo w Grupie PZU - od marca 2017 do maja 2018 r. Propozycja ta  wynikała z doświadczenia w  pracy dla instytucji europejskich. Fundusz Witelo chciał pozyskiwać środki z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. Zadaniem Komitetu była analiza i ocena potencjalnych inwestycji funduszu w renomowane światowe fundusze typu venture capital. Ostateczne decyzje kolektywnie podejmowali członkowie Komitetu. Wynagrodzenie z tytułu zasiadania w komitecie wynosiło 4 tys. zł brutto miesięcznie. W czasie współpracy z komitetem selekcyjnym fundusz zainwestował w jedne z najlepszych światowych funduszy – Atomico, Evolution i DN Captal, które dotychczas nie inwestowały na polskim rynku. W ich portfelu inwestorskim znajdują się takie spółki jak - Skype, Klarna, czy Rovio.

Praca w PKN ORLEN

Od grudnia 2017 związany jest zawodowo z PKN ORLEN. Pracę eksperta w biurze zarządzania ryzykiem regulacyjnym uzyskał w wyniku kilkuetapowej rekrutacji. Na stanowisku tym był odpowiedzialny za obszar regulacji europejskich związanych z przemysłem chemicznym, korzystając ze swoich poprzednich doświadczeń zawodowych.

Działalność spółki Koza Nostra Studio

Marcin Emilewicz jest wspólnikiem spółki Koza Nostra Studio, jednak od połowy 2017 nie angażuje się w jej działalność. Od końca ubiegłego roku wspólnicy uzgadniają warunki zbycia lub umorzenia jego udziałów.

Koza Nostra Studio zajmuje się kompleksowym projektowaniem wystaw muzealnych. W ciągu swojej działalności spółka zrealizowała tylko jedno zlecenie dla placówki podległej wyłącznie MKiDN – Muzeum Narodowego w Krakowie. W 2017 r. zaprojektowała czasową wystawę Damy z gronostajem. Całkowity przychód z tej realizacji wyniósł 8943,08 zł + VAT.

Spółka, tworząc konsorcjum wraz z warszawską pracownią BDR Architekci, wzięła udział w konkursie na wystawę stałą Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej, które jest instytucją wspólną Miasta Ostrów Mazowiecka i MKiDN. Przedstawiona praca zajęła I miejsce w konkursie i konsorcjum podpisało umowę na realizację projektu. Całkowita wartość umowy dla spółki wyniosła 48780,49 zł + VAT, z czego całkowity koszt przygotowania projektu to 43822 zł. Zysk spółki z tytułu wygrania tego konkursu wyniósł ok 5 tys zł. Przewodniczącym sądu konkursowego był Maciej Miłobędzki, wybitny architekt, wspólnik JEMS Architekci, który swoją opinię nt. wyselekcjonowanej pracy zdecydował się opublikować po zarzutach postawionych wobec transparentności konkursu w dzienniku Fakt.

Spółka była także jednym z dwóch podmiotów, które ex aequo wygrały konkurs na projekt dla PZU. Nagroda w konkursie wyniosła 30 tys. zł. Taką samą nagrodę otrzymała firma ART.FM. Koszt przygotowania pracy na dwuetapowy konkurs przewyższył wartość nagrody. Spółka nie odnotowała z tego żadnego zysku i nie kontynuowała współpracy przy tym projekcie, w związku z czym nie pobierała od PZU żadnego wynagrodzenia.

Koza Nostra Studio startowała również w konkursie na zaprojektowanie wystawy stałej w Muzeum XX. Czartoryskich, ale nie przeszła do drugiego etapu konkursu.

Koza Nostra Studio nie otrzymała nigdy żadnego zlecenia z wolnej ręki. Zawsze startowała w konkursach lub odpowiadała na zapytania o cenę.

Spółka realizuje zlecenie głównie dla podmiotów samorządowych oraz prywatnych, które w żaden sposób nie podlegają administracji rządowej. W większości przypadków są to jednostki podległe władzom samorządowym reprezentującym różne opcje polityczne, a decyzje podejmują niezależne komisje, w których skład wchodzą znani architekci, artyści i muzealnicy.

Więcej na wPolityce.pl

Powiązane tematy

Komentarze