Opinie

Fot. NBP
Fot. NBP

Belka i źdźbło w oku "frankowicza" na Komitecie Stabilności Finansowej

Wojciech Surmacz

Wojciech Surmacz

Redaktor naczelny wGospodarce.pl i Gazety Bankowej

  • Opublikowano: 20 stycznia 2015, 10:57

    Aktualizacja: 20 stycznia 2015, 19:39

  • 41
  • Powiększ tekst

Milion Polaków nie oczekuje dzisiaj od Marka Belki i całej reszty "członków" Komitetu Stabilności Finansowej niczego, poza zwykłym szacunkiem. Niech Pan już sobie nie kpi z Polaków, Panie prezesie, bo nawet dziecko w przedszkolu wie, że coś takiego - szczególnie na rynkach finansowych - jak uderzenie "względnie stałe, trwałe i nieodwracalne" po prostu nie istnieje.

"Uderzenie w kredytobiorców frankowych jest względnie stałe, trwałe i nieodwracalne" - powiedział wczoraj Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego w wywiadzie dla radia TOK FM. Jego zdaniem można się raczej spodziewać, że frank będzie kosztował 4 zł, albo trochę więcej, niż 3,5 zł. Belka podkreślił, że frank musiałby kosztować powyżej 5 zł, aby zagroziło to stabilności polskiego systemu bankowego.

Dziś Marek Belka spotyka się w tej sprawie na Komitecie Stabilności Finansowej (KSF) z "umoczonymi" (jak sam ich nazwał) we franki bankami, ministrem finansów - Mateuszem Szczurkiem (przewodniczący KSF), przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego - Andrzejem Jakubiakiem, prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - Jerzym Pruskim oraz Adam Jasserem, prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jakiego komunikatu Polacy, a szczególnie "frankowicze", mogą się spodziewać od Marka Belki po tym spotkaniu? Patrząc przez pryzmat zachowań NBP, KNF, BFG i banków w ostatnich 10 latach, można spodziewać się tego samego czyli totalnego ignorowania interesów klientów banków, ironii, sarkazmu i kpiny z "głupoty" ludzi, którzy brali kredyty w walucie, której nigdy na oczy nie widzieli.

Według danych Biura Informacji Kredytowej w Polsce tzw. "frankowiczów" czyli osób, które zaciągnęły długoterminowe kredyty hipoteczne waloryzowane frankiem szwajcarskim, jest ponad 920 tys. czyli spokojnie milion z okładem po doliczeniu do tej grupy np. dzieci. Gdyby chcieć krótko scharakteryzować tę grupę, to stanowią ją ludzie w przedziale wiekowym 30-50 lat z wyższym wykształceniem. Krótko mówiąc, odradzająca się w Polsce klasa średnia, czyli ci wszyscy, którzy odważyli się nie emigrować i zostać w Polsce.

Ci Polacy nie są zorientowani na jedną partię, klasę rządzącą, nie są związkowcami, nie są tak dobrze zorganizowani (jeszcze?). To są Polacy, którzy zaufali swojemu państwu - rządzonemu przez wszystkie ekipy pod rząd: SLD, PSL, PO i PiS. To nie jest ani banda naćpanych "lemingów", ani "moherowe berety". To są normalni, rozsądni ludzie - gatunek w Polsce po 1945 roku wymarły. To właśnie oni są tymi "idiotami", którzy dali się zrobić w konia bankom oraz ich polskim nadzorcom. Dali się orżnąć jak małe dzieci w pokera.

Naprawdę rozumiem Panie prezesie, że łatwiej Panu źdźbło w oku bliźniego zauważyć, niż (nomen omen) belkę we własnym. Dlatego ten milion Polaków nie oczekuje dzisiaj od Pana i całej reszty "członków" KSF niczego, poza zwykłym szacunkiem. Niech Pan już sobie z nas nie kpi Panie prezesie, bo nawet dziecko w przedszkolu wie, że coś takiego - szczególnie na rynkach finansowych - jak uderzenie "względnie stałe, trwałe i nieodwracalne" po prostu nie istnieje.

Powiązane tematy

Komentarze