Analizy
Maklerzy na parkiecie giełdy NYSE w Nowym Jorku obserwują informacje o decyzjach prezydenta USA, 23 marca 2026 / autor: PAP/EPA/SARAH YENESEL
Maklerzy na parkiecie giełdy NYSE w Nowym Jorku obserwują informacje o decyzjach prezydenta USA, 23 marca 2026 / autor: PAP/EPA/SARAH YENESEL

Wojna w zawieszeniu? Rynki w euforii

Adam Fuchs

Adam Fuchs

analityk walutowy Walutomat.pl

  • Opublikowano: 23 marca 2026, 15:51

  • Powiększ tekst

Większość obserwatorów najpierw zauważyła gwałtowną zmianę na rynkach. Ponieważ dotyczyła ona w praktyce wszystkich aktywów, to musiało to być coś dużego. Jeszcze zanim telewizje informacyjnie zaczęły komentować sytuację okazało się, że po prostu prezydent USA raz jeszcze zmienił zdanie. Chyba pierwszy raz od rozpoczęcia wojny na Bliskim Wschodzie można mieć realne nadzieje na deeskalację. A przynajmniej w taki scenariusz chcą wierzyć inwestorzy.

Ultimatum Schroedingera

Wszystko zaczęło się od wpisu Donalda Trumpa na jego platformie społecznościowej Truth Social. Stwierdził w nim, że Stany Zjednoczone od kilku dni prowadzą z Iranem owocne rozmowy, które mogą skutkować rozwiązaniem spornych kwestii. W związku z postępem tych negocjacji prezydent USA zdecydował się odsunąć w czasie o 5 dni termin swojego własnego ultimatum. Jeszcze w weekend amerykański przywódca zagroził atakiem na największe irańskie elektrownie i krytyczną infrastrukturę surowcową. Raczej mało kto pochylił się nad faktem, że atakowanie elektrowni dostarczających energię cywilom (np. szpitalom) to według prawa międzynarodowego zbrodnia wojenna. Jednak na ten moment można uznać, że dalsza eskalacja została przynajmniej zamrożona. Jeżeli wierzyć słowom Trumpa, to przynajmniej pojawiła się taka szansa. Niestety, spoglądając z trochę szerszej perspektywy, mogą nas nachodzić wątpliwości. Po pierwsze przedstawiciele Iranu w publicznych komunikatach zaprzeczają jakimkolwiek rozmowom z Amerykanami. Po drugie prezydent USA w zasadzie tylko zdeeskalował teoretyczną eskalację, którą straszył chwilę wcześniej. Nie ma mowy o zatrzymaniu wszystkich działań przeciw Persom. Wreszcie po trzecie nie wiadomo, czy takie oświadczenia w jakikolwiek sposób wpływają na decyzje militarne Izraela. Jak widać więcej tutaj wątpliwości, niż realnych sygnałów do zawieszenia, nie mówiąc o końcu konfliktu. Jednak zupełnie inaczej podeszli do tego inwestorzy, którzy każdy impuls dający chociaż szansę na zmniejszenia napięcia traktują jako doskonały pretekst do próby odwrócenia negatywnych trendów.

Euforyczny zwrot = chwilowy zwrot?

W poniedziałek pecha miały azjatyckie giełdy, które zamknęły handel kasowy jeszcze przed wpisem Donalda Trumpa. Skutkowało to głęboką przeceną w Tokio (-3,5 proc.), Hongkongu (-3,5 proc.) czy Szanghaju (-3,6 proc.). Do południa sytuacja wyglądała źle także w Europie, ale później indeksy dokonały zwrotu o 180 stopni. W ten sposób o godz. 14 zwyżki na większości głównych indeksów przekraczają 1,5 proc.. Warszawski WIG20 zyskuje podobnie jak amsterdamski AEX około 0,7 proc. Niechlubnym wyjątkiem jest londyński FTSE 100 dopiero wychodzący na plus, któremu ciążą spółki z sektora naftowego i energetycznego (podobnie do GPW, na którym największą spółką jest Orlen). W ten sposób dochodzimy do kluczowego aktywa ostatnich tygodni, czyli ropy naftowej. Przy sygnałach eskalacji czarne złoto potrafiło wybijać wszelkie opory, a dziś osuwa się w przepaść. W trakcie pisania tych słów londyńska odmiana Brent traci ponad 13 proc. i schodzi coraz wyraźniej poniżej 100 USD. Teksańska odmiana WTI w tym samym czasie spada o 9 proc. i łamie 90 USD.

Zwrot na rynkach nie potrafi jednak całkowicie wymazać presji na metalach szlachetnych, które coraz skuteczniej oczyszczają się ze spekulacyjnego nawisu. Uncja złota jest wyceniania wciąż poniżej 4500 USD, a srebra na mniej niż 70 USD. Wreszcie rynek walutowy, który także dokonał gwałtownej kontry. Przed sygnałem od prezydenta Trumpa kurs EURUSD próbował znowu złamać od góry 1,15 USD, aby następnie niezwykle szybko wystrzelić w kierunku 1,16 USD. Przełożyło się to na zatrzymanie presji na  złotym. W ten sposób kurs euro zszedł poniżej 4,27 zł, kurs dolara znalazł się pod 3,68 zł, kurs franka to 4,67 zł, a kurs funta wynosi 4,93 zł.

Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji autora do nabycia lub zbycia albo powstrzymania się od dokonania transakcji w odniesieniu do jakichkolwiek walut lub papierów wartościowych. Poglądy te jak i inne treści raportów nie stanowią „rekomendacji” lub „doradztwa” w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych