Analizy

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com

Czas Złotowłosej raz jeszcze?

Kamil Cisowski, Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano: 12 lipca 2021, 10:48

  • 0
  • Powiększ tekst

Ubiegły tydzień dostarczył rynkom wielu emocji. Po bardzo słabym czwartku piątek miał za zadanie przynieść wyraźne odbicie i faktycznie udało się je zrealizować

Główne indeksy europejskie zyskiwały od 1,30% (FTSE100) do 2,07% (CAC40). Po noszącej znamiona short squeeze albo przynajmniej masowego odwracania pozycji „panice kupna” na rynku amerykańskich obligacji skarbowych rentowności od samego rana silnie szły w górę, 10-latki kończyły dzień kwotowane powyżej 1,36%, ponad 10 pb powyżej minimów z czwartku. Bilans tygodnia pozostaje mieszany, ale po zwyżkach S&P500 i NASDAQ o odpowiednio 1,13% oraz 0,98% na plusie kończy go główny indeks amerykańskiej giełdy.

WIG20 wzrósł w piątek o 0,77%, mWIG40 o 1,12%, a sWIG80 o 0,45%. Dzień pozostawiał przy takim otoczeniu lekki niedosyt, ale i tak z perspektywy małych i średnich spółek końcowa faza sesji mocno poprawiała jego bilans, WIG20 również zamykał się bliżej górnego niż dolnego ograniczenia przedziału wahań. Wyróżniały się LPP (+3,57%) i Santander (+3,14%), a w mWIG-u fantastyczny dzień miał Kruk (+6,68%), wnosząc do indeksu przeszło dwukrotnie większą kontybucję niż drugi w kolejce mBank. Spółka niemal samodzielnie zmieniła obrót dnia na mWIGu po informacjach, że w drugim kwartale zainwestowała 484 mln zł w nowe portfele wierzytelności (wobec 23 mln zł przed rokiem), a spłaty z portfeli nabytych były 33 proc. wyższe niż przed rokiem. Wprawdzie akcje świeżego debiutanta, Shopera, kończyły dzień wyprzedażą, ale ze zwyżką o 11,7% IPO i tak należy uznać za udane.

Giełdy azjatyckie dość wyraźnie dziś rosną, ale notowania kontraktów futures na amerykańskie i europejskie indeksy znajdują się pod lekką presją. Impulsem dla rynków na Dalekim Wschodzie jest poluzowanie rygorów kredytowych w Chinach, widziane jako sygnał, że władze będą podejmowały działania, by coraz bardziej ewidentne spowolnienie w Państwie Środka nie przybierało na sile. Dla Europy analogiczny efekt może mieć zapowiedziany przez C. Lagarde działań plan działań na „po marcu”, gdy wygaśnie obecny główny program skupu obligacji przez EBC. Mimo nerwowej reakcji na „minutki” Fed w ubiegłym tygodniu, trudno się oprzeć wrażeniu, że jutrzejsze dane o inflacji, o ile nie okaże się ona wyraźnie wyższa od oczekiwań, mogłyby uruchomić kolejną falę wzrostów opartą o tzw. „regułę Złotowłosej”, określenie często używane przez amerykańskich ekonomistów na kanwie bajkowej postaci, która lubiła swoją owsiankę nie za ciepłą i nie za zimną. Podręcznikowo, do jej spełnienia potrzebna byłaby niska inflacja, ale w tym przypadku wystarczy spadająca, o ile w połączeniu ze słabszym, ale wciąż wysokim wzrostem gospodarczym pozostanie w strefie komfortu FOMC, które dzięki powracającym obawom o kolejne fale COVID miałoby argumenty, by nie normalizować polityki pieniężnej zbyt szybko.

Kamil Cisowski Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze