Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Spółki energetyczne złożyły wnioski taryfowe do URE

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 3 listopada 2023, 10:36

  • Powiększ tekst

Spółki energetyczne złożyły już wnioski taryfowe na sprzedaż energii elektrycznej do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki - pisze piątkowa „Rzeczpospolita”. Prognozy URE wskazują, że bez mechanizmów osłonowych wartość rachunku za prąd może w 2024 roku wzrosnąć aż o 60–70 proc. - dodano.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, spółki energetyczne złożyły już wnioski taryfowe na sprzedaż energii elektrycznej (najważniejsza składowa rachunku) do prezesa URE. Chodzi o zatwierdzenie cen dla gospodarstw domowych.

Oficjalnie koncerny nie informują o stawkach. Jedynie Polska Grupa Energetyczna przekazała nam, że wnioskowane przez spółki ceny są niższe niż te, które zostały zatwierdzone w bieżącej taryfie na 2023 r. Było to między 1 060 a 1 130 zł za MWh. Tych cen Polacy nie płacili, bo rząd zamroził je na poziomie z 2022 r. w wysokości 414 zł za MWh. Obowiązują do końca tego roku” - czytamy w „Rz”.

Jak nieoficjalnie dowiaduje się „Rz”, propozycje taryf tylko na cenę energii wynoszą między 780 zł a nawet ponad 900 zł za MWh.

URE może skorygować stawki do kwoty ok. 800 zł za MWh lub niższej. Takie stawki, jakie proponują spółki, oznaczałyby podwyżki rzędu 90–120 proc. za samą energię. W skali całego rachunku byłyby to wzrosty powyżej 70 proc., na rachunku bowiem widnieje też m.in. koszt dystrybucji (ten może się nie zmienić) czy opłata mocowa (wsparcie elektrowni węglowych)” - tłumaczy dziennik.

Według gazety, takie podwyżki i tak będą wymagać interwencji rządu.

Rz” powołuje się na ekspertów, którzy proponują stopniowe odmrażanie cen. Zdaniem Aleksandra Śniegockiego, prezesa Instytutu Reform, w ostatnich 12 miesiącach ustępujący rząd wprowadził całą paletę rozwiązań ograniczających wzrost cen energii.

Aby uniknąć jednorazowego, skokowego ich wzrostu, warto zacząć ograniczać poszczególne mechanizmy pomocowe już w nadchodzącym roku. Priorytetem powinno być zapewnienie większych bodźców do oszczędzania” – mówi, cytowany przez „Rz”, Aleksander Śniegocki.

Czytaj także: W. Buda: wykorzystano około połowy środków na „bezpieczny kredyt”

PAP/rb

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych