Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Pracownicy spoza UE. Będzie łatwiej czy trudniej zatrudniać imigrantów?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 11 lipca 2016, 14:28

  • 1
  • Tagi: Cezary Kaźmierczak gospodarka imigracja Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Socjalnej Ministerstwo Rozwoju prawo rynek pracy Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Jak ożywić rynek pracy? Ministerstwo Rozwoju ma na to pomysł i zaprasza do Polski kolejnych pracowników spoza UE.

I bynajmniej nie chodzi o imigrantów z Bliskiego Wschodu. Plan MR zakłada łatwiejsze zatrudnianie pracowników z państw takich jak Ukraina, Mołdawia, Armenia, Rosja, Gruzja czy Białoruś. Osoby pochodzące z tych krajów, które pragną przez krótki czas (6 do 12 miesięcy) pracować w Polsce, obecnie nie potrzebują zezwolenia. Pracodawca musi tylko skorzystać z uproszczonej procedury i bezpłatnie złożyć do urzędu pracy oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy osobie spoza UE (cudzoziemcowi).

Ten sposób zatrudniania ma jednak skończyć się 1 stycznia 2017. Projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy przewiduje, że w wypadku zatrudnienia obcokrajowca obowiązywać będą dwa typy zezwoleń - na pracę krótkoterminową (znów 6 do 12 miesięcy) i sezonową (do 8 miesięcy w roku).

Aby uzyskać takie zezwolenia na zatrudnienie, dany pracodawca musi prowadzić działalność przez przynajmniej rok, a także wnieść 30 złotych opłaty.

Tutaj rysuje się jednak konflikt między resortem pracy a resortem rozwoju. O ile Ministerstwo Pracy sugeruje zaostrzenie kryteriów w celu spełnienia wymagań dyrektywy UE dotyczącej pracowników sezonowych, o tyle Ministerstwo Rozwoju postuluje potrzebę korzystniejszych rozwiązań dla polskich przedsiębiorców.

Sprawę skomentował sam wicepremier Mateusz Morawiecki:

Dyrektywa, której wdrożeniu służą projektowane przepisy, obejmuje tylko prace sezonowe. Nie wprowadza prawnego wymogu przyjęcia zaostrzonej procedury obejmującej wydawanie zezwoleń na pracę również w innych sektorach gospodarki, gdzie jest ona wykonywana niezależnie od czynnika sezonowego.

W ocenie wicepremiera nie ma konieczności, aby zaostrzać przepisy dla pracy krótkoterminowej, niesezonowej.

Dodatkowo wydaje się, że nawet w sektorach, które zostały wymienione w dyrektywie jako te, w których występują prace sezonowe (rolnictwo, turystyka), występują także stanowiska, których rytm nie jest ściśle uzależniony od czynnika sezonowego, a więc takie, co do których można byłoby przyjąć, że nie podlegają jej wymogom.

Wicepremier idzie dalej i proponuje prostsze procedury od tych, które przewiduje resort pracy. Twierdzi, że lepiej jest, aby państwo odeszło od wydawania zezwoleń w drodze prostej decyzji administracyjnej. Jeżeli wiarygodność danego pracodawcy jest niekwestionowana, zgoda na zatrudnienie obcokrajowca byłaby wydawana bez zbędnych utrudnień i procedur.

CZYTAJ TEŻ: „Polska potrzebuje nawet 5 mln imigrantów. Ukraińcy to szansa dla naszej gospodarki”.

Pozostali musieliby starać się o załatwienie sprawy poprzez tzw. "milczącą zgodę organu" z możliwym terminem np. 7 dni. Chodzi o to, że w przypadku braku negatywnego postanowienia urzędu, uznawałoby się, że zezwolenie wydano.

Morawiecki uzasadnia to rozwiązanie następująco:

Takie podejście ułatwi, przy zachowaniu oczekiwanych standardów unijnych, płynny napływ pracowników spoza obszaru UE – chodzi głównie o osoby pochodzenia ukraińskiego.

Takie podejście krytykują związki zawodowe. Według Bogdana Grzybowskiego z OPZZ wiele osób z Ukrainy złagodzenie przepisów potraktowałoby jako przepustkę do UE.

Innego zdania są z kolei pracodawcy. Cezary Kaźmierczak z ZPP od kilku lat postuluje szersze otwarcie rynku na pracowników z Ukrainy:

Jeżeli w Polsce nie zacznie rodzić się więcej dzieci i zmieni się sytuacja demograficzna, to aby utrzymać dotychczasowy poziom usług publicznych (emerytury, opieka zdrowotna, jakość straży pożarnej, policji etc.), należy sprowadzić 5 milionów imigrantów.

Kaźmierczak wskazuje na rzetelność pracowników ukraińskich i uważa, że ich obecność wpłynęłaby pozytywnie na polską gospodarkę. Podkreśla, że pracownicy z Ukrainy już pracują, np. w rolnictwie:

Olbrzymią częścią konkurencyjności polskiego rolnictwa są Ukraińcy - 600 tys. Ukraińców pracujących w tym segmencie pomaga budować siłę branży.

Dziennik Gazeta Prawna/ as/

Komentarze