Informacje

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Co dalej z OFE?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 16 marca 2013, 11:20

    Aktualizacja: 16 marca 2013, 11:20

  • 2
  • Powiększ tekst

W auli Szkoły Głównej Handlowej odbyła się debata poświęcona przyszłości Otwartych Funduszy Emerytalnych. Uczestnicy spotkania starali się odpowiedzieć na pytanie jak jest przyszłość OFE w Polsce oraz w jakim kierunku powinny pójść ewentualne zmiany.

Wśród zaproszonych uczestników panelu znaleźli przedstawiciele świata nauki, ośrodków badawczych i funduszy emerytalnych. Swoje opinie zaprezentowali: prof. Grażyna Ancyparowicz, prof. Marek Góra z SGH, dr Wojciech Nagel reprezentujący Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych, prof.Leokadia Oręziak z SGH, Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, prof. Tadeusz Szumlicz z SGH oraz prof. Maciej Żukowski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Swojego sceptycyzmu do obecnie funkcjonującego systemu nie kryła prof. Grażyna Ancyparowicz. Jej zdaniem reforma z 1999 roku zapoczątkowała likwidację systemu ubezpieczeń społecznych, rozpoczynając od ubezpieczeń emerytalnych. W ich miejsce powstał system dochodów rentierskich, który sam w sobie nie jest niczym złych. Jednak zdaniem Ancyparowicz jest on korzystny tylko dla społeczeństw bogatych, a Polacy niestety zarabiają stosunkowo mało. Ponadto działania rządu, który zrzuca z siebie odpowiedzialność za przyszłe emerytury, mogą spowodować, że ludzie nie będą otrzymywać w przyszłości nawet minimalnych świadczeń emerytalnych.

Krytycznie do przeprowadzonej reformy emerytalnej odniósł się również prof. Tadeusz Szumlicz, który stwierdził, że jest ona super przykładem złego zarządzania zmianą. „Nic nie zrobiliśmy z zapowiedzi tego systemu, zwłaszcza tych najważniejszych dla OFE” - powiedział Szumlicz. Jako przykład podał opóźnienia w emeryturach pomostowych. Jego zdaniem wprowadzenie ich w późniejszym terminie niż planowano kosztowało budżet co najmniej 150 mld zł. Profesor uważa również, że deficyt w systemie emerytalnym powinien być finansowany wpływami z prywatyzacji. Sam system ubezpieczeń jest jednak dobry, ale należy go dostosować m.in. do zmian demograficznych.

Z kolei Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha zaznaczył , że OFE korzystają z monopolu na rynku. „Dzisiaj sektor bankowy oferuje nie gorsze instrumenty inwestowania w nasze emerytury” - powiedział Sadowski. Należy zatem zrównać podmioty działające na rynku. Centrum Adama Smitha opowiada się za systemem nowozelandzkim, w którym rząd gwarantuje wszystkim ludziom równe, minimalne świadczenia emerytalne. Natomiast, gdy ktoś chce otrzymywać wyższe świadczenia to powinien sam je sobie wypracować. Zdaniem Sadowskiego to my, a nie rząd powinien wyznaczać moment przejścia na emeryturę.

Prof. Marek Góra poruszył natomiast problem dochodów ludzi młodych, które są bardzo niskie nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Ponadto wysokie bezrobocie wśród tej grupy społecznej powoduje, że na Starym Kontynencie przesuwa się ubóstwo właśnie w kierunku młodzieży. OFE, które były tworzone głównie z myślą o rocznikach, które dopiero zaczynały swój start na rynku pracy, nie pełni zatem takiej bezpiecznej przystani jak pierwotnie zakładano. Ponadto zdaniem prof. Góry obecny system księgowania wydatków emerytalnych nie jest przejrzysty, co powoduje, że OFE zamiata część długu publicznego pod dywan.

Mocnym orędownikiem II filaru emerytalnego jest natomiast dr Wojciech Nagel. Jego zdaniem OFE są stabilizatorem długu publicznego, a opowieści, że zadłużają Polskę są nieprawdziwe. Państwo ma bowiem deficyt budżetowy nieprzerwanie od 1989 roku. Ponadto OFE poprzez wielomiliardowe inwestycje na giełdzie korzystnie wpływają na koniunkturę gospodarczą.

OFE bronił również prof. Maciej Żukowski, który powiedział, że nowy system emerytalny zawiera pozytywne bodźce między innymi dlatego, że premiuje dłuższą pracę. Stary system zawierał natomiast szereg bodźców negatywnych. OFE korzystnie wpływają na gospodarkę i w dłuższym okresie również na finanse publiczne. Zmniejszają ryzyko niewypłacalności przyszłych emerytur. „Lepiej ryzyka rozkładać niż je koncentrować” -uważa Żukowski. Słabością tego systemu są niewątpliwie wysokie koszty okresu przejściowego. Ponadto zdaniem profesora politycy nie podejmują wielu ważnych tematów takich jak emerytury górnicze, czy też KRUS, bo są one dla nich niewygodne. Łatwiej jest natomiast mówić zlikwidujmy OFE.

Najbardziej sceptycznie nastawiona do funkcjonowania obecnego systemu jest prof. Leokadia Oręziak. Jej zdaniem należy zlikwidować OFE ponieważ na reformie emerytalnej korzystają tylko instytucje finansowe. W aktywach funduszy emerytalnych 50 proc. stanowią obligacje rządowe. Zatem państwo pożycza pieniądze od OFE, aby następnie dofinansować system ubezpieczeń.

Debata nie przyniosła na pewno rozstrzygnięć na temat tego, jaka przyszłość może czekać OFE. Zarówno przeciwnicy i zwolennicy II filaru przytaczali mocne argumenty na obronę swoich racji. Natomiast istotnym działaniem dla poprawy naszych emerytur, co podkreślił prof. Żukowski, może być właściwa polityka prorodzinna rządu, która w długim okresie przełoży się na poprawę wysokości naszych świadczeń niezależnie od systemu w jakim będą one funkcjonować.

Paweł Bernaciak

Powiązane tematy

Komentarze