Informacje

Fot. PAP/Rafał Guz
Fot. PAP/Rafał Guz

41 miast stawia na transport elektryczny. Chcą wziąć udział w rządowym programie elektromobilności

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 20 lutego 2017, 10:52

    Aktualizacja: 20 lutego 2017, 11:38

  • 2
  • Powiększ tekst

41 miast chce zwiększyć udział autobusów elektrycznych w swoich taborach w ramach programu elektromobilności. Samorządowcy podpisali w tej sprawie listy intencyjne z przedstawicielami rządu

Elektromobilność to jeden z filarów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Chodzi o przestawienie transportu publicznego i prywatnego na pojazdy o napędzie elektrycznym, produkowane przede wszystkim w Polsce.

Stoimy na progu kolejnej rewolucji transportowej, której nie możemy przegapić. Dzisiaj po świecie jeździ ok. 1 mln pojazdów elektrycznych, wg prognoz do 2040 roku ma być ich 500 mln. Możemy stać się jednym z liderów i pionierów w dziedzinie samochodów elektrycznych – powiedział wicepremier i minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki.

Czytaj też Za 10 lat milion aut na tańszy prąd

Aby Polska mogła stać się jednym z wiodących producentów samochodów elektrycznych, konieczne jest wsparcie.

Między gospodarką a nauką rozciąga się „dolina śmierci”, w której często dobre rozwiązania giną i usychają. Ale nawet jeśli innowacyjnym rozwiązaniom uda się tę dolinę pokonać, trafiają one do „morza Darwina”, gdzie trwa nieustanna walka konkurencyjna i wielkie korporacje połykają małe firmy. Jeśli chcemy, aby polskie małe firmy przeżyły w tym „morzu Darwina”, trzeba je karmić, sprawić, aby urosły, stały się średnimi przedsiębiorstwami, a potem same stały się wielkimi korporacjami. A sposobem na karmienie polskich startupów jest stworzenie rynku na innowacyjne produkty – wyjaśnił wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin.

Właśnie „karmieniu” ma służyć program elektromobilności. Na początek idzie transport publiczny. Przedstawiciele 41 miast podpisali listy intencyjne z Ministerstwem Rozwoju, Ministerstwem Energii, Polskim Funduszem Rozwoju, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Celem jest zwiększenie udziału autobusów elektrycznych w taborach tych 41 miast.

Obecnie dysponują one ponad 5 tys. autobusów. Na początek chcą nabyć 780 autobusów elektrycznych, do tego jeszcze 481 aut o takim napędzie. Aczkolwiek określenie „nabyć” jest w tym przypadku szerokie, jako że – jak informował Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, ta instytucja jest gotowa sfinansować na zasadzie leasingu lub najmu długoterminowego wykorzystanie autobusów elektrycznych tak, aby miasta nie musiały wykładać innych opłat poza eksploatacyjnymi.

Poza samym zakupem pojazdów elektrycznych konieczna jest budowa infrastruktury do ich wykorzystania, a więc budowa stacji ładowania. To również gotów jest sfinansować w całości PFR, ale swoje zainteresowanie budową stacji zgłaszają koncerny energetyczne.

Cały program wymaga sporych nakładów, liczonych w miliardach złotych (same wydatki na budowę infrastruktury są tego właśnie rzędu). Finansowany będzie z różnych źródeł – wspomniany PFR zadeklarował 300 mln zł na autobusy i wsparcie w większych kwotach na infrastrukturę, do tego jeszcze NFOŚiGW zadeklarował 3 mld zł na wsparcie zakupów taboru. Poza tym środki będą pochodzić z dotacji unijnych – zapowiedziana została taka zmiana zapisów w umowach z UE, aby ze wsparciem unijnym można było kupować wyłącznie pojazdy o zerowej emisji, a więc elektryczne.

Cel jest taki, aby w 2025 r. w Polsce jeździło milion pojazdów o napędzie elektrycznym i aby corocznie kupowanych było tysiąc autobusów o takim napędzie. Oczywiście, najlepiej, aby te pojazdy produkowane były w Polsce, choć w SOR mówi się o minimum 30 proc. wartości dodanej w poruszającym się po kraju taborze.

Powiązane tematy

Komentarze