Informacje

Wyniki kontroli UOKiK nie pozostawiają złudzeń - kupujemy wiele szkodliwych produktów / autor: Pixabay
Wyniki kontroli UOKiK nie pozostawiają złudzeń - kupujemy wiele szkodliwych produktów / autor: Pixabay

Porażające wyniki kontroli UOKiK przed świętami

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 20 grudnia 2019, 13:43

    Aktualizacja: 20 grudnia 2019, 14:12

  • 0
  • Powiększ tekst

Inspekcja Handlowa i laboratoria UOKiK sprawdziły w ostatnim czasie: przyprawy, zabawki i ryby. W sklepach w całej Polsce trwają kontrole fajerwerków. W wyniku kontroli wykryto np., że  zamiast mięsa tuńczyka w puszkach znaleźć można zmielone ości i skórę ryby, a także, że w ręce dzieci trafiają zabawki z wielokrotnie przekroczonym dopuszczalnym limitem boru, co może powodować mdłości, wymioty, pobudzenie, a nawet zaburzenia układu nerwowego.

Mimo przedświątecznego tłoku w sklepach, warto zachować czujność, a to dlatego, by nie kupić produktów, które z powodu swojej szkodliwości popsuć mogą zarówno święta jak i  zabawę sylwestrową.

Wyniki kontroli przeprowadzonych przez laboratoria UOKiK nie pozostawiają złudzeń.

Zabawki – slime’y/glutki, lalki i klocki

W laboratoriach urzędu testowane była jakość i skład zabawek. Na 546 sztuk nieprawidłowości dotyczyły 230 (42 proc.)

15 z nich nie spełniało wymagań wyłącznie ze względu na niewłaściwe oznakowanie. Najwięcej zabawek (69) miało zbyt małe elementy, którymi dziecko może się udławić – wypadały one z grzechotek, odrywały się od pluszaków, 27 – zbyt wysoką zawartość ftalanów, które są używane do zmiękczania plastiku – podaje urząd.

Limit to 0,1 proc. w masie zabawki, a najwyższa zawartość wynosiła ponad 50 proc.

Trzeba przy pamiętać, że  im tańsza zabawka, tym więcej zawierała ftalanów. Np. w piłce, która kosztowała ok. 5 zł, było ich aż 50 proc. Może to wynikać z tego, że do jej produkcji użyto najtańszych materiałów, a do takich należą ftalany – aby zabawka z twardego plastiku była miękka, dodaje się te niebezpieczne, a zarazem najtańsze, zmiękczacze.

Sprawdzone zostały też popularne slime’y zwane też glutkami. To miękkie zabawki o konsystencji galaretki lub żelu, łatwe do ugniatania.

Badaliśmy je pod kątem migracji boru – ten pierwiastek jest składnikiem boraksu i nadaje slime’owi elastyczność, ale nie może być go więcej niż 300 mg/kg. W przeciwnym razie może powodować mdłości, wymioty, pobudzenie i nawet zaburzenia układu nerwowego. Na 15 slime’ów aż w 13 ten poziom był zbyt duży – zaznacza Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W jednym przypadku aż 24 razy większy niż limit – migracja boru wynosiła aż 7159 mg/kg. Najbardziej groźne może być samodzielne przygotowywanie slime’ów z dzieckiem w domu.
Nie masz wtedy kontroli nad ilością boru. Niestety, przepisy z internetu zalecają, aby użyć składników, które zawierają bor, np. boraks, płyn do prania. Slime domowej roboty może również zawierać wysokie poziomy boru przestrzega UOKiK.

Przyprawy – pieprz, szafran, oregano

Laboratoria UOKiK sprawdziły, co kryje się w popularnych przyprawach. Do badań laboratoryjnych trafiły: pieprz, szafran, oregano, papryka, chili, kurkuma i kmin rzymski. Łącznie zbadano 20 próbek, zastrzeżenia wzbudziło 9.

Przyprawy pobrali inspektorzy Inspekcji Handlowej w różnych sklepach – głównie pochodziły one z importu, sprzedawane były w oryginalnych opakowaniach z naklejoną etykietą w języku polskim.

Najgorzej wypadło oregano, które okazało się mieszanką z rozdrobnionymi fragmentami innych roślin np. liści porzeczki czy żurawiny.

Pieprz czarny mielony zawierał rozdrobnione zdrewniałe łodyżki, a kmin rzymski był zanieczyszczony piaskiem. Zdarzało się, że badane przyprawy miały również słaby aromat, były przesuszone, a to oznacza gorszą jakość.

Pracownicy laboratoriów zbadali także szafran. Jest to bardzo droga przyprawa (100 g może kosztować nawet 2 tys. zł), a okazało się, że nie wszystkie próbki spełniły wymagania. Znalazły się w nich również drobne włoski i sierść, może to świadczyć o zbyt małej staranności podczas ręcznych prac przy pozyskiwaniu szafranu.

Ryby – mrożone i przetwory rybne

W IV kwartale pracownicy laboratoriów UOKiK sprawdzali także jakość mrożonych ryb, konserw i marynat rybnych. Na 80 próbek zastrzeżenia wzbudziło 45 (56 proc.).

Ryby mrożone glazurowane miały więcej glazury, niż wynikało z deklaracji – na 21 sprawdzonych pod tym kątem, negatywne wyniki miało 8. Np. zamiast 30 proc. – było jej aż 40 proc., w innym przypadku – zamiast deklarowanych 20 proc. było 36 proc.

Oznacza to, że konsument płaci za wodę, a nie rybę. Przepisy nie określają ile może być glazury, ale musi o niej informować wywieszka, gdy ryby są sprzedawane na wagę lub na opakowanie. Zdaniem UOKiK, do zabezpieczenia mrożonej ryby wystarczy od 3 do 5 proc. glazury.

Rozczarowaniem była też puszka tuńczyka w kawałkach, ponieważ zawierała bardzo drobne cząstki mięsa tej ryby ze zmieloną skórą i ośćmi. Wyniki opisanych w komunikacie kontroli trafiły do wojewódzkich inspektoratów Inspekcji Handlowej.

Każdego roku Inspekcja Handlowa przeprowadza też kontrole wyrobów pirotechnicznych takich jak m.in.: baterie, kombinacje, petardy, petardy błyskowe, rakiety, wyrzutnie rurowe czy miny pirotechniczne.

Celem kontroli jest sprawdzenie czy wyroby pirotechniczne widowiskowe oferowane na polskim rynku spełniają wymagania oraz wyeliminowanie z obrotu tych, które ich nie spełniają.

W tym roku konsumenci wydadzą 131 zł – na fajerwerki – wynika z badań Kantar dla Fundacji „Pozytywne Emocje”.

Mogą je jednak kupować i odpalać wyłącznie osoby pełnoletnie. Na opakowaniu powinny znajdować się oznakowanie CE, instrukcja obsługi w języku polskim, nazwa i adres producenta lub importera, typ wyrobu (np. bateria, petarda, rakieta) oraz ostrzeżenia, w tym minimalna odległość na jaką należy oddalić się po odpaleniu. - przestrzega Ireneusz Patynowski, prezes zarządu „Pozytywne emocje,’, zrzeszającej firmy branży pirotechnicznej.

Z opakowania nie może wysypywać się materiał pirotechniczny.

Właśnie trwają kontrole Inspekcji Handlowej. Pod czujne oko ekspertów trafiło do tej pory 35 rodzajów fajerwerków - zakwestionowali 13 z nich. Zarzuty to kwestie formalne, czyli nieprawidłowe oznakowanie i instrukcje – mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Marek Niechciał dodaje, że codziennie inspektorzy pobierają wiele próbek, aby każdy konsument mógł kupować bezpieczny i dobry jakościowo produkt. Następnie wysyłają je do akredytowanych laboratoriów UOKiK.

oprc. gr

Powiązane tematy

Komentarze