Informacje

Debata na temat tzw. opłaty cukrowej w redakcji „Gazety Bankowej'  / autor: Fratria
Debata na temat tzw. opłaty cukrowej w redakcji „Gazety Bankowej' / autor: Fratria

Podatek cukrowy. Kogo ratuje, a komu szkodzi

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano · 6 marca 2020, 15:00

  • 4
  • Tagi: debata Gazety Bankowej opłata cukrowa podatek cukrowy
  • Powiększ tekst

Burzę, jaką wywołuje tzw. opłata cukrowa, która ma być w Polsce odprowadzana od napojów słodzonych, w tym nektarów i napojów owocowych oraz warzywnych, zawierających co najmniej 20 proc. naturalnego soku z owoców i/lub warzyw, trudno pominąć i zlekceważyć. Niezwykle emocjonalna dyskusja trafiła na początek kampanii prezydenckiej, choć posłowie tzw. ustawę cukrową przegłosowali przed jej rozpoczęciem. Eksperci i branża producentów napojów alarmują, że nowy podatek podniesie ceny i tym samym uderzy w konsumentów. Nie przyczyni się natomiast, w ich opinii, do wzrostu postaw prozdrowotnych Polaków, a taki jest właśnie postulowany główny cel dokonywanych zmian prawnych.

W debacie poświęconej proponowanym przepisom, zorganizowanej w redakcji „Gazety Bankowej”, udział wzięli: Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia – resortu, który jest autorem „cukrowego podatku”, Katarzyna Średnicka, naczelnik Wydziału Produktów Roślinnych w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także reprezentujący branżę producentów Julian Pawlak, prezes Stowarzyszenia Krajowa Unia Producentów Soków, oraz eksperci: dr  Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica, i Kamil Orzeł, członek zarządu Fundacji Republikańskiej.

Sejm uchwalił 14 lutego ustawę wprowadzającą opłaty od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml, tzw. małpek, oraz opłaty od słodzonych napojów. Zgodnie z regulacją wprowadzenie opłat od napojów słodzonych i energetycznych ma część stałą i zmienną. Opłata stała to 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, dodatek 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna).

Opłata zmienna to 5 gr za każdy gram cukru powyżej 5 g na 100 ml w przeliczeniu na litr napoju. Z opłaty stałej zwolnione są m.in. napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego.

Nowe przepisy trafiły do Senatu, tymczasem eksperci, uczestnicy rynku, producenci i publicyści ekonomiczni wciąż pytają: czy w przypadku opodatkowania słodzonych napojów nie wylewamy dziecka z kąpielą? Na pytanie, które brzmi: czy podatek cukrowy naprawdę wzmocni zdrowie Polaków – a taki ma być według wnioskodawcy ustawy jego główny cel – branża znajduje mocne i logiczne argumenty przeciw. Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, odnosząc się do tych argumentów, i przekonuje, jak ważne jest, byśmy zdecydowanie zareagowali na problemy ze zdrowiem Polaków.

To nie jest nowy pomysł

Trzeba jasno powiedzieć, że proponowane przez nas rozwiązania nie są eksperymentem, to nie jest jakiś nowy pomysł. To wdrożenie skutecznego, sprawdzonego w wielu innych państwach rozwiązania, zakładającego jednocześnie specyfikę polskiego rynku. Rozmawialiśmy na ten temat z przedsiębiorcami, z producentami – mamy za sobą konstruktywne dyskusje, ale konsultacje nie są przecież po to, by wprowadzić do przepisów zmiany wymagane przez jedną ze stron. Zależało nam na tym, by przepisy sformułować tak, by cel zdrowotny, który nam przyświeca, zrealizować właśnie bez wylewania dziecka z kąpielą – wyjaśniał minister Cieszyński.

Właśnie po tych konsultacjach do przepisów trafiły zmiany premiujące tzw. reformulację napojów, tak by zawierały coraz mniej cukru, na korzyść soku z owoców. Premiujemy też produkty zawierające dodatkowe walory zdrowotne i odżywcze, wobec napojów składających się z wody, cukru i substancji smakowej czy aromatu.

Minister przywołał też wyniki badań, które znalazły się w raportach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), a z których wynika, że osoby pijące więcej porcji słodzonych napojów dziennie są o 26 proc. bardziej narażone na zachorowanie na cukrzycę typu 2. To nic nowego, tymczasem polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, a spożycie cukru przetworzonego w ciągu ostatniej dekady wzrosło w Polsce o 12 kg na głowę mieszkańca. Mamy zatem problem.

Rolą Ministerstwa Zdrowia jest, by ten problem rozwiązać za pomocą uznanych i znanych narzędzi, tak by w jak najmniejszym stopniu wpłynąć równocześnie na swobodę prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce – mówił wiceminister zdrowia. – Światowa Organizacja Zdrowia, od której uzyskaliśmy pozytywne recenzje, nie tylko wskazała, że idziemy w dobrym kierunku, ale też wykazała, że tą drogą skutecznie poszły inne kraje na świecie.

W trwającej od tygodni dyskusji nikt nie kwestionuje jednak, że mamy problem z nadwagą i otyłością i należy coś z tym zrobić. Branża zwraca jednak uwagę, że kilkadziesiąt tysięcy ton owoców krajowych nie zostanie zagospodarowanych.

Podatek cukrowy może się okazać szczególnie dotkliwy zarówno dla sadowników, jak i producentów polskich jabłek i owoców miękkich, takich jak czarna porzeczka, aronia czy wiśnia. Minister Cieszyński wyjaśniał, że opłaty premiują stuprocentowe soki, które nie są objęte podatkiem, i napoje zawierające naturalne soki, a opłata jest trzykrotnie wyższa dla napojów bez soku z owoców i/lub warzyw.

Zmienia się konsument

Sektor producentów owoców zgłaszał uwagi do projektu. Co roku produkujemy w Polsce 4–5 mln ton owoców, z czego ok. 3 mln ton to jabłka. Zagospodarowujemy nadwyżki produkcyjne eksportem głównie owoców przetworzonych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że podatek cukrowy może mieć wpływ na branżę owocowo-warzywną, a także na inne branże. Konsumenci będą podejmować inne, nowe decyzje zakupowe, choć dokładna analiza skutków jest dziś bardzo trudna. Liczymy na to, że produkty owocowo-warzywne będą się stawały coraz bardziej popularne, że będą tańsze wobec produktów wysoko słodzonych – mówiła Katarzyna Średnicka, naczelnik Wydziału Produktów Roślinnych w Ministerstwie Rolnictwa. To oznaczałoby wyższą sprzedaż soków owocowo-warzywnych z dużą zawartością naturalnego soku. Branża będzie się dostosowywała do potrzeb rynku – tak jak to robi od lat. Dziś konsument stał się bardziej wymagający, uważnie czyta etykiety, zwraca uwagę na skład napoju, na zawartość cukru. Ci producenci, którzy na to zareagowali, dziś dobrze sobie radzą.

Katarzyna Średnicka zwracała też uwagę na prowadzony w szkołach „Program dla szkół”, w ramach którego uczniom udostępniane są owoce i warzywa, a także mleko i produkty mleczne, oraz realizowane akcje edukacyjne, by od najmłodszych lat kształtować dobre nawyki żywieniowe młodzieży. Branża reaguje też na te zmiany i potrzeby, odpowiednio modyfikując produkty, a także wspierając programy edukacyjne.

Dlaczego nie batoniki i piwa smakowe?

Skoro walczymy z cukrem i słodyczami, pojawiło się też pytanie o opodatkowanie wszystkich produktów zawierających cukier. Skoro mamy płacić za słodkie napoje, to dlaczego nie za słodkie batoniki?

Nowa danina ma charakter niezwykle wybiórczy, tzn. nie »karze« cukru jako takiego, lecz nakłada karę wyłącznie na słodzone napoje. Ta kategoria zużywa tylko 19 proc. cukru spożywanego w Polsce. Z niezrozumiałych względów nie uwzględnia słodyczy i innych produktów słodzonych. Tymczasem głównym źródłem cukru w diecie Polaków są słodkie przekąski (typu czekolada, wyroby czekoladowe, cukierki, wyroby ciastkarskie, lody), a nie napoje. […] Pół biedy, kiedy dotyczy to np. wyrobów cukierniczych czy lodów. Gorzej, kiedy nawet nie tyle nie dyskryminuje, co fiskalnie wspiera niektóre napoje alkoholowe, zwłaszcza piwa smakowe i typu radler, względem napojów bezalkoholowych” – czytamy w raporcie Instytutu Staszica.

Krytykowaliśmy sposób wprowadzania tych przepisów i istotne braki systemowe tego projektu – mówił podczas debaty „Gazety Bankowej” dr Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica.

Czy to będzie skuteczne, czy nie – nie rozstrzygniemy dziś, rozumiem, że jest wola polityczna, by taki podatek wprowadzić. To, na co zwracamy uwagę, to fakt, że projekt zatyka jedną dziurę i tworzy równocześnie kilka nowych. To trochę tak jak z alkoholem. Z polskich przepisów można wysnuć wrażenie, że alkohol w wódce jest zły, a ten w piwie już nie tak bardzo. Jeśli ustawa ma promować prozdrowotne wybory Polaków, to Ministerstwo Zdrowia, budując politykę związaną z obniżeniem spożycia cukru, demoluje zarazem politykę antyalkoholową. Skoro piwo radler będzie niżej opodatkowane niż większość napojów, trudno znaleźć w tym logikę działań prozdrowotnych.

Czy logika działań wszystkich resortów i twórców przepisów mogłaby wynikać z narodowej strategii prozdrowotnej, której wciąż się nie doczekaliśmy? Mamy kilka polityk w różnych obszarach, które nieraz się wykluczają lub sobie przeszkadzają.

Piwo i sport

Minister Cieszyński, wyjaśniając intencje twórców przepisów, wracał do raportów WHO, które właśnie słodzone napoje wymieniają w gronie głównych winowajców wzrastającej otyłości społeczeństw, a interwencje państwowe w tym segmencie uznały za najskuteczniejsze.

Warto pamiętać, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości sygnalizuje w przepisach, że jeśli ktoś już spożywa alkohol, to lepiej, żeby były to napoje niskoprocentowe – mówił na marginesie minister Cieszyński. – Można z tym dyskutować, ale to jest obowiązujący w Polsce stan prawny. Strategia jest – choćby onkologiczna, zakładająca właśnie finansowanie działań edukacyjnych, sportowych, prewencyjnych. Ustawa o opłacie cukrowej też przeznacza pozyskane środki na działania prozdrowotne –  choćby wsparcie zajęć SKS w szkołach. To są konkretne pieniądze na bardzo jasno sprecyzowane cele prozdrowotne. Wierzę też, że głównym beneficjentem zmian będą w stu procentach naturalne soki. To jest argument dla sadowników.

Branża sadowników podnosiła jednak wątek vacatio legis nowych przepisów, zbyt krótki, ich zdaniem, by odpowiednio zareagować na opłaty.

Ostatecznie udało się wprowadzić poprawkę zakładającą wejście nowych przepisów od lipca 2020 r., a nie od kwietnia, jak było w pierwotnym projekcie – wyjaśniał Julian Pawlak, prezes Stowarzyszenia Krajowa Unia Producentów Soków. – To jednak nadal jest za krótki czas na reakcję, choćby na wspomnianą już reformulację. W Wielkiej Brytanii analogiczne przepisy wprowadzano dwa lata.

Więcej owoców i warzyw

Prezes Pawlak zwracał też uwagę na brak skoordynowanych działań wynikających z ogólnej strategii, której najwyraźniej brakuje –  choćby akcji edukacyjnych, których celem będzie promowanie zdrowych wyborów pod kątem produktów, ale też nakłanianie do aktywności fizycznej. Bez takich działań żadne zakazy czy nakazy nie przyniosą efektów. Podkreślał, że branża cały czas pracuje nad reformulacją i podejmuje konkretne działania – podnosimy zawartość warzyw i owoców w produktach. Na rynku pojawiły się już kilka lat temu napoje z udziałem naturalnych soków, które nie są w ogóle dosładzane cukrem i zawierają do 60 proc. naturalnego składnika owocowego i/lub warzywnego. Natomiast nie każdy produkt, czego przykładem jest np. nektar z czarnej porzeczki czy wiśni, da się tak przeformułować – mówił prezes Pawlak.

Obawiamy się, że będzie podobnie jak w Danii, która jako pierwszy kraj wprowadziła opłatę od napojów, i ostatecznie się z niej wycofała. Duńczycy zaczęli się zaopatrywać w napoje za granicą. Zwracam także uwagę na to, że ani Czesi, ani Słowacy, ani pozostali sąsiedzi Polski takich opłat nie wprowadzili, co w konsekwencji doprowadzi do wzmocnienia ich gospodarek, a osłabienia naszej.

Eksperymentowanie na żywym organizmie może doprowadzić do nieodwracalnych strat. W świetle deklarowanego przez nasz rząd wspierania polskich produktów programami typu „Polska smakuje”, „Produkt polski”, mamy uzasadnione obawy o dyskryminacyjny charakter ustawy, szczególnie dla polskiego ogrodnictwa i przetwórstwa owoców i warzyw. Polska już w latach 70. opracowała unikalne receptury napojów oraz nektarów z wysoką zwartością soków i przecierów z owoców i warzyw – i tę technologię stosuje do dziś.

To nasza narodowa duma. Wprowadzenie podatku cukrowego doprowadzi do częściowej likwidacji tej ważnej grupy napojów, a także do likwidacji kilku tysięcy miejsc pracy. Wiele firm, szczególnie małych i średnich, będzie zagrożona upadłością. Dlatego stanowczo wnosimy o wprowadzenie dalszych zmian, czyli całkowitego wyłączenia spod opłaty napojów z zawartością soku owocowego co najmniej 20 proc.

Przykładowo Węgrzy, wprowadzając opłatę cukrową, postąpili rozsądnie, zwalniając z niej wszystkie napoje z wysokim udziałem owoców i warzyw. A jest to kraj z silnym sektorem owocowo-warzywnym, konkurującym z nami na rynkach światowych.

Wagę prewencyjnego charakteru działań prozdrowotnych podkreślał Kamil Orzeł, członek zarządu Fundacji Republikańskiej.

Zakładane na tym etapie wpływy do budżetu z tytułu wprowadzenia opłat cukrowych to ok. 3,2 mld zł. W Wielkiej Brytanii wpływy były jednak na poziomie 50 proc. założeń, a procent spożycia cukru przetworzonego wzrósł, bo konsumenci przerzucili się na inne słodkie produkty, kompensując wyższe ceny słodkich napojów. Mówiliśmy o Danii, która wycofała się z tych przepisów. Znam raporty, które nisko oceniają skuteczność wyższych podatków w działaniach prozdrowotnych. Zatem trudno dziś cokolwiek planować – mówił Kamil Orzeł. Czy jest ryzyko zastępowania napojów owocowych piwem radler? Jest, bo z badań wynika, że wielu konsumentów nie traktuje smakowych piw jako alkoholu.

Proces legislacyjny się toczy i mimo że jest już poza bezpośrednim wpływem rządu, a nawet trochę poza politycznym wpływem partii rządzącej – w Senacie, zaprosiliśmy stronę społeczną, branże zainteresowane projektem, by jeszcze raz przedyskutować możliwe potrzebne poprawki w przepisach, choć na razie nie udało się niczego uzgodnić – wyjaśnił minister Cieszyński.

Jeśli mniej podatków wpłynie z tytułu sprzedaży słodzonych napojów, to będzie oznaczało, że odnieśliśmy sukces – bo mniej ich kupiono. Pamiętajmy – mówił wiceminister zdrowia – co jest celem wprowadzenia tych przepisów – efekt ekonomiczny, fiskalny czy zdrowotny?

(mac)

Komentarze