Informacje

Samolot Embraer 175 w barwach panstwowych RP / autor: Andrzej Skwarczynski, Fratria
Samolot Embraer 175 w barwach panstwowych RP / autor: Andrzej Skwarczynski, Fratria

LOT o publikacji wp.pl: żadna z tych osób nie bada tej sprawy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 26 kwietnia 2021, 21:20

  • 1
  • Powiększ tekst

Żadna z osób biorących udział w dyskusji, która była przedmiotem publikacji „Wirtualnej Polski” na temat startu 2 lipca 2020 r. z lotniska w Zielonej Górze samolotu z Prezydentem RP na pokładzie, nie bierze ani nie brała udziału w pracach jednostek badających okoliczności lotu - oświadczył LOT

Wirtualna Polska opublikowała w ubiegły wtorek stenogramy rozmów z komunikatora WhatsApp m.in. prezesa LOT Rafała Milczarskiego, wiceministra infrastruktury Marcina Horały, prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) Janusza Janiszewskiego oraz ówczesnego dyrektora biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcina Kędryny (ich grupę nazwano „Greenberg”).

Rozmowy dotyczyły okoliczności lotu prezydenta Andrzeja Dudy podczas kampanii wyborczej, który odbył się wydzierżawionym od LOT-u rządowym Embraerem 2 lipca zeszłego roku.

Ze stenogramów - jak napisała WP - wynika, że prezydent lub ktoś z jego otoczenia naciskał na pilotów. Ci w konsekwencji złamali przepisy podczas lotu - samolot z Dudą na pokładzie przez cztery minuty leciał z Zielonej Góry do Warszawy bez formalnej kontroli z ziemi, w przestrzeni dostępnej dla każdego statku powietrznego. Stało się tak, ponieważ prezydent wraz ze współpracownikami przybył na lotnisko tuż przed jego zamknięciem, czyli przed godz. 22.00. O tej porze pracę zakończył też tamtejszy kontroler lotu.

PLL LOT w poniedziałek wydał oświadczenie przesłane PAP, w którym odnosi się do publikacji WP.

W dniu 20 kwietnia br. Wirtualna Polska opublikowała artykuł pod tytułem +Ujawniamy. Tak tuszowano incydent z udziałem Andrzeja Dudy+. Artykuł ten zawierał szereg nieprawdziwych lub nierzetelnie przedstawionych informacji. Został on napisany tak, by udowodnić tezę, że intencją Polskich Linii Lotniczych LOT i jej menedżerów, prowadzących przytoczoną przez wp.pl rozmowę, było ukrycie okoliczności związanych z lotem z Zielonej Góry do Warszawy. To nieprawda - oświadczył LOT.

LOT w oświadczeniu wskazał, że „rozmowa opublikowana przez portal toczy się w dniach 9-10 lipca”.

Tymczasem Komisja Badania Zdarzeń Lotniczych PLL LOT rozpoczęła zbieranie informacji na temat zdarzenia 3 lipca, kilkanaście godzin po wylądowaniu samolotu. 8 lipca postanowiono o sporządzeniu stosownego zgłoszenia do Centralnej Bazy Zgłoszeń Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Pierwsze zainteresowanie mediów tą sprawą miało miejsce 9 lipca, więc już po podjęciu czynności wyjaśniających przez PLL LOT - czytamy.

Zdaniem spółki, „media miały też dostęp do okoliczności faktycznych dotyczących zdarzenia”.

W ich posiadaniu już wtedy był zarówno stenogram z rozmów pilota z wieżą, jak i informacje o przepisach i możliwych naruszeniach. Dziennikarze poinformowali PLL LOT o posiadaniu tych informacji mailem, na godzinę przed rozpoczęciem dyskusji na grupie, o której pisze wp.pl, o czym rozmówcy także wiedzieli. Nie mogli zatem dążyć do ich ukrycia - tłumaczy spółka.

Ponadto, LOT wskazuje, że stenogram z rozmowy pilota z wieżą został opublikowany przez TVN24 10 lipca oraz przez Gazetę Wyborczą 11 lipca. „Opisano także większość okoliczności, o których mowa w dyskusji. Wirtualna Polska nie ujawnia więc w tym zakresie żadnych nowych informacji” - wskazuje przewoźnik.

Spółka w oświadczeniu przekazała, że w trakcie opublikowanej przez portal rozmowy PLL LOT wypracowały odpowiedź na pytanie mediów o tym, że toczy się postępowanie wyjaśniające okoliczności lotu; dotąd nie potwierdziło ono naruszeń; załoga nie będzie wykonywała lotów do czasu zakończenia wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

Było to w pełni prawdziwe oświadczenie. Co więcej obowiązkiem linii lotniczej na etapie wyjaśniania zdarzenia lotniczego jest powstrzymanie się przed publicznym informowaniem, co do okoliczności tego postępowania. Komisja Badania Zdarzeń Lotniczych PLL LOT przekazała 30 lipca do PKBWL swój obszerny raport wstępny, a od 31 lipca podmiotem badającym zdarzenie jest Państwowa Komisja, która zajmuje się wyjaśnieniem wszystkich aspektów zdarzenia. Na wszystkich etapach postępowania priorytetem PLL LOT było i jest zapewnienie bezpieczeństwa operacji lotniczych, czego dowodem jest wielowątkowe analizowanie wszystkich czynników, które doprowadziły do zdarzenia - czytamy.

Jak dodano, „informacje o tym fakcie były udostępniane przez PLL LOT w odpowiedzi na pytania mediów, także wp.pl.”. Spółka podkreśla, że „już samo to dowodzi, że teza o +tuszowaniu+ jest nieprawdziwa”.

Nieprawdą są twierdzenia autora artykułu jakoby zapisy rozmów w kokpicie samolotu +zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach+. Zapis rozmów w kokpicie realizowany jest w trybie ciągłym i zapisywany w dwugodzinnej pętli. Zgranie danych wymaga wymontowania rejestratora, co dopuszczalne jest jedynie w precyzyjnie określonych okolicznościach przewidzianych w Instrukcji Operacyjnej cz. A PLL LOT, zatwierdzanej przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. W związku z brakiem przesłanek do zabezpieczenia nagrań w momencie przylotu samolotu do Warszawy, dane te zostały automatycznie nadpisane około północy w nocy z 2 na 3 lipca 2020 r. - przekazała spóła.

LOT podkreślił, „że żadna z osób biorących udział w dyskusji, która stała się przedmiotem publikacji nie bierze ani nie brała udziału w pracach jednostek powołanych do badania okoliczności lotu”.

Tym samym nie miała wpływu na przebieg prac, więc też nie miała żadnych narzędzi do +tuszowania incydentu+ - zapewnił LOT.

Spółka poinformowała, że 21 kwietnia br., członek zarządu ds. operacyjnych PLL LOT Maciej Wilk zwrócił się do redaktora naczelnego WP.PL z prośbą o publikację polemiki do artykułu opublikowanego przez portal.

Polemika dokładnie zaprezentowała wszystkie okoliczności lotu i wskazała nieprawdziwe lub nieścisłe informacje podane w artykule. Wirtualna Polska poinformowała PLL LOT, że nie jest zobowiązana do jej publikacji. Z tego względu publikujemy ją na naszej stronie internetowej - przekazał LOT.

Właścicielem 100 proc. akcji PLL LOT jest Polska Grupa Lotnicza. Jedynym akcjonariuszem PGL jest Skarb Państwa, a prawa z akcji w tej spółce wykonuje Minister Aktywów Państwowych.

PAP, mw

CZYTAJ TEŻ: Dramatyczne sceny! Chciał rozjechać ludzi czekających na szczepionkę [wideo]

CZYTAJ TEŻ: Trąba wodna nad Zatoką Pucką! Zobacz niecodzienne zjawisko [wideo]

Powiązane tematy

Komentarze