Analizy
Nadal działają te same czynniki, które wyniosły ceny złota na historyczne poziomy / autor: Pixabay
Nadal działają te same czynniki, które wyniosły ceny złota na historyczne poziomy / autor: Pixabay

Złoto: gwałtowna korekta po historycznym rajdzie

Michał Tekliński

Michał Tekliński

ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

  • Opublikowano: 2 lutego 2026, 17:37

  • Powiększ tekst

Ostatnie dni na rynku złota przyniosły inwestorom pełen wachlarz emocji – od euforii po brutalne otrzeźwienie. Po serii historycznych rekordów cenowych kruszec wszedł w fazę gwałtownej korekty, która jednak nie zmienia długoterminowego obrazu rynku.

W ciągu zaledwie kilku dni złoto ustanowiło aż 12 nowych rekordów cenowych, osiągając pułap 5595,44 USD za uncję w cenie spot. Tak dynamicznych wzrostów – sięgających około 500 USD w trzy dni – rynek nie widział nigdy wcześniej. 

Równie spektakularna była jednak reakcja korekcyjna. W ciągu dwóch kolejnych dni cena spadła o podobną wartość, schodząc w okolice 5000 USD za uncję, co dla wielu uczestników rynku było bolesnym, ale klasycznym scenariuszem po tak gwałtownym rajdzie.

Kolejny tydzień zaczął się od dalszych spadków notowań. W poniedziałek 2 lutego przed południem uncja królewskiego kruszcu kosztowała około 4700 dolarów. To poziom znacznie poniżej ostatnich historycznych maksimów z końca stycznia, ale nadal znajduje się w zakresie wysokich notowań w długim trendzie.

Inwestorzy realizują zyski

Spadek kursu złota do poziomów poniżej 5000 USD za uncję jest wynikiem realizacji zysków, technicznej presji rynkowej oraz zmienności, ale fundamenty pozostają mocne: silny popyt inwestycyjny, zakupy banków centralnych oraz niepewność makroekonomiczna nadal wspierają popyt na kruszec.

Dzisiejsze notowania pokazują, że rynek zaczął ochładzać krótkoterminową euforię. To naturalny element cyklu po serii rekordów, a nie sygnał trwałego odwrócenia trendu. Fundamenty nadal przemawiają za realnym popytem i strategiczną rolą złota jako zabezpieczenia kapitału.

Impulsem do gwałtownego spadku nie była bowiem zmiana fundamentów, lecz techniczne uruchomienie zleceń sprzedaży i efekt psychologiczny. To była reakcja mechaniczna, nie fundamentalna. Dla inwestorów długoterminowych, szczególnie tych posiadających złoto fizyczne, niewiele się w gruncie rzeczy zmieniło.

Fundamenty pozostają nienaruszone

W tle nadal działają bowiem te same czynniki, które wyniosły ceny kruszcu na historyczne poziomy: słabszy dolar, rosnąca niepewność geopolityczna oraz napięcia wokół polityki monetarnej USA. Istotną rolę odgrywa również narracja o tzw. debasement trade, czyli celowym osłabianiu waluty. 

Komentarze prezydenta Donalda Trumpa sugerujące, że słabszy dolar jest korzystny dla USA, wzmacniają obawy inwestorów o realną wartość pieniądza fiducjarnego. W takich warunkach złoto wraca do swojej podstawowej roli – bezpiecznej przystani.

Nie bez znaczenia pozostaje również polityka Fedu. Brak obniżki stóp procentowych, brak jednomyślności wśród decydentów oraz spekulacje dotyczące przyszłego następcy Jerome’a Powella zwiększają nerwowość rynku. 

Rekordowy popyt i banki centralne w roli głównej

Z danych Światowej Rady Złota (WGC) wynika, że miniony rok był absolutnie rekordowy. Cena złota wzrosła o ponad 60 proc., a popyt przekroczył 5000 ton, co jest najwyższym poziomem w historii. Szczególnie imponujące były zakupy inwestycyjne – same fundusze ETF nabyły ponad 800 ton, a banki centralne 863 tony kruszcu.

Banki centralne pozostają jednym z kluczowych filarów popytu i wszystko wskazuje na to, że w kolejnych kwartałach ten trend się utrzyma. To pokazuje, że złoto nie jest chwilową modą, lecz elementem strategicznym w globalnym systemie finansowym.

Dodatkowym sygnałem niepokoju są pojawiające się w Niemczech głosy nawołujące do repatriacji złota przechowywanego w USA. Dyskusja o fizycznej kontroli nad rezerwami pokazuje, jak bardzo zmienia się postrzeganie bezpieczeństwa finansowego w świecie rosnących napięć politycznych.

Co dalej?

W kontekście długoterminowym rynek złota ma także bardzo ambitne prognozy, które przekraczają dotychczasowe oczekiwania analityków. Według najnowszej prognozy JP Morgan, popyt ze strony banków centralnych i inwestorów może doprowadzić do podniesienia ceny złota nawet do 6300 USD za uncję na koniec 2026 roku

Bank wskazuje, że strukturalna dywersyfikacja rezerw oraz nadal wysoka preferencja dla realnych aktywów nad papierowymi daje solidne fundamenty pod taki wzrost cen, nawet po obserwowanej korekcie. Prognoza zakłada również duże zakupy kruszcu przez banki centralne na poziomie około 800 ton w 2026 r., co dodatkowo wzmacnia średnioterminowy trend dla metalu. 

Jednocześnie prognoza JP Morgan dla srebra jest bardziej ostrożna. Metal, po historycznych rekordach ok. 121,64 USD/oz i późniejszym spadku, może utrzymywać się na wyższym średnim poziomie w zakresie ok. 75-80 USD za uncję, choć brak strukturalnego popytu ze strony banków centralnych (jak ma to miejsce w przypadku złota) czyni jego trajektorię mniej przewidywalną.

Obecna korekta może potrwać, ale nie musi oznaczać końca trendu wzrostowego. Rynek potrzebował schłodzenia. Jeśli złoto znajdzie stabilne wsparcie w okolicach 5000 USD za uncję, kolejne miesiące mogą przynieść konsolidację lub stopniowy powrót do wzrostów. Fundamenty wciąż są po stronie kruszcu.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark

Przedstawione poglądy, oceny i wnioski są wyrazem osobistych poglądów autorów i nie mają charakteru rekomendacji. Wyłączną odpowiedzialność za decyzje inwestycyjne, podjęte lub zaniechane na podstawie komentarza, raportu lub z wykorzystaniem wniosków w nim zawartych, ponosi inwestor.

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych