Walentynki 2026: miłość w czasach dezinflacji
W rok 2026 wchodzimy z coraz niższą inflacją. Według danych GUS w styczniu spadła ona do poziomu 2,2 proc., z 2,4 proc. w grudniu. To zwiększa szansę na koniec pauzy i obniżkę stóp procentowych w marcu. Czy jednak spadająca inflacja zwiększa szanse na miłość w kontekście walentynek? Sprawdzamy zatem, jak w ciągu ostatniego roku zmieniły się ceny produktów i usług powiązanych z Dniem Zakochanych oraz co w tegoroczne walentynki najbardziej staniało, a co zdrożało. Widać też wyraźny trend w gospodarce - rzeczy tanieją, ale drożeją doświadczenia. A to te właśnie najczęściej wybieramy przy okazji walentynek.
Wstępne dane GUS wskazują, że inflacja w styczniu spadła do 2,2 proc. Tak niskiej inflacji na stałe nie mieliśmy od końca 2019 roku, czyli czasu przed pandemią, z wyłączeniem marca 2024, kiedy inflacja na chwilę spadła do poziomu 2 proc., by potem znowu wzrosnąć. Te dane wskazują na stabilizowanie się poziomu cen poniżej poziomu celu inflacyjnego NBP. Polacy zaczynają zatem powoli przyzwyczajać się do tego, że ceny rosną wolniej niż w ciągu ostatnich 5 lat. Jednak spadająca inflacja nie oznacza bynajmniej spadków cen wielu produktów, tylko właśnie to, że ceny w sklepach rosną wolniej niż wcześniej.
Jak spadająca inflacja wpłynęła na ceny produktów i usług związanych z Dniem Zakochanych
W kontekście walentynek postanowiliśmy sprawdzić, jak spadająca inflacja wpłynęła na ceny produktów i usług związanych z Dniem Zakochanych. Bo zakochani nie kupują po prostu „koszyka inflacyjnego”. Kupują kwiaty, czekoladki, rezerwują stolik w restauracji, czasem bilety do kina. I tu obraz jest znacznie ciekawszy niż sam nagłówek o CPI. Do naszej analizy wykorzystamy najdokładniejsze dane o inflacji za cały 2025 rok.
Najbardziej walentynkową kategorią są restauracje i hotele. W grudniu 2025 r. ich ceny były o 5,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. To oznacza, że romantyczna kolacja przy świecach, a także walentynkowy wyjazd na cały weekend mogą być istotnie droższe niż rok temu.
Słodycze w tym roku są jednym z bardziej walentynkowych źródeł inflacyjnego bólu. Kakao i czekolada w proszku podrożały o 12,7 proc., a kawa - nieodłączna towarzyszka deserów - o 17,0 proc. rok do roku. W efekcie pudełko czekoladek czy tabliczka markowej czekolady kosztują wyraźnie więcej niż przed rokiem. Co więcej, coraz częściej słychać narzekania, że czekolada nie smakuje już tak jak kiedyś. Producenci, mierząc się z drożejącym kakao i presją kosztową, zmieniają receptury - więcej tłuszczów roślinnych, mniej masła kakaowego, czasem mniejsze gramatury przy tej samej cenie. Inflacja w słodyczach nie kończy się więc na cenie z metki. Coraz częściej dotyczy także jakości - a to w walentynki bywa odczuwalne równie mocno jak rachunek przy kasie.
Alkohol to jeden z klasycznych elementów walentynkowego scenariusza - lampka prosecco, butelka wina do kolacji, może coś mocniejszego na deser. W 2025 r. napoje alkoholowe podrożały o 3,7 proc., czyli umiarkowanie na tle całej gospodarki. To wzrost zbliżony do inflacji ogółem, znacznie niższy niż w przypadku wielu usług. Oznacza to, że romantyczny toast nie drożeje dziś tak szybko jak sama kolacja w restauracji.
Bilety do kina, podobnie jak inne usługi związane z kulturą, podrożały - usługi kulturalne są droższe o 2,7 proc., a szerzej usługi związane z rekreacją i sportem o 4,4 proc. To wzrost wyraźnie wyższy niż w przypadku wielu dóbr materialnych. Tymczasem sprzęt audiowizualny, fotograficzny i informatyczny potaniał aż o 8,8 proc. rok do roku. Nowy telewizor czy projektor do domowego seansu są dziś tańsze niż przed rokiem, ale wieczór w kinie kosztuje więcej. To kolejny przykład, że w 2025 r. tanieją rzeczy, drożeją doświadczenia. Produkty, nawet te zaawansowane technologicznie, podlegają presji konkurencji i promocji. Usługi, czyli wspólne wyjście, emocje, atmosfera sali kinowej, drożeją szybciej, bo za nimi stoją rosnące koszty pracy i wynagrodzeń. Ekonomia walentynek staje się więc prostą ilustracją szerszego trendu w całej gospodarce.
Odzież staniała o 3,6 proc. To rzadki moment, gdy przygotowanie „randkowej stylizacji” jest tańsze niż rok wcześniej. Jednocześnie usługi fryzjerskie i kosmetyczne podrożały o 6,1 proc. Znów widać tę samą prawidłowość - produkt tanieje, usługa drożeje.
Z punktu widzenia makroekonomii walentynki 2026 r. odbywają się w znacznie spokojniejszym otoczeniu niż w ostatnich latach. Inflacja mieści się w przedziale celu NBP, a tempo wzrostu cen wyraźnie wyhamowało. Ale ekonomia randki rządzi się własnymi prawami. Najmocniej drożeją te elementy, które tworzą „efekt wow” - kolacja na mieście, alkohol, hotelowy weekend. Tanieją te, które można zaplanować z wyprzedzeniem albo zastąpić alternatywą - ubrania, transport.
W efekcie w 2026 r. najbardziej opłacalną strategią walentynkową może być ta, którą ekonomiści nazwaliby dywersyfikacją. Kolacja w domu, dobre wino kupione wcześniej, bilety do kina w środku tygodnia. Inflacja nie zniknęła, ale przestała być głównym bohaterem wieczoru. Pamiętajmy, że miłość zawsze zwycięży - nawet jeśli rachunek w restauracji znów okaże się wyższy niż rok temu.
Paweł Majtkowski, analityk rynkowy eToro
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.