Analizy

fot. freeimages.com
fot. freeimages.com

Partia szachów między rynkami a bankami centralnymi

źródło: Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

  • Opublikowano: 29 lipca 2016, 17:22

  • 0
  • Powiększ tekst

Lipiec rozpoczął się pełen obaw o skutki Brexit, ale z nadzieją, że banki centralne pomogą zapanować nad sytuacją poprzez większą aktywność na polu luzowania monetarnego. W ostatnim dniu miesiąca inwestorzy są pełni rozczarowania, gdyż najgłośniejszy orędownik ekspansji (tj. Bank Japonii) gra na zwłokę. Ale nie on jeden zawiódł oczekiwania. Mijający miesiąc jest ciekawą analizą partii szachów między rynkami a bankami centralnymi.

Bazą dla odbudowania pozytywnego sentymentu na rynkach finansowych po zaskoczeniu wywołanym wynikiem brytyjskiego referendum było przeświadczenie, że banki centralne przyjmą bardziej akomodacyjne podejście i przy pomocy taniego pieniądza uchronią rynki przed poważniejszą zawieruchą. Myśląc przyszłościowo, inwestorzy pominęli fazę paniki (albo ja mocno skondensowali w czasie) i szybko przeszli do fazy rajdu ryzyka.

Problem w tym, że bankierzy centralni również przeskoczyli jeden etap i zamiast luzować politykę od razu, przyjmują postawę wyczekiwania zadowoleni z braku groźnych reakcji rynku. Inwestorzy poczuli się nieco rozczarowani biernością Banku Anglii, ECB, a dziś także Banku Japonii, ale rozpacz jest ograniczona, gdyż i strachy związane z Brexitem po czasie wydają się rozdmuchane.

Trudno powiedzieć, kto kogo przechytrzył, ale mijający miesiąc jest ciekawą analizą partii szachów między rynkami a bankami centralnymi.

Przyszły tydzień: NFP, RBA, BoE, ISM/PMI, pakiet fiskalny w Japonii

Przyszły tydzień przynosi sporo istotnych danych z USA. ISM dla przemysłu w lipcu powinien pozostać stabilny (53, poprz. 53,2), podobnie jak ISM dla usług, który na 56 (poprz. 56,5) zanotuje drugi najwyższy wynik w tym roku. Dane powinny wspierać pogląd o utrzymaniu dobre postawy gospodarki na starcie trzeciego kwartału. Dane o dochodach i wydatkach Amerykanów (wt) powinny pokazać solidny wzrost o 0,3 proc., ale PCE core (wt) utrzyma się czwarty miesiąc z rzędu na 1,6 proc., biorąc pod uwagę stabilizację inflacji. Raport ADP (śr) ma wskazać wzrost zatrudnienia o 170 tys., jednak w ostatnim czasie wskaźnik ten marnie spełnia rolę zwiastuna NFP. Rządowy raport z rynku pracy (pt) powinien wskazań na 180 tys. nowych miejsc pracy, spadek stopy bezrobocia do 4,8 proc. i wzrost płac o 0,2 proc. m/m. Dla ugruntowania przeświadczenia, że dane majowe były potknięciem, każdy element raportu będzie od teraz równie istotny. Dane o zasiłkach z całego miesiąca były na niskim poziomie, co sugeruje ograniczoną presję zwolnień. Im lepsze dane, tym silniejsze przekonanie, że Fed zbliża się małymi krokami do podwyżki stóp procentowych, co będzie wspierać USD. Bezpośrednie opinie z Fed w tej sprawie usłyszymy od Dudleya (pon) i Kaplana (wt, czw).

W strefie euro odczyty PMI (pon, śr) są rewizją wstępnych szacunków sprzed tygodnia, które wskazały względna odporność Starego Kontynentu na pobrexitowy szok. Jest mało prawdopodobne, aby euro silnie reagowało na odczyty i raczej pozostanie pod wpływem sentymentu rynkowego. W Europie większa uwaga skupi się na decyzji Banku Anglii (czw). Rynek stopy procentowej już w pełni zdyskontował cięcie o 25 pb, ale otwartą sprawą pozostaje wznowienie programu skupu aktywów (QE).Bank przedstawi też nowe prognozy z prawdopodobnym obniżeniem ścieżki wzrostu i inflacji. Sądzimy, że w drodze do posiedzenia GBP będzie pod presją, ale przy sporych oczekiwaniach potencjał na gołębie zaskoczenie jest względnie niskie, co może przynieść efekt ulgi po poznaniu decyzji.

W Polsce w kalendarzu mamy jedynie PMI dla przemysłu (pon), gdzie spodziewamy się podobnej trzeźwości w kontekście Brexitu, co Europie Zachodniej (wzrost do 52,1 z 51,8). Ryzyka wokół złotego pozostają zbalansowane z pozytywnym wpływem otoczenia zewnętrznego, ale przy wszechobecnym krajowym ryzyku politycznym. Mimo to bardziej realne jest, że to dobry sentyment zniknie wcześniej, co oznacza wyższe ryzyko osłabienia złotego o kilka groszy.

W Japonii na pierwszym planie będzie prezentacja pakietu gospodarczego (wt). Według informacji przekazanych przez premiera Abe pakiet będzie wynosił minimum 28 bln JPY, z czego bezpośrednie wydatki fiskalne mają wynieść 13 bln JPY. Na bieżący rok fiskalny ma przypaść 2-3 bln JPY, prawie dwa razy mniej niż początkowo zakładano. Choć pakiet wygląda na spory, ciągłe przecieki o jego szczegółach powodują, że teraz będzie trudniej wywołać efekt zaskoczenia na JPY. Ryzykiem jest rozczarowanie finalnym obrazem pakietu, które pośle USD/JPY dalej w dół.

Na Antypodach główna uwaga będzie dotyczyć decyzji RBA (wt). Naszym zdaniem stopy zostaną pozostawione bez zmian, co stoi w kontrze do konsensusu rynkowego (20/25 głosów za obniżką o 25 pb) oraz wyceną rynku pieniężnego (68 proc. szans na cięcie). Sądzimy, że prezes Stevens niechętnie decyduje o obniżkach, a zgodne prognozami RBA dane o CPI za II kw. dają mu swobodę z wstrzymaniem się z luzowaniem. W naszej ocenie decyzja o pozostawieniu stóp wygeneruje impuls do umocnienia AUD. W Nowej Zelandii mamy oczekiwania inflacyjne (wt), które mogą przyciągnąć uwagę, jeśli wypadną znacznie poniżej szacunków z drugiego kwartału (1,64 proc.), co wzmocni spekulacje o głębszej obniżce RBNZ na posiedzeniu 10 sierpnia. W Kanadzie najważniejsze będą dane z rynku pracy (pt). Wzrost zatrudnienia o 10 tys. powinien być wspierający dla CAD, jednak danym makro może być trudno się przebić przez pesymizm generowany przez spadki cen ropy naftowej.

Powiązane tematy

Komentarze