Informacje

Granica polsko-białoruska / autor: PAP
Granica polsko-białoruska / autor: PAP

Granica polsko-białoruska. Żołnierze konstruują zasieki

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 21 sierpnia 2021, 17:00

  • 4
  • Powiększ tekst

Co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej? SG i wojsko nie przepuszczają dziennikarzy. Żołnierze konstruują zasieki

Kolejny dzień kilkadziesiąt osób koczuje na polsko-białoruskiej granicy w miejscowości Usnarz Górny. Zostali tam zatrzymani przez polską Straż Graniczną przy próbie nielegalnego przejścia do naszego kraju. Funkcjonariusze Straży Granicznej i żołnierze uzbrojeni w pistolety maszynowe nie przepuszczają dziennikarzy.

Usnarz Górny. Dziś wojsko z bronią nie pozwala przejść dziennikarzom, by pokazywać, co się dzieje z imigrantami - napisała na Twitterze Marta Abramczyk, reporterka TVN24.

Funkcjonariusze SG i wojsko na granicy polsko-białoruskiej W sobotę rano w miejscowości Usnarz Górny Straż Graniczna i wojsko przesunęli kordon o kilkaset metrów od granicy z Białorusią, gdzie już od kilkunastu dni koczuje kilkadziesiąt osób podających się za uchodźców z Afganistanu. Chcą oni dostać się do Polski i starać się o pomoc międzynarodową. Konstruowane są też zasieki z drutu kolczastego.

Funkcjonariusze Straży Granicznej i żołnierze uzbrojeni w pistolety maszynowe nie przepuszczają dziennikarzy. Miejsce, w którym na terenie Białorusi są uchodźcy zasłonięte zostało szczelnie przez stojące samochody wojskowe i straży granicznej. Patrząc przez lornetkę można było zobaczyć jedynie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz fragmenty namiotów turystycznych. Nad pojazdami unosiła się smuga dymu.

W sobotę rano do Usnarza Górnego przyjechali przedstawiciele fundacji Ocalenie, którzy już od kilku dni starają się pomóc osobom przebywającym na granicy. Nie zostali jednak przepuszczeni za kordon utworzony przez polskich funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy.

Radca prawny Patryk Radzimierski z kancelarii Dentons, wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, że jako pełnomocnik większości osób przebywających na granicy chciał się dowiedzieć o ich stan zdrowia oraz porozmawiać o sytuacji w jakiej się znajdują.

Wśród wolontariuszy fundacji Ocalenie była również tłumaczka. Korzystając z megafonu próbował się porozumieć z osobami przebywającymi na granicy. Jednak z powodu dużej odległości było to niemożliwe.

Według informacji fundacji Ocalenie, 32-osobowa grupa już od kilkunastu dni znajduje się między dwoma szczelnie ustawionymi kordonami wojska i . Z białoruskiej strony przed ewentualnym odwrotem zagradzają im drogę białoruskie służy. Przejścia na polską stronę pilnują żołnierze i funkcjonariusze SG.

Kalina Czwarnóg z fundacji Ocalenie powiedziała w piątek PAP, że osoby znajdujące się na granicy nie chcą zostać na Białorusi.

Twitter/PAP/wPolityce.pl/polsatnews.pl, mw

CZYTAJ TEŻ: Wideokonferencja premierów Polski, Litwy, Łotwy, Estonii

CZYTAJ TEŻ: Nawet publicysta Onetu przyznaje. Co na to opozycja?

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze