Informacje

Adrian Jabłoński / autor: Materiały prasowe
Adrian Jabłoński / autor: Materiały prasowe

Japoński biznes potrzebuje przewidywalności

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 31 sierpnia 2021, 16:20

    Aktualizacja: 1 września 2021, 10:39

  • 0
  • Powiększ tekst

Japan Tobacco International działa w 130 krajach na świecie, ale to w Polsce lokuje swoje najważniejsze i najbardziej strategiczne inwestycje. Do tej pory firma zainwestowała nad Wisłą ponad 1 mld dolarów, sprowadzając tutaj technologie, które dotąd były dostępne tylko w Japonii.

JTI co kilka lat otwiera w naszym kraju kolejną dużą inwestycję: w 2009 r. w Starym Gostkowie pod Łodzią powstała jedna z najnowocześniejszych w Europie fabryk papierosów. Inwestycja ta zapoczątkowała dynamiczny rozwój firmy. W kolejnych latach do kompleksu produkcyjnego dołączyły: fabryka komponentów (2014) oraz tytoni do palenia i innych wyrobów tytoniowych (2017). Od 2019 r. JTI jako jedyna firma tytoniowa w kraju produkuje tutaj wyroby nowatorskie, w których tytoń jest podgrzewany, a nie spalany. Do tej pory jedyna tego typu fabryka JTI działała tylko w Japonii. Tym samym Polska stała się największym centrum produkcyjnym JTI na świecie, z którego 80 proc. wyrobów przeznaczane jest na eksport do 70 krajów. W fabrykach pracuje niemal 2 tys. osób, a w całej Polsce aż 3 tys.

Z kolei w Warszawie powstaje Globalne Centrum Usług Biznesowych JTI, które będzie wspierało działalność operacyjną firmy w jej wymiarze globalnym i w którym zatrudnienie znajdzie prawie tysiąc osób. Na tych inwestycjach korzystają lokalni przedsiębiorcy – czy to przy budowie, czy też jako dostawcy.

Warto wiedzieć, że Polska jest drugim największym producentem wyrobów tytoniowych w Unii Europejskiej, a każdego roku z tytułu akcyzy wpływa do budżetu państwa ponad 20 mld zł. Jednocześnie branża tytoniowa narażona jest na skokowe i nieprzewidywalne podwyżki akcyzy, które prowadzą do wzmożonej aktywności zorganizowanych grup przestępczych. Ze względu na swoje położenie geograficzne Polska jest szczególnie narażona na przemyt tańszych papierosów zza wschodniej granicy. Mimo dużych sukcesów służb państwowych nasz kraj pozostaje również zagłębiem nielegalnych fabryk tytoniowych.

NEGATYWNE DOŚWIADCZENIA POLSKI ZWIĄZANE ZE SKOKOWYMI PODWYŻKAMI AKCYZY

Oczywiście nie da się skontrolować dokładnie każdej ciężarówki, która wjeżdża do Polski. Za to na pewno da się kształtować politykę akcyzową w sposób racjonalny i przewidywalny. Nasz kraj ma bardzo negatywne doświadczenia z lat 2011–2014, kiedy Ministerstwo Finansów gwałtownie podnosiło akcyzę na wyroby tytoniowe o 8–10 proc. każdego roku. W efekcie legalny rynek papierosów się załamał – z 55 mld sztuk w 2011 r. spadł do 41 mld w 2015 r. W tym czasie szara strefa była najwyższa w historii i w 2015 r. wynosiła niemal 20 proc. całego rynku. Mimo podwyżek wpływy do budżetu państwa z tytułu akcyzy tytoniowej systematycznie spadały aż do 2015 r.

W konsekwencji rząd był zmuszony do zaprzestania jakichkolwiek podwyżek w kolejnych latach. Moratorium akcyzowe pomogło w stabilizacji legalnego rynku, ograniczeniu szarej strefy, a w efekcie zwiększeniu wpływów budżetowych. Od 2015 r. wpływy z tytułu akcyzy tytoniowej systematycznie rosną, a udział nielegalnych papierosów w polskim rynku w tym czasie zmalał do ok. 10 proc.

KALENDARZ AKCYZOWY JEST UZNANYM NA ŚWIECIE ROZWIĄZANIEM DLA BRANŻY TYTONIOWEJ

Postulatem branży na wyjście z moratorium było stworzenie kalendarza, który określałby politykę akcyzową w perspektywie kolejnych trzech–pięciu lat. Taki plan zapisany w ustawie akcyzowej dałby firmom pewność prowadzenia biznesu, a budżetowi państwa zapewniłby stabilne i systematycznie zwiększane wpływy. Niestety w 2020 r. branża została zaskoczona 10-procentową podwyżką akcyzy (mimo komunikowanej wcześniej przez rząd podwyżki na poziomie 3 proc.). W III kwartale 2020 r. udział nielegalnych papierosów skoczył do 10,8 proc.(1), podczas gdy w 2019 r. wyniósł on średnio 9,9 proc.

Kalendarz akcyzowy nie jest nową konstrukcją, ale sprawdzonym mechanizmem stosowanym w wielu krajach na świecie. W samej UE podobne rozwiązania wprowadziło 15 państw. Niemcy, Grecja czy Rumunia skutecznie wprowadzały kalendarze akcyzowe w celu ograniczenia udziału szarej strefy.

Swoje najnowsze kalendarze akcyzowe Niemcy zaplanowały aż do 2027 r., Litwa do 2024 r., a wiele krajów, takich jak Estonia, Czechy, Słowacja czy Łotwa – do 2023 r. To tylko kilka przykładów.

Jednocześnie na poziomie unijnym trwają konsultacje dotyczące rewizji tzw. dyrektywy akcyzowej, która określa m.in. minimalny podatek akcyzowy na wyroby tytoniowe. Przy okazji poprzednich rewizji minimum akcyzowe było podnoszone, a kraje naszego regionu były zmuszone do szybkiego podnoszenia stawek, co w efekcie prowadziło do gwałtownego wzrostu szarej strefy. Wprowadzenie kalendarza akcyzowego w Polsce już dziś pomogłoby w zrównoważonym dochodzeniu do ewentualnego nowego minimum, które może zostać zaproponowane na poziomie unijnym, bez konieczności skokowych podwyżek stawek akcyzy w przyszłości.

Adrian Jabłoński, dyrektor ds. korporacyjnych i komunikacji, JTI Polska

Artykuł przygotowany we współpracy z partnerem komercyjnym.

(1) Źródło: Almares. W IV kw. 2020 r. szara strefa wyniosła 8 proc., ale badanie było prowadzone w czasie ograniczeń epidemicznych.

Forum wGospodarce.pl - zobacz specjalny dodatek / autor: Fratria

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze