Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay.com

Rośnie apetyt na polskie jednorożce

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 12 grudnia 2021, 14:07

  • 0
  • Powiększ tekst

W 2021 r. Polska doczekała się pierwszego biało-czerwonego jednorożca. To jeden z wielu dowodów, że inwestorzy dostrzegają ogromny potencjał drzemiący w młodych polskich spółkach technologicznych. Te z kolei coraz śmielej myślą także o ekspansji zagranicznej. Kim są polscy startupowcy? W jakich branżach najchętniej działają? Jak na ich biznes wpłynęła pandemia? Na te i inne pytania odpowiada właśnie zaprezentowana, tegoroczna edycja cyklicznego raportu Fundacji Startup Poland - “Polskie Startupy 2021”

To już kolejny rok, kiedy nasz raport wydajemy w warunkach trwającej pandemii Covid-19. Jednak tym razem nie jest to temat dominujący, a odpowiedzi ankietowanych startupowców pokazują, że pandemia - w przeważającej części - nie wpłynęła na ich biznes ani pozytywnie, ani negatywnie. Są też tacy, którzy w tym kryzysie znaleźli dla siebie szansę na rozwój w innym kierunku i ostatecznie wpływ pandemii oceniają pozytywnie. Myślę, że ta odporność startupów na pandemię po raz kolejny dowodzi, że polski system startupowy jest w coraz lepszej kondycji. To nie zmienia faktu, że wciąż mamy wiele lekcji do odrobienia - mówi Tomasz Snażyk, prezes Fundacji Startup Poland.

Dojrzałe i (sztucznie) inteligentne

Polskie startupy są przede wszystkim dojrzalsze - już ponad połowa z analizowanych firm działa do dwóch lat, a 18% nawet dłużej - od 5 do 10 lat. Jeśli chodzi o wiek samych założycieli, badania przeprowadzone w poprzednich latach pokazywały, że i tutaj królowała dojrzałość.

W tegorocznym badaniu tendencja odnośnie wieku founderów wydaje się odwrotna niż w latach poprzednich. Przybyło założycieli z najmłodszego pokolenia – odsetek takich, którzy zakładali swój startup w wieku 20-30 lat wzrósł z 28 proc. w 2020 r. aż do 37 proc. obecnie – dodaje Tomasz Snażyk.

Z kolei, jeśli chodzi o specjalizacje polskich startupów to najczęściej, bo ponad jedna piąta z nich (22 proc.) wskazuje na AI (sztuczną inteligencję) i machine learning (uczenie maszynowe). Nieco mniej (18 proc.) wybrało „e-commerce”. Trzecie miejsce zajął termin medtech (13 proc.), czyli usługi z obszaru medycyny i zdrowia. Niemal identyczny odsetek (12 proc.) wskazał słowa „edukacja” oraz „analityka, research tools, business inteligence”.

W kontekście regionów, z których pochodzą innowacyjne pomysły polskich przedsiębiorców, trzeba powiedzieć, że chociaż dominuje województwo mazowieckie (32%), to w innych miejscach w Polsce udział startupów jest stosunkowo zrównoważony. Warto podkreślić, że startupy znad Wisły myślą też o ekspansji zagranicznej - niemal osiem na dziesięć z nich planuje wejść na nowe rynki zagraniczne w ciągu najbliższego roku (78 proc.). Zdecydowanie pierwszoplanowym kierunkiem ekspansji zagranicznej rozważanym przez krajowe startupy jest rynek unijny – aż 85 proc. ankietowanych wskazało taką odpowiedź. Drugim priorytetowym rynkiem są Stany Zjednoczone i Kanada (53 proc.).

Dla rozwoju polskiego ekosystemu startupowego bardzo istotne jest konsekwentne budowanie jego różnorodności. Dlatego z końcem 2018 r. uruchomiliśmy pierwszy publiczny program wizowy dla startupów – Poland Prize. Polska oferta dla zagranicznych startupów okazała się nad wyraz atrakcyjna. Z blisko 3 tys. zgłoszeń z ponad 90 krajów nasze akceleratory przeniosły do Polski 101 najbardziej obiecujących startupów – mówi Mikołaj Różycki, Prezes PARP.

W ramach “Poland Prize” po założeniu działalności w Polsce startupy korzystały z działań soft-landingu, wsparcia ekspertów i mentorów oraz miały do dyspozycji grant służący finansowaniu rozwoju ich produktu. Pomimo trudnego okresu pandemii działalność w Polsce kontynuuje ponad 80% startupów, które brały udział w programie, a zdecydowana większość z nich planuje skomercjalizować swój produkt w ciągu najbliższych dwóch lat.

Polskie innowacje z polskich pieniędzy

Analizując profil polskich startupów, widać, że dominują modele SaaS (40%) oraz B2B Enterprise (36%), uzyskując zdecydowaną przewagę nad B2C (20%). To silnie łączy się z preferencjami zarówno polskich, jak i europejskich funduszy VC. Efekty widać w liczbach - rynek venture capital notuje w Polsce rekordy.

Spodziewamy się, że 2021 będzie kolejnym rekordowym rokiem dla polskiego ekosystemu finansowania innowacji. Jeśli pominiemy megarundy, już w pierwszych trzech kwartałach tego roku, polskie startupy pozyskały więcej niż w całym roku 2020, (1,46 mld zł wobec 1,23 mld zł). Rośnie też liczba transakcji. W pierwszych trzech kwartałach 2021 było ich tyle, co w całym poprzednim roku. Nasz rynek wciąż jest bardzo młody – naturalna dla wczesnego wieku ostrożność sprawia, że wielu założycieli firm wciąż obawia się kontaktu z funduszami venture capital. Ta postawa zdaje się powoli zmieniać, ale przed nami jeszcze długa droga – komentuje Maciej Ćwikiewicz, prezes PFR Ventures.

Istotnie, w przypadku finansowania zewnętrznego najwięcej startupów (30 proc.) wskazuje na krajowe fundusze VC. Tym samym odwrócił się trend widoczny w poprzednim kwartale, kiedy to przede wszystkim fundusze zagraniczne wiodły prym. Podobny odsetek startupów (28 proc.) otrzymał finansowy zastrzyk od krajowego Anioła biznesu, a niemal co czwarty (23 proc.) skorzystał ze wsparcia krajowego akceleratora. Taki sam odsetek ankietowanych wskazał na dofinansowanie otrzymane od NCBR. Jednak wciąż najwięcej polskich startupów (73 proc.) bazuje na środkach własnych founderów.

Za dużo biurokracji

Istotne z punktu widzenia startupów są bariery regulacyjne - dla większości największą pozostaje nadmierna biurokracja – na ten aspekt zwraca uwagę aż 69 proc. ankietowanych. Innym, ważnym czynnikiem blokującym rozwój sektora startupów są częste zmiany przepisów – ten problem wskazuje więcej niż połowa startupów (55 proc.). Prawie co drugi startup zwraca uwagę na fakt, że zachęty inwestycyjne w segmencie młodych firm technologicznych są niewystarczające (46 proc.).

Środowisko startupowe już od lat upomina się o ulgi podatkowe dla inwestorów. Przykłady, że jest to niezbędne, widać gołym okiem. Nie bez powodu tyle świetnych startupów powstaje w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostęp do kapitału jest od lat bardzo łatwy. Naturalną cechą startupowych pomysłów jest zwiększone ryzyko niepowodzenia takiej inwestycji. Zachęty, np. w postaci ulgi podatkowej mogłyby znacząco pomóc w tej kwestii – ocenia Tomasz Snażyk.

Ministerstwo Finansów prowadzi prace nad wprowadzeniem takiego rozwiązania w ramach Polskiego Ładu - plan zakłada, że inwestor, który chce pomnożyć swoje środki poprzez wejście z własnym kapitałem do startupu, będzie mógł skorzystać z ulgi w wysokości 50 proc. kwoty całej inwestycji. Sumę tę odliczy od swojego dochodu, w maksymalnej wysokości 250 tys. zł.

Więcej o barierach, z którymi muszą mierzyć się startupy znad Wisły, a także o tym jak na polski ekosystem startupowy patrzą zagraniczni inwestorzy i jaki mamy potencjał na kolejnego, po DocPlanner, polskiego jednorożca można przeczytać w najnowszym raporcie “Polskie Startupy 2021”, dostępnym na stronie: http://ps2021.startuppoland.org/

Czytaj też: Wakacje i praca w jednym – utopia czy nowa rzeczywistość?

Mat.Pras./KG

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze