Informacje

premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz / autor: Arkadiusz Mularczyk/Twitter
premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz / autor: Arkadiusz Mularczyk/Twitter

A jak było z drożyzną za PO? Kopacz i Tusk są bez zarzutu?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 22 grudnia 2021, 17:00

  • 3
  • Powiększ tekst

„PiS = drożyzna!” – grzmi Koalicja Obywatelska i urządza jeden po drugim antypisowskie happeningi. Rosnące ceny są faktem, jednak rozczarowuje bezrefleksyjność polityków opozycji, ponieważ z jednej strony nie rozumieją mechanizmu wzrostu cen i nie pamiętają, że to ich decyzje wpłynęły na obecne stawki energii, ale z drugiej liczą na zbiorową amnezję w kwestii tego, jak żyło się polskim rodzinom za rządów PO-PSL – pisze Marzena Nykiel na portalu wPolityce. Czego nie pamięta Ewa Kopacz i jej partyjni koledzy?

Czemu energia zdrożała?

Rekordowe ceny już dziś wykańczają budżety rodzin, a wszystko wskazuje na to, że to nie koniec! Od 1 stycznia 2022 roku przez nieudolne rządy PiS - za gaz i energię zapłacimy jeszcze więcej – czytamy we wpisie Ewy Kopacz w mediach społecznościowych.

Czytaj też: Timmermans chce 200 euro za tonę CO2! Ceny szaleją jak nigdy

Tezy te powtarzają w mediach politycy opozycji, obarczając PiS winą za to, że rodziny muszą obecnie za media płacić więcej. Jednak nie mówią o własnych działaniach i zaniechaniach właśnie w tej sprawie. A mają się z czego tłumaczyć.

Okazuje się bowiem, że aż 2/3 obecnej ceny prądu stanowią koszty wynikające z unijnej polityki klimatycznej. Na tak radykalny system zgodził się w 2008 roku Donald Tusk na posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli. Był to moment, w którym ostateczny pakiet rozwiązań jeszcze się kształtował i można było zgłosić skuteczne weto w tej sprawie. Jednak politycy PO i PSL nigdy nie podejmowali właściwych dla Polski decyzji klimatycznych i w każdej rozgrywce przegrywali rozwiązania służące interesowi energetycznemu państwa – czytamy w tekście Marzeny Nykiel na portalu wpolityce.pl.

Polska miała mocne pole, aby negocjować rozwiązania korzystne dla polskich obywateli, jednak PO wykazywała się jedynie bierną podległością wobec oczekiwań UE i obecnie odczuwamy tego skutki. To Donald Tusk zgodził się na pakiet „3x20”, aby do 2020 r. obniżyć emisje CO2 o 20 proc. jednocześnie aprobując zmianę bazy redukcji CO2 z 1990 r. na 2005 r. oraz obowiązkowy handel uprawnieniami do emisji dla polskich spółek energetycznych.

Jak czytamy, w 2014 roku Komisja Europejska zaproponowała jeszcze bardziej radykalne rozwiązania. Na posiedzenie RE, którą kierował wówczas nowy przewodniczący Donald Tusk, pojechała zupełnie nieprzygotowana premier Ewa Kopacz, która zgodziła się na kolejne restrykcje, czyli ograniczenie emisji CO2 o 43 proc. do 2030 oraz na wprowadzenie tzw. Rezerwy Stabilizacyjnej.

Podwaliny położone pod radykalną politykę energetyczną UE skutkują wszelkimi późniejszymi problemami i będą coraz większe. Obecny rząd musi wykazać się niezwykłą odwagą i czujnością, by nie akceptować skrajnie destrukcyjnych rozwiązań, których mnóstwo jeszcze przed nami. Niemniej pamiętać należy, że stan obecnej drożyzny energetycznej zawdzięczamy decyzjom poprzedników – pisze Marzena Nykiel.

Czytaj też: Jaki: Ceny energii to teraz w 67 proc. narzut klimatyczny UE

W dniu dzisiejszym 59 proc. ceny prądu stanowią koszty uprawnień do emisji CO2. Ich cena przekroczyła ostatnio 90 euro za tonę. Kolejne 8 proc. ceny energii elektrycznej to koszty OZE i efektywności energetycznej wynikające z polityki klimatycznej UE. Na akcyzę i marżę sprzedającego przypada zaledwie 2 proc! Czy przez Ewę Kopacz przemawia więc amnezja, czy jest to tylko agresywny antypisowski populizm?

Drożyzna w czasach PO

W czasie, gdy PO opowiadała bajki o Zielonej Wyspie, ponad 2 mln Polaków żyło w skrajnej biedzie, w tym aż 700 tysięcy dzieci […] Jak reagowali wtedy posłowie PO? Julia Pitera uznała, że nie ma głodnych dzieci, a cierpimy jedynie na brak kultury jadania śniadań. Poseł Stefan Niesiołowski wysłał niedożywione dzieci na szczaw i mirabelki, a premier Ewa Kopacz oświadczyła, że jeśli ktoś mówi o głodnych dzieciach, wpisuje się w rosyjską propagandę. Tak było! Zapomnieliśmy? No właśnie – czytamy.

Całość tekstu czytaj na portalu wpolityce.pl.

Czytaj też: Naimski: Sytuacja energetyczna Polski jest bezpieczna

wpolityce.pl/mt

Powiązane tematy

Komentarze