Informacje

Prąd / autor: fot. Fratria
Prąd / autor: fot. Fratria

Ustawa wiatrakowa była szeroko konsultowana

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 25 stycznia 2023, 07:00

  • Powiększ tekst

Rządowy projekt ustawy wiatrakowej był szeroko konsultowany przez kilka miesięcy - zapewniła we wtorek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Podkreśliła, że projekt nie określa konkretnej odległości wiatraków od zabudowań, a wyznacza strefę od 500 m do 10H.

We wtorek wieczorem sejmowe komisje ds. energii oraz samorządu rozpatrują osiem projektów ustaw mających zliberalizować tzw. zasadę 10H w przypadku wiatraków na lądzie.

Obowiązująca obecnie ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, przyjęta w maju 2016 r., a zgłoszona jako projekt poselski grupy posłów PiS, zakazuje budowy turbin wiatrowych w odległości mniejszej niż 10-krotna wysokość wieży i łopaty wirnika w najwyższym położeniu (tzw. 10H) od zabudowy mieszkalnej oraz form ochrony przyrody - parków narodowych i krajobrazowych, rezerwatów, obszarów Natura 2000, leśnych kompleksów promocyjnych. Jednocześnie przepisy zabraniają budowy budynków mieszkalnych bliżej, niż w odległości 10H od istniejących turbin wiatrowych.

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, która uzasadniała rządowy projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw wraz z autopoprawką zapewniła, że rządowi zależy na dalszym rozwoju odnawialnych źródeł energii. Przypomniała, że w 2015 r. zainstalowane było 7 GW mocy w OZE. Teraz jest to 22 GW mocy.

Szefowa MKiŚ mówiąc o rządowym projekcie podkreśliła, że odległość, w której będą mogły być budowane wiatraki nie jest najważniejszym wątkiem tej propozycji. „Najważniejszym wątkiem są obywatele. Ci którzy mieszkają na tych terenach gdzie będą posadowione wiatraki i będą ich beneficjentami” - zaznaczyła.

Odnosząc się do odległości wiatraków od zabudowań, to wyjaśniła, że projekt przewiduje, iż będzie to pomiędzy 500 m a 10H. Zwróciła jednak uwagę, że o ostatecznej odległości zdecyduje społeczność lokalna. Poza standardowymi procedurami projekt wprowadza obowiązek dodatkowych konsultacji i spotkań zarówno w gronie mieszkańców gminy jak i gmin ościennych z obowiązkowym udziałem wójta, burmistrza, prezydenta miasta oraz inwestora.

Zgodnie z propozycją, nowe turbiny wiatrowe będą mogły być lokowane tylko na podstawie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP). Plan będzie mógł określić inną, ale nie mniejszą niż 500 m odległość, biorąc pod uwagę zasięg oddziaływań elektrowni wiatrowej. Określona w planie odległość będzie też dotyczyć budowy budynków w pobliżu turbiny. Podstawą dla określania odległości będą m.in. wyniki przeprowadzonej strategicznej oceny oddziaływania na środowisko (SOOŚ), wykonywanej w ramach MPZP. W SOOŚ analizuje się m.in. wpływ emisji hałasu na otoczenie i zdrowie mieszkańców. Władze gminy nie będą mogły odstąpić od wykonania SOOŚ dla projektu MPZP, który uwzględnia elektrownię wiatrową. Rządowy projekt zachowuje zasadę 10H w przypadku parków narodowych, a w przypadku rezerwatów przyrody 500 m.

Projekt - jak konstytuowała minister - określa też odległość wiatraków od sieci najwyższych napięć. Moskwa wyjaśniła, że „uzgodniliśmy odległość w postaci trzykrotności maksymalnej średnicy wirnika wraz z łopatami tzw. 3D oraz dwukrotność maksymalnej całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej, czyli 2H”. Jak podkreśliła jest to też standard europejski.

Minister dodała, że rządowy projekt był szeroko konsultowany przez kilka miesięcy. W ich wyniku pojawiła się autopoprawka, która przewiduje że inwestor zaoferuje co najmniej 10 proc. mocy zainstalowanej elektrowni wiatrowej mieszkańcom gminy, którzy korzystaliby z energii elektrycznej na zasadzie prosumenta wirtualnego. Każdy mieszkaniec tej gminy będzie mógł objąć udział nie większy niż 2 kW i odbierać energię elektryczną w cenie, wynikającej z kalkulacji maksymalnego kosztu budowy.

Moskwa oceniła ponadto, że projekt przygotowany przez rząd jest o wiele szerszy od innych zaproponowanych m.in. przez posłów rozwiązań i odnosi się do społeczności lokalnych, procedur środowiskowych, czy elementów bezpieczeństwa funkcjonowania farm wiatrowych. W kwestii bezpieczeństwa chodzi m.in. o obowiązek serwisowania wiatraków przez certyfikowane podmioty, które będące akredytowane przez Urząd Dozoru technicznego (UDT). „Tym samym zabezpieczymy się przed potencjalnym ryzykiem starych, nieefektywnych, awaryjnych urządzeń, które potem będą musiały podlegać procesowi utylizacji” - dodała.

PAP/ as/

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych