Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Powrót szkół branżowych. Młodzież stawia na wykształcenie kierunkowe

Artykuł sponsorowany

  • Opublikowano: 10 lipca 2023, 09:06

    Aktualizacja: 18 lipca 2023, 12:11

  • Powiększ tekst

Na edukację zawodową stawia dzisiaj blisko 60 proc. uczniów po szkole podstawowej. Tak duże zainteresowanie realizacją kształcenia branżowego to powrót do lat 90., w których rokrocznie tzw. zawodówki kończyło ok. 240 tys. absolwentów

Dla porównania, w 2013 roku niespełna 70 tys. Reforma przyniosła oczekiwane rezultaty – czas więc ostatecznie obalić mit, że taka ścieżka rozwoju to dla młodzieży wybór drugiej kategorii.

Zapewnienie wykształcenia jak najlepiej odpowiadającego na potrzeby współczesnego rynku pracy to priorytet polityki edukacyjnej. Dobra wiadomość jest taka, że podejmowane od kilku lat działania na rzecz przywrócenia popularności kształceniu branżowemu w Polsce przynoszą wymierne efekty. Już 58,5 proc. młodych ludzi w szkołach ponadpodstawowych stawia na naukę praktycznych umiejętności w szkołach zawodowych – mówi Marzena Machałek, wiceminister edukacji i nauki.

Na początku lat 90. XX wieku szkoły branżowe wypuszczały na rynek pracy niemal 240 tys. absolwentów rocznie. Następne lata przyniosły jednak odwrót od zawodówek. Na tyle istotny, że w 2013 roku ten rodzaj szkoły ukończyło zaledwie 67 tys. osób. Po zmianach ustrojowych w społeczeństwie panowało przeświadczenie, że główną rolę w gospodarce przyszłości będzie odgrywać sektor usług. Młodzież zaczęła stawiać na wykształcenie ogólne, a szkolnictwo branżowe mocno podupadło.

Problem nasiliło coraz gorsze postrzeganie szkół zawodowych. W Polsce przez lata silnie pokutował stereotyp, że tego typu placówki to gorszy rodzaj edukacji, przeznaczony dla słabszych uczniów. Licea ogólnokształcące oraz szkoły wyższe stały się dla większości młodych ludzi pierwszym wyborem o czym świadczą dane statystyczne, prezentujące wybór liceów i późniejszą liczbę studentów na przestrzeni lat. Według danych GUS w 1990 roku było w Polsce tylko 400 tysięcy studentów, w 1997 już ponad milion, a w 2005 aż 1,95 mln.

Przez lata opinia o szkołach zawodowych nie była najlepsza. Silnie pokutował stereotyp, że oferują gorszy rodzaj edukacji przeznaczony dla słabszych uczniów. Natomiast licea ogólnokształcące oraz szkoły wyższe stały się synonimem prestiżu, obietnicą kariery i wysokich zarobków. Błędnie uznano, że zapotrzebowanie na fachowców, tj. elektryków czy hydraulików będzie w Polsce coraz mniejsze, a przedsiębiorstwa będą stawiać na pracowników umysłowych. Czas pokazał, że to nie prawda, a rozwój gospodarczy kraju zależy od nasycenia rynku pracy przez przedstawicieli wszystkich branż. Dzisiaj, wyższe wykształcenie zdobywa rokrocznie średnio 1,5 miliona młodych ludzi, a jak nigdy przedtem brakuje nam techników, ludzi z tzw. „fachem w ręku” – podkreśla Dawid Solak, zastępca dyrektora generalnego Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.

Pierwszym, milowym krokiem w kierunku zmiany postrzegania szkolnictwa zawodowego, a w konsekwencji zapełnienia wielopokoleniowej luki kadrowej w takich branżach, jak mechatronika, czy szeroko rozumiana budowlanka była zapoczątkowana w 2019 roku reforma edukacji.

Szkolnictwo branżowe i techniczne zyskało mocne wsparcie systemowe, mające odzwierciedlenie w przepisach prawa, ale także wsparcie przedsiębiorców, dla których stworzyliśmy pewne zachęty w postaci odpisów podatkowych czy staży uczniowskich. Skupiliśmy się na konieczności powiązania nauki z pracodawcą, tak aby w jak największym stopniu odbywała się ona w warunkach rzeczywistych. Co istotne, w reformie nie ograniczyliśmy kształcenia ogólnego w szkołach branżowych i technicznych, nasze szkoły nie zamykają drogi do dalszej edukacji, np. na uczelniach wyższych. Wybór kształcenia zawodowego nie jest drogą jednokierunkową– wspomina wiceminister Machałek.

Jedną z kluczowych inicjatyw, które mają wzmocnić popularność szkolnictwa zawodowego wśród uczniów i studentów, są międzynarodowe konkursy WorldSkills i EuroSkills, nazywane igrzyskami olimpijskimi zawodów branżowych. To największe na świecie konkursy umiejętności zawodowych – od najnowszych technologii komputerowych i robotyki po gotowanie, spawanie i florystykę. W tym roku gospodarzem tego wydarzenia po raz pierwszy będzie Polska.

Już za trzy miesiące do Gdańska przyjadą uczniowie, studenci, nauczyciele, ale także przedsiębiorcy i przedstawiciele organizacji branżowych. Cały zawodowy świat spotka się w Polsce, aby obserwować ponad 600 najlepszych młodych zawodników z 32 krajów rywalizujących o tytuły Mistrza Europy w 43 dyscyplinach. Wydarzenie wpisuje się w obchody Europejskiego Roku Umiejętności, inicjatywy mającej na  celu zmierzenie się z kluczowym wyzwaniem, jakim jest niedobór specjalistów, z którym borykają się pracodawcy nie tylko w Polsce, ale całej Unii – dodaje Solak.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych