Informacje

Świat / autor: Pixabay
Świat / autor: Pixabay

Jest odpowiedź Iraku i Syrii na bombardowania USA

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 3 lutego 2024, 12:12

    Aktualizacja: 3 lutego 2024, 16:10

  • Powiększ tekst

Siły USA przeprowadziły pierwszą serię uderzeń odwetowych przeciwko irańskim Strażnikom Rewolucji i związanych z nimi bojówkami w Syrii i Iraku. Według Dowództwa Centralnego USA, w ataku użyto ponad 125 precyzyjnych pocisków, w tym wystrzeliwane przez bombowce dalekiego zasięgu B-1, które wystartowały z baz w USA. Wśród celów miały być ośrodki dowodzenia, centra wywiadowcze oraz składy rakiet i dronów używanych do ataków na siły Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.

Piątkowe uderzenia to pierwsza, lecz nie ostatnia fala bombardowań w odwecie za atak wspieranych przez Iran bojówek na bazę Tower 22 w Jordanii, który zabił trójkę amerykańskich żołnierzy i ranił co najmniej 40 innych

CZYTAJ TAKŻE: Brak amunicji utrudnia Ukrainie obronę

Odpowiedź Syrii

Amerykańska okupacja „niektórych części” terytorium Syrii „nie może już być kontynuowana” – oświadczyła w sobotę armia syryjska po tym, jak amerykańskie siły przeprowadziły uderzenia przeciwko obiektom używanym przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i związane z nim bojówki w Iraku i Syrii.

Według syryjskiej armii amerykańskie ataki spowodowały śmierć, obrażenia i „znaczne szkody”. „Uderzenia te, przeprowadzone w odwecie za atak dronów, w którym pod koniec stycznia zginęło trzech amerykańskich żołnierzy w bazie w Jordanii, w pobliżu granicy z Syrią, spowodowały śmierć wielu cywilów i żołnierzy, obrażenia u innych i znaczne szkody – napisano w komunikacie syryjskiego wojska.

Odpowiedź Iraku

Amerykański atak to agresja przeciwko naszej suwerenności W amerykańskim ataku na proirańskie cele w Iraku zginęło 16 osób, w tym cywile, a 25 zostało rannych - poinformowało w sobotę biuro irackiego premiera Mohammada Szija as-Sudaniego.

W komunikacie potępiono atak i określono go jako „nową agresję przeciwko suwerenności Iraku”. Zaprzeczono też, jakoby był on wcześniej koordynowany przez rząd Bagdadu z Waszyngtonem. „To kłamstwa” - stwierdzono.

Obecność w regionie koalicji wojskowej pod przywództwem USA stała się zagrożeniem dla bezpieczeństwa i stabilności w Iraku oraz próbą włączenia Iraku w konflikty regionalne i międzynarodowe – dodano w komunikacie irackiego premiera.

Bombardowania Stanów Zjednoczonych

Tego popołudnia, na mój rozkaz, siły zbrojne USA uderzyły w obiekty w Iraku i Syrii używane przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i powiązane bojówki do atakowania sił USA. Nasza odpowiedź rozpoczęła się dziś. Będzie kontynuowana w wybranym przez nas czasie i miejscu - napisał w oświadczeniu prezydent.

Zaznaczył jednocześnie, że Stany Zjednoczone nie szukają konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Ale niech wszyscy, którzy chcą zadać nam krzywdę, wiedzą to: jeśli skrzywdzisz Amerykanina, odpowiemy - dodał Biden.

To samo przesłanie w swoim oświadczeniu zawarł szef Pentagonu Lloyd Austin. Jak poinformował, w piątek zaatakowane zostało 7 obiektów zawierających 85 celów. Według Dowództwa Centralnego USA, w ataku użyto ponad 125 precyzyjnych pocisków, w tym wystrzeliwane przez bombowce dalekiego zasięgu B-1, które wystartowały z baz w USA. Wśród celów miały być ośrodki dowodzenia, centra wywiadowcze oraz składy rakiet i dronów używanych do ataków na siły Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.

Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby powiedział podczas piątkowego briefingu online, że trzy z obiektów były zlokalizowane w Iraku, a cztery w Syrii.

Te cele były uważnie wyselekcjonowane, by uniknąć ofiar cywilnych, i oparte na jasnych i niezaprzeczalnych dowodach, że były związane z atakami na amerykańskich żołnierzy w regionie” - powiedział Kirby. Dodał, że nie wiadomo dotąd nic o ewentualnych ofiarach, ale pierwsze informacje wskazują, że atak był udany. Zaznaczył też, że USA poinformowały władze Iraku z wyprzedzeniem o uderzeniach. Zaprzeczył jednak, by dochodziło do jakichkolwiek kontaktów i uprzedzania władz w Iranie. Zapowiedział, że do kolejnych ciosów dojdzie „w nadchodzących dniach”.

Dyrektor ds. operacji Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Douglas Sims również stwierdził, że pierwsze dane sugerują, że rakiety trafiły w pożądane cele. Dodał, że czas uderzenia został wybrany ze względu na pogodę. Sims stwierdził jednocześnie, że uderzeń dokonano z pełną świadomością, że w obiektach mogą znajdować się członkowie irańskich Strażników Rewolucji i wspieranych przez nich milicji.

Pytany o to, dlaczego USA zdecydowały się nie uderzać cele wewnątrz Iranu - mimo że Waszyngton uznaje Teheran za ostatecznie odpowiedzialnego za serię ponad 160 ataków na siły USA w regionie - Kirby zaznaczył, że USA nie chcą wojny z Iranem, zaś celem uderzeń jest „zatrzymanie tych ataków” i pozbawienie irańskich Strażników Rewolucji zdolności do wyprowadzenia kolejnych ciosów.

Nie chcemy widzieć ani jednego ataku na nasze siły - zaznaczył Kirby. Sims ocenił, że piątkowe uderzenie znacząco zdegradowało siły wspieranych przez Iran grup. Stwierdził też, że nie ma informacji o jakimkolwiek odwecie z ich strony.

CZYTAJ TAKŻE: Siły USA uderzyły w 85 miejsc. Niepokojące doniesienia

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent: „Nie wierzę, że Rosja zaatakuje kraje NATO”

pap, jb

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych